Taki pejzaż

23.08.2026 r.

Trasa wycieczki 302: Kielce – Szczukowskie Górki – Piekoszów – Łubno – Łosień – Korczyn – Snochowice – Kuźniaki – Hucisko – Strawczyn – Promnik – Micigózd – Podzamcze Piekoszowskie – Szczukowice – Kielce. Dystans 78 km [15159], wzięło udział 10 osób. Wycieczkę prowadziła Ania.

Ludzka estetyka jest tak ukształtowana, że równe, choć wygodniejsze, jest mniej atrakcyjne od nierównego. Może dlatego Ania tak wykombinowała, że jechaliśmy niemal płaskimi drogami z górskimi widokami po lewej. Przyznam, że dopiero jadąc z Promnika w stronę Micigozdu odkryłem tę malowniczą panoramę z widokiem w trzech planach. Na drugim planie Pasmo Oblęgorskie oraz Wzgórza Tumlińske, a w oddali Wzgórza Kołomańskie zamykające horyzont. Uroczy pejzaż nie skażony wczesnojesienną mgiełką. Mijaliśmy znane walory kultury materialnej w Kuźniakach czy Podzamczu Piekoszowskim. Niewątpliwie cenne oraz ciekawe i cały czas takie same. Jednak tylko przyroda ze swoją efemeryczną urodą o każdej porze jest piękna inaczej. Trochę nam uprzykrzał życie pogodowy diabeł, który się ujawnia jak ciepło miesza się z chłodem. Lecz chyba nieszczególnie dotkliwie skoro przejechaliśmy niemal 80 km! Skądinąd nagły wzrost zamiłowania prowadzącej do długich dystansów to temat na inną okazję.

Tekst M.S., foto Gosia.



Słowo tygodnia – CHLEBOWOŚĆ – znaczenia tego słowa nie zna nawet osoba, która je wymyśliła dzięki wrodzonej sztucznej inteligencji. Ta sztucznie inteligentna osoba to dr hab. Barbara Mróz – Gorgoń, pełnomocniczka rządu ds. Marki Polska. CHLEBOWOŚĆ jest dobrem narodowym, ponieważ jego stworzenie, obok innych sztucznie inteligentnych dziwactw, podobno kosztowało podatników 180 tys. złotych!

Ostatni upał lata

16.08.2026 r.

Tytuł wycieczki nie jest bynajmniej autorytatywnym sądem. Pełnił raczej funkcję terapeutyczną, pozwalającą lepiej oswoić 32 stopnie podczas wycieczki. Słowo “ostatni” ma nostalgiczny ładunek, jak choćby “ostatni zajazd na Litwie” czy “ostatni co tak poloneza wodził”. Nasza męska piątka jechała zatem ze świadomością, że to być może ostatnie chwile złotej opalenizny mijanych rowerzystek, przed nadchodzącą tekstylną porą. Motywacje żeńskiej trójki słabiej rozpoznane. Ta świadomość, wzmocniona ciepłym wietrzykiem, niwelowała niedogodności upału. Należy nadmienić, że nad zalewem w Wilkowie nastąpił podział na dwie grupy. Połowa, przez Ciekoty, Cedzynę po 45 kilometrach wróciła do Kielc. Druga grupa wraz z prowadzącym wycieczkę, pokonała zaplanowaną trasą 70 km. Wszyscy sprawiliśmy, że wycieczkę można zaliczyć do ekstraklasy.

M.S. foto Małgosia.

Reszta w zakładce foto.


Słowo tygodnia – NONSENS – Odżywka paznokci po hybrydzie. Onet 10.08.2026. Zapłać za zniszczenie aby zapłacić za naprawę.

Wycieczka trzechsetna

9.08.2026 r.

Trasa wycieczki 300: z Kielc przez Wierną Rzekę do Kielc. Dystans 50km[15011], wzięło udział 9 osób. Wycieczkę prowadził Leszek

Nie wziąłem udziału w ostatniej rowerowej niedzieli, jednak posiadam informacje od Leszka. Twierdzi że było super. Nie mogło być inaczej, wszak to przecież wycieczka jubileuszowa!

