O fobiach i świeżej zieleni

Wycieczka 10.05.2026r.

Trasa wycieczki 285: Kielce – Gruchawka wiata – Kostomłoty – Ciosowa – Bobrza wiata – Porzecze – Brynica – Szczukowskie Górki – Kielce. Dystans 55km [14301], wzięło udział 12 osób. Wycieczkę prowadziła Ania.

Jest w tym jakiś zamysł niebiański, że w najpiękniejszym miesiącu wypada aż sześć wycieczek rowerowych. Dla wątpiących w niebiańską sprawczość to zapewne zbieg okoliczności.

Skądinąd dobrze się stało, ponieważ majowe wycieczki to obcowanie ze świeżą zielenią, która z roku na rok coraz krócej jest świeża. W dodatku dzisiaj solenizant Stasiu ozdobił wiosenny nastrój kadarkowym przyjęciem, a piankowo – jabłeczny przekładaniec Basi i donacja winna Rysia dopełniły dzieła. Zatem trudno orzec czy wymienione atrakcje były dodatkiem do wiosennej zieleni, a może ona sama była tłem dla niezielonych atrakcji.

Mimo że dopiero dzisiejsza niedziela buchnęła prawdziwą wiosną, to jednak nie nadużywaliśmy leśnych traktów z nieoczywistego powodu. Mianowicie, badania międzynarodowego zespołu naukowców opublikowane na łamach People and Nature sugerują, że ptaki miejskie w Europie reagują większym lękiem i częściej uciekają przed kobietami niż przed mężczyznami. Nie ma pewności czy dotyczy to również ptactwa pozamiejskiego. Nawiasem mówiąc, wierzyć się nie chce aby tak pogodnie usposobione kobiety jak nasze koleżanki mogły budzić ptasie lęki. Zamierzamy jednak to sprawdzić poza okresem lęgowym. Swoją drogą, jest to jakieś pocieszenie dla gynofobów, że nie tylko oni boją się kobiet…

Z lękiem przed kobietami koresponduje w jakimś sensie obchodzony właśnie dzisiaj Międzynarodowy Dzień Zołzy. Jaka to ulga, że nie musieliśmy z tej okazji składać życzeń żadnej z naszych koleżanek…

Tekst M.S.

Słowo tygodnia: EKSPLIKACJA, czyli wyjaśnienie. Minister aktywów państwowych nie wiedział ile jest 7×8. Wyjaśniamy, minister jest doktorem habilitowanym nauk społecznych, a nie nauk matematycznych. Ponadto tabliczka mnożenia to trudna rzecz, dlatego rozgryzamy jej tajniki już od drugiej klasy. Z kolei b. minister nauki utrzymuje, że Polska nie jest republiką i słusznie, teraz może mówić co wie, bo już nie jest ministrem. Mamy nadzieję, że te wyjaśnienia położą kres wyśmiewaniu nieuctwa.

Siła termorecepcji

3.05.2026 r.

Trasa wycieczki 284: Kielce – Mójcza – Suków – Słopiec – Borków – Trzemosna – wiata Murawin – Szczecno – Komórki – Skrzelczyce – Radomice – Łabędziów – Bieleckie Młyny – Bilcza – Kielce. Dystans 67km [14246] , wzięło udział 8 osób. Wycieczkę prowadził Stasiu.

Czytam z zainteresowaniem relacje z wyjazdów rowerowych Andrzeja, które oprócz walorów historycznych, mają i tę zaletę, że stanowią rzetelny materiał do przygotowywania wycieczek. Z moich sprawozdań rowerowych nie dało by się ulepić nawet wycieczki krajoznawczej do Cedzyny… Cóż poradzić, skoro wszelkie próby chłodnego opisu skręcają mimo woli w stronę quasifelietonów. W przypadku ostatniej wycieczki też nie było inaczej, tym bardziej że to pierwsza w tym roku ciepła niedziela. Zatem temperatura niemal bez reszty zdominowała nasze zmysły. Ten szczególny błogostan wszechogarniającego ciepła, gdy organizm pamięta jeszcze wietrzne chłody, nie sposób przelicytować, żadnym innym doznaniem. Nie bez powodu specjaliści nazywają takie odczucia termorecepcją, kwalifikując je do grupy najważniejszych ludzkich zmysłów. Słoneczne kości – znana metafora zdrowych i mocnych kości wspieranych przez witaminę D, to pożyteczny dodatek do owych gorących przeżyć.

