Jesienne gaudeamus

27.09.2026 r.

Wycieczka 307. Trasa wycieczki: Kielce – Kaczyn – Kielce. Dystans 45 km [15509]; wzięło udział 12 osób. Wycieczkę prowadziła Ania.

Wycieczka miała się odbyć w odchudzonym składzie, ponieważ Kwiat Towarzystwa planował wyjazd z okazji zbliżającej się siódmej rocznicy powstania KTR Kigari. Z przyczyn logistycznych przedsięwzięcie nie doszło do skutku. Nic straconego. Zaproszenie od Renaty na jej malownicze ranczo, okazało się udanym debiutem rowerowej jesieni. Pieczenie ziemniaków to tylko początek całej feerii przyjemności, których doświadczyliśmy w Kaczynie podczas tej pogodnej niedzieli.

Ania jak każdego roku, ozdobiła tortowe ciasto rocznicowym topperem sprawiając, że świętowaliśmy również siedmiolecie powstania Towarzystwa. Podziękowania dla Reni za miłe przyjęcie. Oczekujemy na dalsze oferty, ponieważ barterowy charakter wymiany – uprzejmość za uprzejmość – dobrze się wpisuje w stare i nowe sposoby wymiany bezgotówkowej…

Rozpoczęcie jesiennego sezonu rowerowego zbiega się w czasie z inauguracją roku akademickiego, zatem: Gaudeamus igitur, juvenes dum sumus – Radujmy się więc, dopókiśmy młodzi… na rower.

Z okazji przypadającego dzisiaj Światowego dnia rzek, kierujemy prośbę do naszej Silnicy, aby się więcej nie stroiła w glony, bo miejskim kaczkom fatalnie w zielonym kolorze.

Tekst M.S. , foto Gosia


Słowo tygodnia (SIC!) – łac. sic erat scriptum, czyli tak zostało zapisane lub tak było w oryginale. Zwrot umieszcza się np. przy informacji, która może być odebrana jako nieprawdziwa, nieprawdopodobna, zaskakująca np.

Nad jednostką wojskową w Radzikowie pojawił się nieuprawniony dron, zamiast go zestrzelić jednostka zadzwoniła na numer 112. [To zdanie można zakończyć słowem (sic!)]. Wg ONET 21 września 2026 godz.19.18.

Ponadto: Leszek często kwituje opowiadane anegdoty słowami „tak było” równie dobrze może je kończyć (sic!).

Zapach schyłkowego lata

20.09.2026 r.

Trasa wycieczki 306: Kielce – Szewce- Zelejowa – Korzecko – Bolmin – Bocheniec – Zakrucze – Kopaniny – Wierna Rzeka – Łosienek – Łubno – Podzamcze Piekoszowskie – Kielce. Dystans: 80km[15464], wzięło udział 12 osób. Wycieczkę prowadziła Ania.

Zwykle do pisania relacji z wycieczki siadam z intencją aby unikać kwiecistego języka. Lecz jak tu pisać żołnierskim tekstem gdy się jedzie u schyłku lata. Przecież to wielce melancholijna pora. Jednak nastrój uczestników ostatniej wycieczki nie był ani na jotę zaburzony świadomością końca lata. Spędziliśmy optymistycznie kilka rowerowych godzin, ponieważ nasza pogoda ducha opiera się skutecznie wszelkim kaprysom pogody przyrodniczej. Za to żywo reagujemy na wszelkie uroki natury.

Tym razem oprócz przyrody, patrzyliśmy z zainteresowaniem na cementownię „Małogoszcz”, jako że przemysłu w naszym regionie niestety jak na lekarstwo. Mądrzy ludzie wiedzą, że mimo panującej mody, podstawą cywilizacji jest wytwarzanie, a nie świadczenie.

Obserwowaliśmy z przyjemnością mijane po drodze kwiecie, zarówno dzikie jak i udomowione, choć może nie w tak wyrafinowany sposób jak to robią poeci. Widząc piękny astrowy ogródek w Zakruczu przypomniałem sobie co pisał o tych moich ulubionych kwiatach Adam Asnyk:

“Znowu więdną wszystkie zioła
Tylko srebrne astry kwitną”…

Astry bywają niebieskie, fioletowe, białe, różowe, a nawet żółte, lecz srebrnych jako żywo nie widziałem. A jednak poeta widział, może oczyma wyobraźni, zapewne przyprószone szronem, wszak to kwiaty jesieni. To naturalne, że nie każdy posiada poetycką percepcję, choć dla opisu wyrafinowanego zapachu astrów bardzo by się przydała. Aster bowiem to wyjątkowo dobrze zorganizowana roślina, wszystkie jego części pomagają mu pachnieć. To unikalny aromat. Bez dwóch zdań to wiodący zapach schyłkowego lata… (Proszę nie wchodzić w spory, to subiektywna opinia).