M.S.

Słowo tygodnia – PLEONAZM, czyli masło maślane – Nawet wielkim się zdarza. Vide – Joe Alex (Maciej Słomczyński) Cichym ścigałam go lotem. Wyd. Lit. Kraków1974 s. 110. „Joe cofnął się do tyłu i oparł się wygodnie……”. A propos : z okazji przypadającego dzisiaj Dnia Miłośników Książek pozdrawiamy wszystkich, którzy podczas upalnej kanikuły przeczytali cokolwiek papierowego.

Wycieczka imieninowa

2.08.2026 r.

Trasa wycieczki 299: Kielce – Szczukowskie Górki – Brynica – Chełmce – Oblęgorek – Porzecze – Ciosowa – Kostomłoty – Kielce. Dystans 50km [14961], wzięło udział 14 osób. Wycieczkę prowadziła solenizantka Ania.

Wprawdzie Noblistka utrzymuje, że nic dwa razy się nie zdarza, nie dotyczy to jednak imienin naszej koleżanki. One bowiem podlegają regule – co ma się odbyć to się odbędzie. I bardzo dobrze, bo imieniny, choć trochę spóźnione, świętowaliśmy tym razem z osobistym, w dodatku piernikowym udziałem solenizantki. Życzeń już nie będziemy powtarzać, ponieważ hołdujemy zasadzie TQM, czyli “dobrze za pierwszym razem”.

Tekst M.S.

PS.

Aby nie mącić imieninowego nastroju, poniższą informację zamieszczamy w formie PS. Ostatnio użytkujemy czas wycieczkowy dość pasywnie, szczególnie w aspekcie poznawczym. Dlatego warto przywołać kreatywne zakończenie poprzedniego wyjazdu. Mianowicie Sławek podczas postoju w Cedzynie, zapewne z nudów, wymyślił podstępną grę towarzyską. Zainteresowanych informujemy, że wynalazek przeszedł bardzo pomyślnie pierwsze próby implementacji. Autor jest gotów zapoznać chętnych ze szczegółami gry wyłącznie w trybie konfidencjonalnym z uwagi na polityczną poprawność.

Słowo tygodnia – CHŁOPSKA FILOZOFIA

Gdzies ta wyjezdzocie ?

Do domu

Przecie z domu wyjezdzocie!

Zawdy wyjezdzom z domu

A dyć mieliście dzisioj w Skalmirzu jarmacyć

Lotego jade do domu przez Skalmirz…

Wycieczka niemal imieninowa A.D. 2026 A.D.

26.07.2026 r.

Tak się jakoś dzieje, że sekularyzacyjny trend nieubłaganie eliminuje z życia społecznego imieniny na rzecz urodzin. Mimo urodzinowej mody, przypadające w dniu wycieczki imieniny Anny, trzymają się mocno. Zapewne dlatego, że ten dzień świętuje w Polsce ponad milion solenizantek! Ponad milion, ponieważ to piękne imię dla pięknych kobiet. Natomiast świętowanie urodzin jest mało roztropne, zwłaszcza w przypadku kobiet, prowokuje bowiem do niezbyt taktownych pytań. Może się również zdarzyć najgorsze, gdy zaproszone na urodziny rówieśnice wyglądają młodziej od solenizantki*.

Dobrze los zrządził, że mamy w swoim gronie chociaż jedną Anię. Świętowaliśmy z Nią już niejednokrotnie, żeby tylko wspomnieć imieninową imprezę pod wiatą na Stadionie, czy dwa lata wcześniej w Bobrzy. Imprezowaliśmy z reguły tuż po lub przed datą imienin ponieważ, co zrozumiałe, dzień imienin solenizantka spędza w formule „Name day family”. Z tego też powodu próbowaliśmy świętować tegoroczną Annę bez Anny. Trzeba przyznać, że szło to jakoś niemrawo, choć kilka toastów niebieskim prezentem udało się wznieść.