Dziękujemy prowadzącemu wycieczkę, ponieważ dobrze zarządzał pogodą, oferując nam odrobinę chłodu pod wiatą Murawin czy w Bilczy. Dziękujemy Państwu Dobrodziejom A, B, M. Bywalcy bez trudu przypiszą makowiec, szarlotkę oraz płyn rozgrzewająco – chłodzący wymienionym osobom.

Tekst M.S., foto Ania


Słowo tygodnia: LAPSUS – Młody dziennikarz rozprawiający o prawach fizyki zakończył swoją audycję mocnym akcentem spowalniając tysiąc razy prędkość światła.[ Radio TOK FM 19.04.2026 godz. 7.50]. Tak się dzieje, gdy wiedza słabo się wdrukuje w pamięć… Swoją drogą audycja bardzo pożyteczna, a pomyłka przez nieuwagę każdemu może się zdarzyć.

Niech się święci Święto Pracy.

1.05.2026 r.

Trasa wycieczki 283: Kielce – Marzysz- Kielce. Dystans 42 km [14246], wzięło udział 8 osób. Wycieczkę prowadziła Ania.

To bodaj nasza trzecia wycieczka pierwszomajowa – wszystkie prowadzone przez Anię. Poprzednie miały charakter rekreacyjny. To dziwne, że Święto Pracy jest dniem wolnym od pracy. To by znaczyło, że unikamy czegoś co świętujemy. To jakby nie przymierzając, Święto Kobiet bez kobiet. Dlatego propozycję naszej koleżanki oferującą nam pracę w dniu 1 maja uznaliśmy za bardzo sensowną. Należy przyznać, że Renatka jest równie dobrym pracodawcą jak ongiś szefową naszego klubu rowerowego. Pracowaliśmy na poddaszu, zatem zadanie zostało wykonane na wysokim poziomie… Jeśli do tego dodać przyjemnie spędzony czas, to częstochowskim rymem wnioskujemy do Renaty… o stałe etaty…

Tekst M.S., fot. Marek


Słowo tygodnia: PRZEKAZ DNIA – informacja opakowana w narrację, rozgłaszana przez REPETYTORA, czyli powtarzacza, który nie umie lub nie chce jej rozpakować. (def.wł.)

Walory ruchu i oddechu

26.04.2026 r.

Trasa wycieczki nr 282: Kielce – Wiata na stadionie – Morawica i okolice. Dystans 50 km [14204km], wzięło udział 12 osób Wycieczkę od wiaty prowadził Leszek.

Dzisiejsza wycieczka przypadła w Światowym Dniu Własności Intelektualnej, czyli w święto wszelkiej aktywności twórczej ludzi. To dobra okazja na bodaj krótką analizę ilościową działalności Towarzystwa. Do dziś włącznie zorganizowaliśmy 282. wycieczki, pokonując 14204 km. Powyższe informacje będziemy odtąd prezentować w każdym kolejnym sprawozdaniu, dlatego żeby budować nasze rowerowe ego.

Generalnie każda z tych 282. wycieczek miała jakiś sens. Ostatnia szczególnie, ponieważ obfitowała zarówno w wydarzenia towarzyskie jak i prozdrowotne. Podejrzewamy, że niespodziewana obecność Ani na tej chłodnej i wietrznej wycieczce, w jakiś tajemny sposób była związana z imieninami Marka świętowanymi pod kierownictwem Basi. Natomiast Jurek swoje imieniny rozpoczął w spontanicznym stylu już na zbiórce. W części towarzyskiej powitaliśmy także dawno niewidzianych: Danusię oraz Państwa Młynarskich, którzy zajechali z fasonem na nowym elektrosprzęcie. Zalecamy aby jeździli ostrożnie, do czasu wdrożenia uświęconych tradycją procedur inicjacyjnych.

Mimo uciążliwego wiatru grupa Leszka przejechała 40 km w czasie czterech godzin, wykonując trzy tysiące sześćset wdechów świeżego powietrza. Z pewnością podziękuje im za to dotleniony mózg, opóźniając demencję nawet o tydzień. Jeśli przyjąć, że przy naszym tempie jazdy przeciętna kadencja wynosi 80 obr/min., to biorący udział w wycieczce obrócili pedałami dziewiętnaście tysięcy dwieście razy! To zaiste niebagatelna dawka ruchu i wentylacji. W konsekwencji uczestnicy pewnie mają mięśnie brzucha jak kaloryfery ze Stąporkowa, a cenione, zwłaszcza przez panie, mięśnie pośladkowe niczym mioceńskie bazalty. Jednak wycieczkowa super korzyść to wzmocnione mięśnie dna miednicy, szczególnie przydatne emerytom, bo odpowiedzialne za zwieracze.

