W stronę krótkiej formy

11.10.2026 r.

Trasa wycieczki 309: Kielce – Piekoszów – Lubno – Łosień – Korczyn – Eustachów – Fanisławice – Ruda Zajączkowska – Wierna Rzeka – Łosienek – Micigózd – Podzamcze Piekoszowskie – Kielce. Dystans 74 km. [15653], wzięło udział 9 osób. Wycieczkę prowadziła Ania.

Podobno żyjemy w pośpiechu cierpiąc na chroniczny brak czasu. Dla kogo zatem są te współczesne powieści mające po kilkaset stron. Dlaczego politycy nie oszczędzają naszego czasu, dopóki dziennikarz nie odbierze im głosu. Po jakie licho prosty komunikat w Internecie wymaga sążnistego tekstu. Natura retorycznych pytań jest irytująca. Dla odreagowania, relacja z wycieczki będzie w stylu „krótko i węzłowato”.

Krótko, znaczy w kilku zdaniach, węzłowato, czyli zwięźle. Krótko i zwięźle to synonimy, zatem powiedzenie “krótko i węzłowato” jest masłem maślanym. Żeby uniknąć tautologii przyjmijmy, że „krótko i węzłowato” oznacza w tym przypadku krótką analizę węzłowych, czyli głównych problemów, które się ujawniły w trakcie wycieczki:

Jechaliśmy z zawrotną szybkością. To nie znaczy, że prowadząca unikała przerw regeneracyjnych. Były takowe chociaż prawdę powiedziawszy, jakby niekompletne. Wyraźnie brakowało stabilizacji błędników, co skutkowało na szczęście niegroźnym przyziemieniem.

Mieliśmy okazję żeby kolejny raz obejrzeć ciekawe artefakty sztuki młynarskiej w Łosieniu, lecz grzybobranie w korczyńskim lesie, tak pobudziło w nas paleolityczne instynkty z zakresu zbieractwa, że nie sposób było skupić uwagę na czym innym. Grzybobranie nawet zdekompletowało dotąd zwarty peleton.

Szkoda, że nie możemy jeszcze wspomnieć o najciekawszym wydarzeniu wycieczki. Należy jednak kończyć bo, jako się rzekło, sprawozdanie miało być krótkie.

Dziękujemy Ani za ciekawą wycieczkę, chociaż podziękowanie będzie ciut podszyte zazdrością, wszak to Ania miała najlepszy wynik grzybobrania, mierzony ilością grzybów na minutę…

Tekst M.S., foto Gosia.


Słowo tygodnia – UDAWANIE GREKA, czyli tzw. udawanie głupiego. Kształcił się w szkole podstawowej, a następnie w klasie mechanizacji rolnictwa Zasadniczej Szkoły Zawodowej. Co ciekawe, nie ma matury. (Maja Krawczyk Plejada. pl/Onet 29.09.2026.) Komentarz red. KTR: Jak to! Po Zasadniczej Szkole nie ma matury? Nieprawdopodobne!

W hołdzie jaskółce uwięzionej

4.09.2026 r.

Trasa wycieczki 308: Kielce – Zagnańsk – Samsonów – Kołomań – Długojów – Serbinów – Kobylaki – Przyjmo – Bobrza – Porzecze – Szczukowice – Szczukowskie Górki – Kielce Dystans 70 km [15579], rozpoczęło wycieczkę 12 osób, ukończyło 7 osób. Wycieczkę prowadził Leszek.

W dniu wycieczki przypada Światowy Dzień Zwierząt ustanowiony we Florencji w 1931r. Data nawiązuje do św. Franciszka z Asyżu, wspominanego w kościele powszechnym 4. października. Szkoda, że uczestnicy konwencji nie znali poruszającej piosenki Stana Borysa, mogliby ją ustanowić protest songiem wszystkich zwierząt.