Szkoda, że nie poświęciliśmy więcej uwagi niziutkiej jabłonce, rosnącej samotnie tuż przy drodze, chyba gdzieś w okolicach Kopaniny. Choć rośnie na lichej glebie, jest cała oblepiona mnóstwem dorodnych czerwonych owoców, których nikt nie chce. Pewnie mają starodawny smak i aromat, a teraz smaczne tylko to co słodkie. To opuszczone drzewko, zapewne wiosną tak pięknie kwitło jak teraz pięknie się czerwieni… Może ze wstydu, że tkwi w tym surrealistycznym miejscu nikomu niepotrzebne…

Dziękujemy Ani za malowniczą, dawno nieodwiedzaną trasę, a bożkom słowiańskim Daibogowi oraz Swarogowi za ciepłą pogodę na pożegnanie lata.

Jeśli ktoś po tej wycieczce odczuwa deficyt estetycznych przeżyć, głowa do góry, za trzy dni złota polska jesień!

Tekst M.S., foto Dwie Małgosie.


Słowo tygodnia – DELIRFAKTY – Tok FM 19.09.2026 godz.9. Red. Aleksandra Karasińska: „A teraz spytam o czym będzie w audycji Dominiki Wielowieyskiej, którą już widzę w studiu”.Odpowiedź: Maciej Kluczka – „Dominiki dzisiaj nie ma w studiu” Red. Są fakty oraz „fakty”, które widzi red. Karasińska…

Korzystaj z dnia

13.0.9.2026 r.

Trasa wycieczki

Wprawdzie idzie ku jesieni, lecz słoneczniki w Sukowie Babie jeszcze żwawo kręcą głowami podążając za słońcem. Jednak i one niedługo pochylą oblicza, kłaniając się jesieni. Podobnie tylko patrzeć jak astry, jeżówki czy aksamitki w przydomowych ogródkach będą wołać w swoim fitojęzyku – “więcej swiatła”. Pewnie jednak przeczuwają, podobnie jak wielki Goethe, że więcej światła nie będzie. Za dziesięć dni bowiem równonoc, co mniej więcej znaczy, że jaśniej i cieplej już było.

Póki co, lato w formie – jeszcze słonecznie, ciągle sucho, spore zasoby letniego ciepła. Korzystaliśmy z tego przez 85 km, zanurzeni w tej wyśmienitej pogodzie. Nie było chętnych do odwiedzenia zabytkowego dębu nieopodal wiaty Murawin. Może dlatego, że to jest pora gdy już nikt nie szuka cienia…

Dziękujemy Leszkowi za słoneczną wycieczkę oraz za to, że wreszcie załatwił ten asfalt przez Kleckie….

Na fotografii poniżej po mojej lewej – pełnia pięknego lata…

Tekst M.S., foto dwie Małgosie, trasa przejazdu Jarek.


Słowo tygodnia – MASKULATYWY, czyli męskie formy rzeczowników. Podążając za feminatywną modą proponujemy: skoro ta prokuratorka – ten prokurator, to ta sędzia – ten sędź. Tym sposobem od dzisiaj sędziego sędziem nazywać będziem…

Tam gdzie cisza trwa wrześniowa

6.09. 2026 r.

Trasa wycieczki 304: Kielce – Białogon – Zgórsko – Nowiny – Trzcianki – Kowala – Brzeziny – Pasmo Plebańskie – Nida – Ostrów – Bukowa – Zbrza – Morawica – Kuby Młyny – Suków – Mójcza – Kielce. Dystans 69km [15299], wzięło udział 12 osób. Wycieczkę prowadził Leszek.

Jestem w komfortowej sytuacji, ponieważ nie muszę narzucać uczestnikom wycieczki własnych przeżyć. Tym razem treścią sprawozdania rządzą sugestie wycieczkowej społeczności.

Na pierwszym planie oczywiście imieninowe przyjęcie Beatki w szarlotkowym wydaniu, zakrapiane specyfikiem tyleż wyśmienitym co drogim. Dziękujemy i życzymy solenizantce wszystkiego co młodej kobiecie w życiu potrzebne. Do atrakcji niższej kategorii należy zaliczyć samotną sosnę z drabiną w polu kukurydzy i dwoma Jurkami tokującymi na gałęziach.

Od siebie tylko dodam; szkoda że Tuwim nie był z nami na wycieczce, bo Góry Plebańskie, Zbrza, Bukowa, to miejsca gdzie piękna cisza trwa wrześniowa…

Tekst M.S.

Słowo tygodnia – NIUSBOMBA – Pani Magda Dobik (ONET 5.09. 2026) donosi: Obecnie 66 – letnia aktorka dziś nie przypomina 10 – letniej Pippi Langstrump, którą grała przed laty. Zaiste, to bardzo dziwne…