Życzymy Ci Aniu dużo zdrowia i wielu przejechanych kilometrów w dotychczasowej formie, czyli na prawdziwym rowerze. Przesyłamy czternaście imieninowych buziaków + dwa extra od redakcji.

* Solenizant to ktoś kto ma danego dnia imieniny lub urodziny. Jubilat to osoba obchodząca jubileusz, czyli ważną, okrągłą rocznicę urodzin, pracy, ślubu itp. (Wg prof. Mirosława Bańko)

Tekst: M.S., foto Gosia.


Ilustrowane słowo tygodnia – INNOWACJA – innowacyjna forma schodów ruchomych. Uroczyście oddane do użytku w Kielcach przy ul. Szydłówek Górny. Podejrzewamy, że producentem jest firma z Kieleckiej Doliny Krzemowej przy ul Olszewskiego, ta od łazika marsjańskiego. Aż dziw bierze, że Ośrodek Europejskiej Agencji Kosmicznej nie został zlokalizowany w Kielcach.

Rowerowe noblesse oblige

19.07.2026 r.

Trasa wycieczki 297: Kielce – Tokarnia – Lipowica – Kielce. Dystans 57km [14861], wzięło udział 12 osób. Wycieczkę prowadził Leszek.

Nasz kolega, który notorycznie ściga się z prowadzącymi wycieczki, mimo woli dobrze się dzisiaj wpisał w ważne wydarzenie w historii światowego kolarstwa. Mianowicie w dniu wycieczki mijają 123 lata od zakończenia pierwszego, wieloetapowego wyścigu kolarskiego Tour de France. Z Trzech Wielkich, Tour de France jest najstarszy i najbardziej prestiżowy.

A skoro już o tym: odnotowujemy z satysfakcją, że również Kieleckie Towarzystwo Rowerowe “Kigari” jako kontynuator ŚKTK „Kigari”, wg Wikipedii, jest najstarszym klubem rowerowym w Kielcach. Pod względem prestiżu, jak sądzimy, ustępuje jedynie angielskiemu Pickwick Bicycle Club z 1870 roku. W naszym Towarzystwie, podobnie jak u Anglików, ustrój organizacyjny oparto na umowie gentelman’s agreement, gdzie opozycję „dozwolone – zabronione”, zastąpiliśmy „wypada – nie wypada”, a zamiast tzw. dobrych praktyk nasze funkcjonowanie regulują dobre obyczaje. Oczywiście na ewentualne odstępstwa od przyjętych zasad, jesteśmy gotowi reagować świętym oburzeniem pamiętając jednak, że drobne skandale nawet szacownym organizacjom dodają kolorytu.

Proszę wybaczyć jeśli w odbiorze sprawozdanie zbyt „odjechało” od meritum dzisiejszej wycieczki. To nie tylko przywara maluczkich. Nawet wielki Marcel Proust gubił fabułę, niczym roztargniony okulary. Stąd Jego dzieło życia „W poszukiwaniu straconego czasu” powinien chyba nazwać „ W poszukiwaniu straconego wątku”.

Wracając do rzeczy: Wycieczka pod względem towarzyskim bardzo udana, zwłaszcza jak się jedzie obok Stajni. W aspekcie poznawczym ciągle jesteśmy na drodze do doskonałości. Zatrzymaliśmy się w Tokarni, żeby symbolicznie skorzystać z nieodpłatnego wejścia na teren skansenu, z okazji 50 – lecia tej szacownej instytucji. Symbolicznie, bo głównie po to, aby zjeść śniadanie. W Lipowicy pocieszaliśmy klubową Marzannę, wykazującą pierwsze symptomy depresji. Na szczęście Jurek sprawił, że podniosła głowę i śmiało patrzy w przyszłość…

Tekst M.S., foto Gosia


Słowo tygodnia BEZSENS – Podczas dyskusji o filmie w kontekście tegorocznego rozdania Oskarów, jedna z pań ekspertek postanowiła wziąć pewien problem na tapetę. To zaiste wyczyn wymagający nie lada umiejętności, aby problem przymocować do tapety. Szanowna ekspertko, szybko z tym do Księgi Rekordów Guinnessa! … Radio Tok FM 16.03.2026 godz. 14-16.