Skoro już kalendarz zsynchronizował naszą wycieczkę z Dniem Zwierząt, warto zwrócić uwagę na kilka kwestii. Spośród wszystkich obiektów, dzikie zwierzęta z perspektywy rowerowego siodełka obserwować najtrudniej. Ponadto, czy ktoś widział ostatnio choćby wróbelka ćwirka kąpiącego się w kurzu na wiejskiej drodze? Gdzie ma się kąpać ćwirek jak kurzu na asfalcie brak. Jak się ma gnieździć, skoro strzechy znikły, a szpary w budynkach nie uświadczysz, bo wszystko betonem zalane. A czajki, których na Ponidziu ongiś było tyle, co gawronów podczas orki – co się z nimi stało? Nie przyleciały, bo kiedyś mogły moczyć swoje szczudłowate nóżki na podmokłych łąkach, a teraz na Ponidziu gumiaki niepotrzebne.

Przejechaliśmy dzisiaj przez kilkanaście wsi i wszędzie cisza – ryczenia, beczenia, kwiku, piania, gęgania, gdakania, rżenia czy kwakania nie słychać. W sztucznych sadzawkach pływają plastikowe kaczki… Jaskółczy szczebiot latem sczezł wraz z muchami, które się wyniosły ze sterylnych podwórek. Wieś jest niema bo, nomen omen, zwierząt na wsi nie ma. Nawet psy nie hałasują, bo teraz o kundelka trudno, a rasowym szczekać się nie chce. Spotkaliśmy takiego w Samsonowie – biały z brązową łatką w miejscu przewidzianym dla jego rasy, dobrze odżywiony, stał w otwartej bramie tyłem do przechodniów wyraźnie skupiony na sobie. On wie, że szczekać nie musi, bo został kupiony nie po to aby szczekać, tylko po to żeby wyglądać…

Również i dzikich zwierzaków widzieliśmy niewiele, pewnie dlatego, że z lasu i z pola wszystkie do miasta ciągną, a te które pozostały, robią za celebrytów i mają fankluby w Internecie.

Gosi jednak się udało! Już na początku wycieczki miała bliskie spotkanie z wiewiórką. Nie wiadomo tylko czy ją do dzikich zwierząt można zaliczyć, ponieważ pozowała do zdjęcia niczym Naomi Campbell. Większość uczestników wycieczki przez siedem godzin żadnego żyjątka nie widziała. Pewnie mają nastawioną recepcję wyłącznie na grubego zwierza. Chyba na bardzo grubego, bo koni w Samsonowie też nie dostrzegli…

Wszystkim zwierzakom – małym i dużym, nie wyłączając żuka gnojarza, składamy życzenia wraz z wierszykiem Hanny Łochockiej “O wróbelku Elemelku…” Pozdrawiam również wronę, która wczoraj zmagała się z włoskim orzechem przed kościołem w Szydłowie, jako że i ona jest bohaterką tego uroczego wierszyka.

Dla porządku przypomnę, że 4 kwietnia – Światowy Dzień Zwierząt Bezdomnych, w przyszłym roku również wypada w dniu niedzielnej wycieczki.

Na marginesie: w sprawozdaniu z 29.03.2026 znęcaliśmy się nad nazwą wsi Umer. Dzisiaj jadąc w tych okolicach można było zobaczyć znak z napisem:”Do Umer”. Szanowni drogowcy jeśli mieliście kłopot z odmianą, to należało napisać „Do wsi Umer”. A jakby chodziło np. o wsie Pupki czy Alfonsów? Wyszłoby ciut zbereźnie.

Tekst M.S., foto Jola oraz Gosia.


Słowo tygodnia – ANTROPOCENTRYZM – to sytuacja gdy wszelkie zjawiska ocenia się przez pryzmat ludzkich potrzeb i możliwości poznawczych. Dziennikarz pyta eksperta: Czego dziki nie powinny robić w mieście? (sic!) (Tok FM, 27.09.2026. godz 8.30). Odp. Redakcji KTR: nie powinny robić rzeczy niezgodnych z prawem. Dotyczy to także dzików, które nie znają kodeksu wykroczeń, bowiem nieznajomość prawa nie chroni przed odpowiedzialnością… Z okazji święta zwierząt pozdrawiamy wszystkie dziki, które odebrały dobre wychowanie i wiedzą jak się w mieście zachować…

Jesienne gaudeamus

27.09.2026 r.

Wycieczka 307. Trasa wycieczki: Kielce – Kaczyn – Kielce. Dystans 45 km [15509]; wzięło udział 12 osób. Wycieczkę prowadziła Ania.