Czyż to nie piękny uzysk z jednej wycieczki?

Tekst. M.S., foto Gosia


Słowo tygodnia: HIPERYZM, czyli błędna forma językowa, uważana przez mówiącego, za bardzo staranną. W porannej audycji Tok FM 21.04. 2026. godz. 8.07. dziennikarz użył słowa „nawoływują”. Podejrzewam, że nikt nie usłyszy tych „nawoływujących”, ponieważ nawołują w jakimś hiperpoprawnym języku. Ten przykład przywołuję (nie przywoływuję) z inspiracji Leszka, który podczas poprzedniej wycieczki podawał przykłady podobnych językowych „przedobrzeń”.

Wiosna w białym kolorze

19.04.2026

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Słowik – Szewce (kamieniołom) – Chęciny – Skiby – Gościniec (pomnik lotników) – Polichno – Charężów – Bławatków – Łosieniek – Łubno – Micigózd – Podzamcze Piekoszowskie – Niewachlów – Kielce. Dystans 65km, wzięło udział 15 osób. Wycieczkę prowadził Stasiu.

Trudno się dziwić Gosi i Ani, których zachwycały podczas wycieczki kwitnące magnolie w przydomowych ogródkach. (Dziękuję Markowi, który zwrócił mi uwagę, że magnolie to nie rododendrony) Zadbane ogródki wglądają rzeczywiście pięknie, podobnie jak dzikie ałycze, tarniny czy mirabelki, które w kwietniu mają swój okres sławy, pomimo że nikt ich nie pielęgnuje. To inteligentne krzewy; kwitną przed listowiem piękną białą pianą, aby nic nie zaburzyło śnieżnej bieli ich kwiecia. Czekają z kwitnieniem aż trawy nabiorą soczystej zieleni, bo zapewne wiedzą, że biały z zielonym to zestaw dla estetów. Korzystaliśmy z tej kwietnej oferty, szczególnie że wzdłuż całej trasy tarninowych zarośli mieliśmy sporo. Warto wspomnieć, że nazwa „tarnina” to w jęz. łac. prunus spinosa, czyli śliwa ciernista*. Zatem tarnina, jak widać, jest semantycznie skoligacona z XVII – wiecznym filozofem Baruchem Spinozą, który zapewne wziął nazwisko od słowa spin, czyli cierń. Ponadto w swojej koncepcji panteizmu twierdził, że wszystko co istnieje jest częścią boskiej substancji – tarnina również… (przyp. aut.). Ten mój wywód jest nieco karkołomny, lecz czego się nie robi dla tak pięknie kwitnących krzewów…

Jeśli myśleć o naturze w przyrodniczym sensie, to jedno z kryteriów piękna zawiera się w pytaniu ile jest natury w naturze. U jednych budzi zachwyt widok kwitnącej tarniny, inni podziwiają grabowe labirynty. Być może dla nich krzaki tarniny to chaos bez ładu i składu. Z kolei dla zwolenników czystej natury, podrasowane krajobrazy to nieszczególna uroda. Kiedyś przejechałem w autokarze z Berlina do Wiesbaden w porze kwitnienia rzepaku. Później przez tydzień nawet na jajecznicę nie mogłem spojrzeć..

My patrzyliśmy na tarninowy krajobraz z przyjemnością, choć bez wypieków na twarzy, chyba dlatego, że pozostawał w ostrej konkurencji ze śniadaniem zaplanowanym w Gościńcu. Zapomnieliśmy jednak aby między kanapką a przepitką złożyć hołd rowerowej niedzieli, jako że 19 kwietnia, obok Dnia czosnku, przypada Dzień rowerowy.

* W żadnym razie nie kolczasta, bo kolec i cierń to dwa różne biologiczne byty. Nie wdając się w szczegóły, kolec (np. u róży) łatwo oddzielić od gałęzi, natomiast cierń nie. (vide spr. 01.04.2024).

Tekst M.S., foto Gosia


Uwagi do hasła „Słowo tygodnia”.