Moc wycieczkowego zewu

12.07.2026 r.

Pogoda pod psem, mżawka bez nadziei na poprawę, bo w górze stratus rozgościł się w najlepsze. Pozornie brak racjonalnego powodu by w takich warunkach wyjechać rowerem spod dachu. Skoro jednak ongiś jechaliśmy w pogodzie ducha w diabelskim upale czy oblepieni mokrym śniegiem, to kto by się obawiał delikatnej mżawki. W dodatku to kilka godzin swoistej mżawkoforezy za darmo.

Przyznaje, może ten motyw z nawilżaniem, zwłaszcza w przypadku męskiej części wycieczki, jest trochę naciągany.

Przyjmijmy zatem, że to zew wygnał nas dzisiaj z domu. Zew – tajemnicza siła – synteza wszystkich możliwych motywów.

Tekst M.S, foto Gosia


Słowo tygodnia: ŚCIEMA – Podczas telewizyjnych konferencji prasowych, wyraźnie słychać odpowiedzi, natomiast często nie słychać pytań. Odpowiedź bez pytania jest oświadczeniem, a dla słuchacza istotne jest to, by uzyskał informację zawartą w pytaniu. Jak nie słychać pytania, to każda odpowiedź jest dobra – i o to chyba chodzi organizującym konferencje. Ponadto jak słyszymy pytanie to wiemy, który dziennikarz to klakier, z kolei który pyta żeby zaatakować i wreszcie który pyta, żeby się czegoś dowiedzieć.

Szczególny debiut lipca

5.07.2026 r.

Trasa wycieczki:295 Kielce – Cedzyna – Leszczyny – Bęczków – Krajno – Górno – Daleszyce (wieża widokowa) – Brzechów – Niestachów – Radlin – Leszczyny – Cedzyna – Kielce. Dystans 50km [14754], wzięło udział 9 osób. Wycieczkę prowadziła Gosia.

Pierwsza niedziela lipca, w aspekcie pogody okazała się niezdecydowana. Niebo w ciemnym kolorze , a deszczu tyle co kot w Cedzynie przez chwilę napłakał. Lekiem na nudną aurę okazała się prowadząca wycieczkę, która z nieciekawej pogody oraz trasy znanej jak dziesięć złotych w papierku, zrobiła miłą wycieczkę, która mogłaby się udać nawet podczas lekkiego gradobicia z jedną błyskawicą bez grzmotu.

Tekst M.S.


Słowo tygodnia – BLE BLE BLE – Pani zapowiadająca pogodę w Radiu Kielce 4.07.2026. „Jakby podzielić Polskę na 4 części, to w tej części w prawym dolnym rogu nie będzie padać”. Nauczyciel przez kilka lat wychodził ze skóry, żeby tacy jak ta Pani przyswoili: północny zachód, północny wschód , południowy zachód, południowy wschód. Nadaremno…

O wyższości nieznośnego upału nad siarczystym mrozem.

28.06.2026 r.

Trasa wycieczki 294: Kielce – Bilcza – Kowala – Brzeziny – Lipowica – Nowiny – Kielce. Dystans 50 km[14704], wzięły udział 4 osoby. Wycieczkę prowadził Sławek.

To był prawdopodobnie jeden z dwu ekstremalnych wyjazdów rowerowych w całej historii naszego Towarzystwa. Pierwszy to ten z 1 lutego br. przy temperaturze -15°C. Wprawdzie na bardzo krótkim dystansie, ponieważ jechałem w kierunku Cedzyny w tzw. diamentowym pyle. Wyjątkowo paskudna pogoda, lodowe igiełki w mroźnym powietrzu cięły po twarzy okropnie.