Wycieczka miała się odbyć w odchudzonym składzie, ponieważ Kwiat Towarzystwa planował wyjazd z okazji zbliżającej się siódmej rocznicy powstania KTR Kigari. Z przyczyn logistycznych przedsięwzięcie nie doszło do skutku. Nic straconego. Zaproszenie od Renaty na jej malownicze ranczo, okazało się udanym debiutem rowerowej jesieni. Pieczenie ziemniaków to tylko początek całej feerii przyjemności, których doświadczyliśmy w Kaczynie podczas tej pogodnej niedzieli.

Ania jak każdego roku, ozdobiła tortowe ciasto rocznicowym topperem sprawiając, że świętowaliśmy również siedmiolecie powstania Towarzystwa. Podziękowania dla Reni za miłe przyjęcie. Oczekujemy na dalsze oferty, ponieważ barterowy charakter wymiany – uprzejmość za uprzejmość – dobrze się wpisuje w stare i nowe sposoby wymiany bezgotówkowej…

Rozpoczęcie jesiennego sezonu rowerowego zbiega się w czasie z inauguracją roku akademickiego, zatem: Gaudeamus igitur, juvenes dum sumus – Radujmy się więc, dopókiśmy młodzi… na rower.

Z okazji przypadającego dzisiaj Światowego dnia rzek, kierujemy prośbę do naszej Silnicy, aby się więcej nie stroiła w glony, bo miejskim kaczkom fatalnie w zielonym kolorze.

Tekst M.S. , foto Gosia


Słowo tygodnia (SIC!) – łac. sic erat scriptum, czyli tak zostało zapisane lub tak było w oryginale. Zwrot umieszcza się np. przy informacji, która może być odebrana jako nieprawdziwa, nieprawdopodobna, zaskakująca np.

Nad jednostką wojskową w Radzikowie pojawił się nieuprawniony dron, zamiast go zestrzelić jednostka zadzwoniła na numer 112. [To zdanie można zakończyć słowem (sic!)]. Wg ONET 21 września 2026 godz.19.18.

Ponadto: Leszek często kwituje opowiadane anegdoty słowami „tak było” równie dobrze może je kończyć (sic!).

Zapach schyłkowego lata

20.09.2026 r.

Trasa wycieczki 306: Kielce – Szewce- Zelejowa – Korzecko – Bolmin – Bocheniec – Zakrucze – Kopaniny – Wierna Rzeka – Łosienek – Łubno – Podzamcze Piekoszowskie – Kielce. Dystans: 80km[15464], wzięło udział 12 osób. Wycieczkę prowadziła Ania.

Zwykle do pisania relacji z wycieczki siadam z intencją aby unikać kwiecistego języka. Lecz jak tu pisać żołnierskim tekstem gdy się jedzie u schyłku lata. Przecież to wielce melancholijna pora. Jednak nastrój uczestników ostatniej wycieczki nie był ani na jotę zaburzony świadomością końca lata. Spędziliśmy optymistycznie kilka rowerowych godzin, ponieważ nasza pogoda ducha opiera się skutecznie wszelkim kaprysom pogody przyrodniczej. Za to żywo reagujemy na wszelkie uroki natury.

Tym razem oprócz przyrody, patrzyliśmy z zainteresowaniem na cementownię „Małogoszcz”, jako że przemysłu w naszym regionie niestety jak na lekarstwo. Mądrzy ludzie wiedzą, że mimo panującej mody, podstawą cywilizacji jest wytwarzanie, a nie świadczenie.

Obserwowaliśmy z przyjemnością mijane po drodze kwiecie, zarówno dzikie jak i udomowione, choć może nie w tak wyrafinowany sposób jak to robią poeci. Widząc piękny astrowy ogródek w Zakruczu przypomniałem sobie co pisał o tych moich ulubionych kwiatach Adam Asnyk:

“Znowu więdną wszystkie zioła
Tylko srebrne astry kwitną”…

Astry bywają niebieskie, fioletowe, białe, różowe, a nawet żółte, lecz srebrnych jako żywo nie widziałem. A jednak poeta widział, może oczyma wyobraźni, zapewne przyprószone szronem, wszak to kwiaty jesieni. To naturalne, że nie każdy posiada poetycką percepcję, choć dla opisu wyrafinowanego zapachu astrów bardzo by się przydała. Aster bowiem to wyjątkowo dobrze zorganizowana roślina, wszystkie jego części pomagają mu pachnieć. To unikalny aromat. Bez dwóch zdań to wiodący zapach schyłkowego lata… (Proszę nie wchodzić w spory, to subiektywna opinia).