Uważamy, że każdy może mówić jak chce, byle go inni choć trochę rozumieli, jednak jeśli ktoś występuje w roli eksperta to powinien mówić poprawnie. Dlatego w „Słowie tygodnia” będziemy śledzić przypadki kiedy autor jest z mówieniem na bakier.

Słowo tygodnia:SUBPRAWDA – „Wiele osób jest sama”- stwierdzenie dziennikarki śledczej w radiu TOK FM 15.04. 2026 godz.7.35. Naszym zdaniem: Wiele osób, to „półprawda”, wiele osób jest samych, to cała prawda, a to co mówi dziennikarka śledcza to, wg ks. Tischnera, trzecia prawda…

Urok wydarzeń wyjątkowych

12.04.2026

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Szczukowskie Górki – Piekoszów – Łubno – Łosień – Korczyn – Promnik – Brynica – Szczukowice – Jaworznia – Białogon – Kielce. Dystans 65km, wzięło udział 15 osób. Wycieczkę prowadziła Ania.

Próbowaliśmy wmówić prowadzącej, że brakowało podczas wycieczki wyjątkowych wydarzeń. To oczywiście nieprawda, bo czyż nie jest szczególnym wydarzeniem fakt, że Leszek, który był wszędzie i wszystko widział, po raz pierwszy, jak przyznał, jechał drogą z Korczyna w kierunku Promnika? Czyż to nie czary, że akurat w dzień wycieczki katedra w Akwizgranie gdzieś znikła! A czy kto wcześniej widział parę bocianów deliberujących na platformie w Korczynie – budować gniazdo czy jeszcze się wstrzymać? Nawet sterty śmieci przed mostem w Szczukowicach, na tle innych wsi, też są wyjątkowym zjawiskiem.

Najważniejsze, że tych wyjątkowych rzeczy doświadczyliśmy bez szczególnego wysiłku, niemal mimochodem, a właściwie mimojazdą, wszak to wycieczka rowerowa…

Tekst M.S. foto Gosia.


Słowo tygodnia: WIDZIMISIĘ* – Były Prezes Trybunału Konstytucyjnego, w jednej ze stacji telewizyjnych (9.04.2026), na argument dziennikarza, że ślubowanie „wobec prezydenta” znaczy ni mniej ni więcej tylko „w jego obecności”, stwierdził że niekoniecznie, bo przyimek „wobec” ma wiele innych znaczeń. Sprawdziliśmy co może wynikać z tych „innych” znaczeń, zawartych w słowniku języka polskiego, którymi chciałby objaśniać Pan prezes wyrażenie „wobec prezydenta”

  • 2.znaczenie: sędzia składa ślubowanie w stosunku do prezydenta,
  • 3.znaczenie: sędzia składa ślubowanie w porównaniu z prezydentem,
  • 4.znaczenie: sędzia składa ślubowanie z powodu prezydenta lub ze względu na prezydenta.

Na podstawie: Słownik Języka Polskiego PWN, Warszawa 1981, t. III s. 739 – hasło wobec – w pierwszym znaczeniu: w czyjejś obecności, przy kimś.

Beczkę śledzi temu, kto potrafi wywieść ze znaczeń 2,3,4 w jakich okolicznościach sędziowie składają ślubowanie?

Radzimy wszystkim prezesom, by zostawili semantyczne sztuczki specjalistom i spojrzeli na zagadnienie z punktu widzenia piszących ustawę o sądach powszechnych. Intencją legislatorów było, aby litera prawa była zwięzła i zrozumiała, także dla sędziów. Właśnie dlatego stosowny paragraf w ustawie sformułowali następująco: „sędzia składa ślubowanie wobec, (czyli w obecności) prezydenta – jaśniej się już nie da!

SM.

Do Umera i z Umeru

29.03. 2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Dąbrowa – Wiśniówka – Gruszka – Chrusty – Goleniawy – Umer – Ćmińsk – Wykień – Miedziana Góra – Malików – Kielce. Dystans 56km, wzięło udział 15 osób. Wycieczkę prowadził Stasiu.

Prowadzący wymyślił bardzo tajemniczą destynację dzisiejszej wycieczki, bo pewnie nikt, oprócz sołtysa, nie wie dokąd jechaliśmy i skąd wracaliśmy: z Umera, Umeru, Umra, a może z Umru?