Natomiast ostatnia wycieczka to 37°C w cieniu, w słońcu nikt się nie odważył mierzyć. Piękna jazda, pod dwoma warunkami: przyjmowanie płynów oraz jazda co koń wyskoczy z krótką przerwą na remont marzanny w Lipowicy. Jak widać podejmujemy rowerowe aktywności w zakresie 52. stopni. Całkiem nieźle!

Tekst M.S. (Ze względów technicznych nie będzie pięknych zdjęć Gosi)

Słowo tygodnia – TREMA– Podczas konferencji programowej pewnej partii opozycyjnej w dniu 9.05.2026 godz. 12.45, przewodnicząca rady miasta czytała z kartki swoje imię i nazwisko. Dobrze jest wiedzieć jak się nazywamy, bo głupio by było przedstawić się nazwiskiem sąsiada… Jeszcze lepiej przed wyjściem z domu kilka razy powtórzyć nazwisko i problem z głowy, wszak repetitio est mater studiorum.

Patrzymy czy omiatamy wzrokiem?

21.06.2026 r.

Trasa wycieczki 293: Kielce – Dyminy – Bilcza – Bieleckie Młyny – Łabedziów – Radomice – Skrzelczyce – Komórki – Szczecno – Trzemoszna – Borków – Kaczyn – Znojów – Marzysz – Suków Modrzewie – Mójcza – Kielce. Dystans 70 km [14654], wzięło udział 14 osób. Wycieczkę prowadził Leszek.

Ci, którzy nie świętowali nocy kupały, stawili się wypoczęci na wycieczce z okazji powitania lata.

Dzień ostatniej wycieczki obdarzył nas światłem szczególnie szczodrze, wszak to najdłuższy dzień w roku. Od 9.30 mieliśmy do dyspozycji niemalże 11,5 godz jazdy bez „ściemy”. Leszek na wycieczkach czasu nie żałuje, lecz nawet on wykorzystał tylko niewiele ponad 50% oferty dziennej.

Niezależnie od czasu trwania wycieczki, jeździmy w otoczeniu nieskończonej ilości bytów. Nawet gdybyśmy chcieli, to nie sposób wszystkich ogarnąć umysłem. Jednocześnie trudno je ignorować, bo przecież postrzegamy tzn. widzimy, słyszymy oraz czujemy. Zwykle jednak jazda na rowerze powoduje, że to co rejestrują zmysły, rozum nie zdąży skonsumować, bo zamiast się rzeczom przyjrzeć, jadąc, jedynie omiatamy je wzrokiem. Dlatego racjonalnym sposobem obcowania z otoczeniem jest poświęcanie uwagi temu co rzuca się w oczy. Kłopot w tym, że patrząc na to samo, każdy może widzieć co innego.

Co zatem przykuło naszą uwagę podczas ostatniej wycieczki?

– może przyroda w stadium optymalnej zieleni, gdy to co zielone już bardziej zielone nie będzie,

– może ulotny nastrój lata wywołany odgłosami lasu za sprawą dzięcioła czy kukułki,

– może różana uroda mijanych po drodze przydomowych ogródków, lub zapach jaśminu w Komórkach,

– może malowniczy horyzont przed zjazdem w kierunku Łabędziowa,

– może kojący chłód pod wiatą Murawin,

– może Rysia ucieszył dzisiejszy upał rodem z kubańskich tropików.

Może tak, może nie, może to, może co innego – relacjonowanie nie swoich doznań to karkołomne zadanie.

Tekst M.S., foto Gosia.

PS. Przyznaję, że obaj z Leszkiem z nostalgią „omietliśmy wzrokiem” rowerzystkę, która „śmignęła” obok z szybkością już dla nas niedoścignioną…


Słowo tygodniaANTYREKLAMA – Gdyby firma Media Ekspert oferowała produkty dobrej jakości, to Marian i Barbara nie kupowaliby tu sprzętu AGD co tydzień…