Szkoda, że nie poświęciliśmy więcej uwagi niziutkiej jabłonce, rosnącej samotnie tuż przy drodze, chyba gdzieś w okolicach Kopaniny. Choć rośnie na lichej glebie, jest cała oblepiona mnóstwem dorodnych czerwonych owoców, których nikt nie chce. Pewnie mają starodawny smak i aromat, a teraz smaczne tylko to co słodkie. To opuszczone drzewko, zapewne wiosną tak pięknie kwitło jak teraz pięknie się czerwieni… Może ze wstydu, że tkwi w tym surrealistycznym miejscu nikomu niepotrzebne…

Dziękujemy Ani za malowniczą, dawno nieodwiedzaną trasę, a bożkom słowiańskim Daibogowi oraz Swarogowi za ciepłą pogodę na pożegnanie lata.

Jeśli ktoś po tej wycieczce odczuwa deficyt estetycznych przeżyć, głowa do góry, za trzy dni złota polska jesień!

Tekst M.S., foto Dwie Małgosie.


Słowo tygodnia – DELIRFAKTY – Tok FM 19.09.2026 godz.9. Red. Aleksandra Karasińska: „A teraz spytam o czym będzie w audycji Dominiki Wielowieyskiej, którą już widzę w studiu”.Odpowiedź: Maciej Kluczka – „Dominiki dzisiaj nie ma w studiu” Red. Są fakty oraz „fakty”, które widzi red. Karasińska…

Korzystaj z dnia

13.0.9.2026 r.

Trasa wycieczki

Wprawdzie idzie ku jesieni, lecz słoneczniki w Sukowie Babie jeszcze żwawo kręcą głowami podążając za słońcem. Jednak i one niedługo pochylą oblicza, kłaniając się jesieni. Podobnie tylko patrzeć jak astry, jeżówki czy aksamitki w przydomowych ogródkach będą wołać w swoim fitojęzyku – “więcej swiatła”. Pewnie jednak przeczuwają, podobnie jak wielki Goethe, że więcej światła nie będzie. Za dziesięć dni bowiem równonoc, co mniej więcej znaczy, że jaśniej i cieplej już było.

Póki co, lato w formie – jeszcze słonecznie, ciągle sucho, spore zasoby letniego ciepła. Korzystaliśmy z tego przez 85 km, zanurzeni w tej wyśmienitej pogodzie. Nie było chętnych do odwiedzenia zabytkowego dębu nieopodal wiaty Murawin. Może dlatego, że to jest pora gdy już nikt nie szuka cienia…

Dziękujemy Leszkowi za słoneczną wycieczkę oraz za to, że wreszcie załatwił ten asfalt przez Kleckie….

Na fotografii poniżej po mojej lewej – pełnia pięknego lata…

Tekst M.S., foto dwie Małgosie, trasa przejazdu Jarek.


Słowo tygodnia – MASKULATYWY, czyli męskie formy rzeczowników. Podążając za feminatywną modą proponujemy: skoro ta prokuratorka – ten prokurator, to ta sędzia – ten sędź. Tym sposobem od dzisiaj sędziego sędziem nazywać będziem…

Tam gdzie cisza trwa wrześniowa

6.09. 2026 r.

Trasa wycieczki 304: Kielce – Białogon – Zgórsko – Nowiny – Trzcianki – Kowala – Brzeziny – Pasmo Plebańskie – Nida – Ostrów – Bukowa – Zbrza – Morawica – Kuby Młyny – Suków – Mójcza – Kielce. Dystans 69km [15299], wzięło udział 12 osób. Wycieczkę prowadził Leszek.