Wycieczka co się zowie. Zwieńczeniem miłych przeżyć było świąteczne przyjęcie z Anią w roli głównej oraz Jej piaskową babą i wyśmienitym likierem Goldwasser. Zamieszczamy jednak dwie wersje sprawozdania, żeby autorowi nikt nie zarzucił stronniczości.

Wersja dla zadowolonych z wycieczki:

Lepiej na wycieczce doznać miłych przeżyć
Niż na tapczanie bezczynnie w domu leżyć

Wersja dla malkontentów:

Lepiej głuchego zabawiać rozmową  
Niż jechać rowerem w Niedzielę Palmową

Redakcja życzy aby wycieczkowy nastrój towarzyszył Wam przez całe Święta.

Tekst M.S. foto Gosia.


Słowo tygodnia: FOMO czyli lęk przed przed tym, że nas coś omija – przykłady:

Wersja analogowa – żałuje, że nie wzięła udziału w Iławie, w pikniku na trawie.

Wersja cyfrowarozpacza jak nie ma zasięgu, bo nie wie co w znajomych kręgu.

Marzanna 2026 – reminiscencje

22.03.2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Szewce – Zelejowa – Korzecko – Starochęciny – Lipowica – Wola Murowana – Nowiny – Kielce. Dystans 55km, wzięło udział 18 osób (tegoroczny rekord). Wycieczkę prowadziła Ania.

Święty Patryk w ubiegły wtorek zielonego widział niewiele, lecz niedziela na Topienie Marzanny w sam raz. Mianowicie, 22 marca to Światowy Dzień Wody, a lekko chłodna, słoneczna pogoda dobrze się wpisuje w radosny, acz ciut posępny charakter tego obrzędu.

Sam akt topienia kogoś, szczególnie kobiety, to raczej upiorne zajęcie. Może dlatego w naszych topieniach marzanny często stosujemy prawo łaski. Mówiąc bardziej serio Topienie Marzanny to obrzęd znany od wieków. Zygmunt Gloger w III t. Encyklopedii Staropolskiej cytuje zapis Bielskiego:“W Wielkiej Polszcze i w Śląsku siódmego dnia marca topią Marzannę, ubrawszy jako niewiastę”. Przywołuję Glogera, ponieważ to jedyna pozycja z zakresu etnografii wśród moich książek. Dostałem ją w Krzemieńcu, trochę wbrew mojej woli, od pewnej sanacyjnej dziedziczki za dwa słoiki polskiej ćwikły z chrzanem…

Topiliśmy Marzannę już wiele razy i zawsze w sposób niepowtarzalny. Pamiętam piękną marzannę wykonaną przez Dorotę w konwencji późnego oniryzmu, która przypominała skrzyżowanie strzygi z południcą… Świętowaliśmy z nią hucznie na kanapie pod sosną nad Sufragańcem, w kwietniu 2023. Uniknęła wody, zawieszona na tejże sośnie przez Jurka, który jako jedyny potrafił się tam wdrapać. Nie sposób również zapomnieć Marzanny „pandemicznej” z 28 marca 2021, celebrowanej w kostiumowej formie, nad Czarną Nidą w Kubach Młynach. Zdjęcia z tej imprezy przywołują miłe wspomnienia. Na jednym z nich, na tle nadrzecznych zarośli i zielonej łąki – Rysio taksujący marzannę męskim spojrzeniem, a na pierwszym planie – obok mnie z prawej – Małgosia w czarnej sukience w stylu boho z koroną na głowie – po lewej w czepku pielęgniarka Ania w legginsach ¾, z termometrem w dłoni…

To zdjęcie dowodzi, że jak się stoi obok pięknych kobiet, to męskich rąk nie widać i trudno się dziwić, bowiem bezwiednie obejmują kibić…

Sprawozdanie ma głównie retrospektywny charakter, bo prawdę mówiąc wycieczka nie obfitowała w wydarzenia szczególnie spektakularne. Leszek, korzystając z nadanego mu prawa łaski, uchronił marzannę od śmierci topielczej. To była dobra decyzja. Choćby dlatego, że wg przedszkolaków z Szydłówka – „marzanny słabo rozpuszczają się w wodzie”. Teraz wisi w jednej z wiat nad zalewem w Lipowicy i zgodnie z tradycją czeka na złodzieja, który ją wykradnie z niewoli.

Tekst MS., foto Gosia


Słowo tygodniaMINIATURYZACJA – drobny druczek w umowie kredytowej.