Jestem w komfortowej sytuacji, ponieważ nie muszę narzucać uczestnikom wycieczki własnych przeżyć. Tym razem treścią sprawozdania rządzą sugestie wycieczkowej społeczności.

Na pierwszym planie oczywiście imieninowe przyjęcie Beatki w szarlotkowym wydaniu, zakrapiane specyfikiem tyleż wyśmienitym co drogim. Dziękujemy i życzymy solenizantce wszystkiego co młodej kobiecie w życiu potrzebne. Do atrakcji niższej kategorii należy zaliczyć samotną sosnę z drabiną w polu kukurydzy i dwoma Jurkami tokującymi na gałęziach.

Od siebie tylko dodam; szkoda że Tuwim nie był z nami na wycieczce, bo Góry Plebańskie, Zbrza, Bukowa, to miejsca gdzie piękna cisza trwa wrześniowa…

Tekst M.S.

Słowo tygodnia – NIUSBOMBA – Pani Magda Dobik (ONET 5.09. 2026) donosi: Obecnie 66 – letnia aktorka dziś nie przypomina 10 – letniej Pippi Langstrump, którą grała przed laty. Zaiste, to bardzo dziwne…

Chałupki welcome to

30.08.2026 r.

Trasa wycieczki 303: Kielce – Dyminy – Bilcza – Morawica – Łabędziów – Brudzów – Chałupki – Chmielowice – Zbrza – Morawica – Kielce. Dystans 71 km [15230], wzięło udział 8 osób. Wycieczkę prowadził Leszek.


Tytuł ostatniej wycieczki, podobnie jak poprzedniej, nawiązuje do tytułu piosenki. Obie godne swoich tytułów. Innymi słowy „Godzien pałac Paca, a Pac pałaca”* Letnia słoneczna pogoda pozwoliła w komforcie obejrzeć m.in. zabytkowy piec szybowy do wypalania wapna (wapiennik) w Chałupkach. Podobno pracował do końca ub. wieku. Opasany stalowymi obręczami, co wynikało z wymogów konstrukcyjnych, nie z konserwatorskiej troski, póki co jakoś się trzyma. Dziękujemy Leszkowi, że zwrócił naszą uwagę na ten obiekt, który jest świadectwem kultury materialnej regionu oraz malowniczo zdobi krajobraz. Jemu podobne jeszcze w województwie świętokrzyskim gdzieniegdzie stoją i podobnie jak ten czekają Pańskiego zmiłowania.

Pozdrawiamy Dorotkę, która z przyczyn technicznych była zmuszona skrócić niniejszy wyjazd. Załączamy siedem całusków.


*To powiedzenie ma zwykle ironiczny wydźwięk, tu jest przywoływane w pozytywnym sensie, podobnie jak u Mickiewicza w Panu Tadeuszu:

„Równa ich była rączość, równa była praca;
Godzien jest pałac Paca, godzien Pac pałaca”

Tekst – jeden M.S., foto – dwie Małgosie, oraz Jarek – autor załączonej trasy wycieczki.

Pozostałe zdjęcia w zakładce Foto


Słowo tygodnia – FEMINATYWY, czyli żeńskie formy rzeczowników. Jedna z dwu Pań zwolnionych ze stanowiska wiceprezydenta Warszawy, w ramach feminatywnej poprawności ogłosiła, że jest kozą ofiarną. (Onet wiadomości, Warszawa 20.08.2026 godz. 9.16. ) Związek frazeologiczny o biblijnym rodowodzie – „kozioł ofiarny” jest znany, lecz o kozie ofiarnej dalibóg nic nie wiadomo. Może byłoby lepiej użyć przypowieści o dwu synogarlicach, które nomen omen wyleciały z ratusza złożone w ofierze w związku z aferą w Szpitalu Południowym…

Taki pejzaż

23.08.2026 r.

Trasa wycieczki 302: Kielce – Szczukowskie Górki – Piekoszów – Łubno – Łosień – Korczyn – Snochowice – Kuźniaki – Hucisko – Strawczyn – Promnik – Micigózd – Podzamcze Piekoszowskie – Szczukowice – Kielce. Dystans 78 km [15159], wzięło udział 10 osób. Wycieczkę prowadziła Ania.