Słoneczne Idy marcowe

15.03.2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Pietraszki– młyn wodny – Szczukowice – Brynica – Promnik – Strawczynek- Strawczyn- Oblęgor – Oblęgorek – Porzecze – Kostomłoty – Kielce. Dystans 56km, wzięło udział 15 osób. Wycieczkę prowadziła Ania. Pogoda słoneczna, umiarkowanie ciepło.

Tytuł wycieczki nawiązuje do terminu w którym się odbyła, jako że “Idy marcowe” to w kalendarzu rzymskim środek marca.

Możliwe, że lepszym tytułem dla niniejszego sprawozdania byłby np. “Korzystaj z dnia” ponieważ niewykluczone, że następna niedziela – wg prognoz – będzie zgodnie z przysłowiem “w marcu jak w garncu”. Zrezygnowałem jednak z tej nazwy, ponieważ kojarzy mi się z przygnębiającą nowelą Saula Bellowa pod tym samym tytułem. To bodaj najbardziej podstępna książka w mojej bibliotece. Kusi aby ją przeczytać, ponieważ jest cieniutka, niewielkiego formatu oraz zachęca tytułem i obwolutą w zielonym kolorze…

Wracając do rzeczy: wycieczka była pogodna w każdym aspekcie. Ku naszej męskiej radości, spora część “Świątecznej Ósemki” z poprzedniej wycieczki wzięła udział w niniejszej. Przyroda ożywiona w marcu spektakularnie piękna nie jest, dlatego obecność naszych koleżanek pełni ważną funkcję subsydiarną. Ponadto, nawet po raz kolejny, warto było zobaczyć urządzenia po nieczynnym młynie wodnym na Bobrzy w Pietraszkach. Szczególnie przeniesienie napędu z turbiny na urządzenia młyńskie z wykorzystaniem zębatek stożkowych o drewnianych zębach! Cenny obiekt zarówno dla muzeum jak również niestety dla złomiarzy.

Nawet gdybyśmy nie widzieli tego co widzieliśmy i nie doświadczyli gościnności Kazia, to i tak było warto wziąć udział w tej wycieczce – choćby dla samego widoku na kościółek w Chełmcach… Prowadząca wyraźnie lubi te okolice; jak się okazuje z uzasadnionego powodu.

Tekst M.S., foto Ania


Słowo tygodnia: FALLACY, czyli błąd logiczny – „Choć przeżyła piekło, trauma pozostanie z nią do końca życia” Onet 19.12.2025.

8 marca – Święto ośmiu Kobiet*

8.03.2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Dyminy – Bilcza – główne uroczystości pod wiatą – Kowala – Sitkówka – Nowiny – Słowik – Kielce. Dystans 36 km, wzięło udział 17 osób. Wycieczkę prowadził Stasiu.

To był wesoło spędzony dzień. Drogie Panie, życzymy Wam równie beztroskich dni w całym roku. Dziękujemy za Wasze urocze towarzystwo podczas wycieczek rowerowych. Lubimy Was w starym stylu, czyli za to, że się od nas różnicie.

Podziękowania przekazujemy w poetyckiej formie, bo któż lepiej od poety mógłby je wyrazić…

Kiedy się zaczyna wiosna
Rower taje już w garażu
Zmieniam kartkę w kalendarzu
A tu taka wieść radosna!

Że ósmego, że to święta
Naszych małych wielkich kobiet
Te tu wiersze dla nich skrobię,
Które pewnie zapamiętam

Tym, co nam zdejmują zdjęcia
Tym, co pchają w nas szarlotki
Co czerwone mają botki
Im poeta wiersz poświęca

Co się śmieją śmiechem żywym
Co prowadzą nam wycieczki
Cośmy z nimi soli beczki
Zjedli i popili piwem

Przeprosiny rad bym złożyć
Tym, co się tak męczą z nami
Chłopakami, rencistami
Co by chcieli jeszcze pożyć

Wdzięczność dla Was nie ostygnie
U redakcji tej gazety,
Która gdyby nie kobiety
Na psy zeszłaby niechybnie

Podpisało dziewięciu mężczyzn z wycieczki ósmego marca 2026 r.

* To 8/8 w tytule to nie przypadek, to magia…

Tekst M.S., autor wiersza Sławek, foto Gosia.


Słowo tygodnia:etymomizoginia trzeba było kilka wieków aby słowo kobieta przestało się brzydko kojarzyć (sic!) Bardzo Was przepraszamy za naszych przodków.