Ludzka estetyka jest tak ukształtowana, że równe, choć wygodniejsze, jest mniej atrakcyjne od nierównego. Może dlatego Ania tak wykombinowała, że jechaliśmy niemal płaskimi drogami z górskimi widokami po lewej. Przyznam, że dopiero jadąc z Promnika w stronę Micigozdu odkryłem tę malowniczą panoramę z widokiem w trzech planach. Na drugim planie Pasmo Oblęgorskie oraz Wzgórza Tumlińske, a w oddali Wzgórza Kołomańskie zamykające horyzont. Uroczy pejzaż nie skażony wczesnojesienną mgiełką. Mijaliśmy znane walory kultury materialnej w Kuźniakach czy Podzamczu Piekoszowskim. Niewątpliwie cenne oraz ciekawe i cały czas takie same. Jednak tylko przyroda ze swoją efemeryczną urodą o każdej porze jest piękna inaczej. Trochę nam uprzykrzał życie pogodowy diabeł, który się ujawnia jak ciepło miesza się z chłodem. Lecz chyba nieszczególnie dotkliwie skoro przejechaliśmy niemal 80 km! Skądinąd nagły wzrost zamiłowania prowadzącej do długich dystansów to temat na inną okazję.

Tekst M.S., foto Gosia.



Słowo tygodnia – CHLEBOWOŚĆ – znaczenia tego słowa nie zna nawet osoba, która je wymyśliła dzięki wrodzonej sztucznej inteligencji. Ta sztucznie inteligentna osoba to dr hab. Barbara Mróz – Gorgoń, pełnomocniczka rządu ds. Marki Polska. CHLEBOWOŚĆ jest dobrem narodowym, ponieważ jego stworzenie, obok innych sztucznie inteligentnych dziwactw, podobno kosztowało podatników 180 tys. złotych!

Ostatni upał lata

16.08.2026 r.

Tytuł wycieczki nie jest bynajmniej autorytatywnym sądem. Pełnił raczej funkcję terapeutyczną, pozwalającą lepiej oswoić 32 stopnie podczas wycieczki. Słowo “ostatni” ma nostalgiczny ładunek, jak choćby “ostatni zajazd na Litwie” czy “ostatni co tak poloneza wodził”. Nasza męska piątka jechała zatem ze świadomością, że to być może ostatnie chwile złotej opalenizny mijanych rowerzystek, przed nadchodzącą tekstylną porą. Motywacje żeńskiej trójki słabiej rozpoznane. Ta świadomość, wzmocniona ciepłym wietrzykiem, niwelowała niedogodności upału. Należy nadmienić, że nad zalewem w Wilkowie nastąpił podział na dwie grupy. Połowa, przez Ciekoty, Cedzynę po 45 kilometrach wróciła do Kielc. Druga grupa wraz z prowadzącym wycieczkę, pokonała zaplanowaną trasą 70 km. Wszyscy sprawiliśmy, że wycieczkę można zaliczyć do ekstraklasy.

M.S. foto Małgosia.

Reszta w zakładce foto.


Słowo tygodnia – NONSENS – Odżywka paznokci po hybrydzie. Onet 10.08.2026. Zapłać za zniszczenie aby zapłacić za naprawę.

Wycieczka trzechsetna

9.08.2026 r.

Trasa wycieczki 300: z Kielc przez Wierną Rzekę do Kielc. Dystans 50km[15011], wzięło udział 9 osób. Wycieczkę prowadził Leszek

Nie wziąłem udziału w ostatniej rowerowej niedzieli, jednak posiadam informacje od Leszka. Twierdzi że było super. Nie mogło być inaczej, wszak to przecież wycieczka jubileuszowa!

M.S.

Słowo tygodnia – PLEONAZM, czyli masło maślane – Nawet wielkim się zdarza. Vide – Joe Alex (Maciej Słomczyński) Cichym ścigałam go lotem. Wyd. Lit. Kraków1974 s. 110. „Joe cofnął się do tyłu i oparł się wygodnie……”. A propos : z okazji przypadającego dzisiaj Dnia Miłośników Książek pozdrawiamy wszystkich, którzy podczas upalnej kanikuły przeczytali cokolwiek papierowego.