Do Umera i z Umeru

29.03. 2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Dąbrowa – Wiśniówka – Gruszka – Chrusty – Goleniawy – Umer – Ćmińsk – Wykień – Miedziana Góra – Malików – Kielce. Dystans 56km, wzięło udział 15 osób. Wycieczkę prowadził Stasiu.

Prowadzący wymyślił bardzo tajemniczą destynację dzisiejszej wycieczki, bo pewnie nikt, oprócz sołtysa, nie wie dokąd jechaliśmy i skąd wracaliśmy: z Umera, Umeru, Umra, a może z Umru?

Wycieczka co się zowie. Zwieńczeniem miłych przeżyć było świąteczne przyjęcie z Anią w roli głównej oraz Jej piaskową babą i wyśmienitym likierem Goldwasser. Zamieszczamy jednak dwie wersje sprawozdania, żeby autorowi nikt nie zarzucił stronniczości.

Wersja dla zadowolonych z wycieczki:

Lepiej na wycieczce doznać miłych przeżyć
Niż na tapczanie bezczynnie w domu leżyć

Wersja dla malkontentów:

Lepiej głuchego zabawiać rozmową  
Niż jechać rowerem w Niedzielę Palmową

Redakcja życzy aby wycieczkowy nastrój towarzyszył Wam przez całe Święta.

Tekst M.S. foto Gosia.


Słowo tygodnia: FOMO czyli lęk przed przed tym, że nas coś omija – przykłady:

Wersja analogowa – żałuje, że nie wzięła udziału w Iławie, w pikniku na trawie.

Wersja cyfrowarozpacza jak nie ma zasięgu, bo nie wie co w znajomych kręgu.

Marzanna 2026 – reminiscencje

22.03.2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Szewce – Zelejowa – Korzecko – Starochęciny – Lipowica – Wola Murowana – Nowiny – Kielce. Dystans 55km, wzięło udział 18 osób (tegoroczny rekord). Wycieczkę prowadziła Ania.

Święty Patryk w ubiegły wtorek zielonego widział niewiele, lecz niedziela na Topienie Marzanny w sam raz. Mianowicie, 22 marca to Światowy Dzień Wody, a lekko chłodna, słoneczna pogoda dobrze się wpisuje w radosny, acz ciut posępny charakter tego obrzędu.

Sam akt topienia kogoś, szczególnie kobiety, to raczej upiorne zajęcie. Może dlatego w naszych topieniach marzanny często stosujemy prawo łaski. Mówiąc bardziej serio Topienie Marzanny to obrzęd znany od wieków. Zygmunt Gloger w III t. Encyklopedii Staropolskiej cytuje zapis Bielskiego:“W Wielkiej Polszcze i w Śląsku siódmego dnia marca topią Marzannę, ubrawszy jako niewiastę”. Przywołuję Glogera, ponieważ to jedyna pozycja z zakresu etnografii wśród moich książek. Dostałem ją w Krzemieńcu, trochę wbrew mojej woli, od pewnej sanacyjnej dziedziczki za dwa słoiki polskiej ćwikły z chrzanem…

Topiliśmy Marzannę już wiele razy i zawsze w sposób niepowtarzalny. Pamiętam piękną marzannę wykonaną przez Dorotę w konwencji późnego oniryzmu, która przypominała skrzyżowanie strzygi z południcą… Świętowaliśmy z nią hucznie na kanapie pod sosną nad Sufragańcem, w kwietniu 2023. Uniknęła wody, zawieszona na tejże sośnie przez Jurka, który jako jedyny potrafił się tam wdrapać. Nie sposób również zapomnieć Marzanny „pandemicznej” z 28 marca 2021, celebrowanej w kostiumowej formie, nad Czarną Nidą w Kubach Młynach. Zdjęcia z tej imprezy przywołują miłe wspomnienia. Na jednym z nich, na tle nadrzecznych zarośli i zielonej łąki – Rysio taksujący marzannę męskim spojrzeniem, a na pierwszym planie – obok mnie z prawej – Małgosia w czarnej sukience w stylu boho z koroną na głowie – po lewej w czepku pielęgniarka Ania w legginsach ¾, z termometrem w dłoni…

To zdjęcie dowodzi, że jak się stoi obok pięknych kobiet, to męskich rąk nie widać i trudno się dziwić, bowiem bezwiednie obejmują kibić…

Sprawozdanie ma głównie retrospektywny charakter, bo prawdę mówiąc wycieczka nie obfitowała w wydarzenia szczególnie spektakularne. Leszek, korzystając z nadanego mu prawa łaski, uchronił marzannę od śmierci topielczej. To była dobra decyzja. Choćby dlatego, że wg przedszkolaków z Szydłówka – „marzanny słabo rozpuszczają się w wodzie”. Teraz wisi w jednej z wiat nad zalewem w Lipowicy i zgodnie z tradycją czeka na złodzieja, który ją wykradnie z niewoli.

Tekst MS., foto Gosia


Słowo tygodniaMINIATURYZACJA – drobny druczek w umowie kredytowej.

Słoneczne Idy marcowe

15.03.2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Pietraszki– młyn wodny – Szczukowice – Brynica – Promnik – Strawczynek- Strawczyn- Oblęgor – Oblęgorek – Porzecze – Kostomłoty – Kielce. Dystans 56km, wzięło udział 15 osób. Wycieczkę prowadziła Ania. Pogoda słoneczna, umiarkowanie ciepło.

Tytuł wycieczki nawiązuje do terminu w którym się odbyła, jako że “Idy marcowe” to w kalendarzu rzymskim środek marca.

Możliwe, że lepszym tytułem dla niniejszego sprawozdania byłby np. “Korzystaj z dnia” ponieważ niewykluczone, że następna niedziela – wg prognoz – będzie zgodnie z przysłowiem “w marcu jak w garncu”. Zrezygnowałem jednak z tej nazwy, ponieważ kojarzy mi się z przygnębiającą nowelą Saula Bellowa pod tym samym tytułem. To bodaj najbardziej podstępna książka w mojej bibliotece. Kusi aby ją przeczytać, ponieważ jest cieniutka, niewielkiego formatu oraz zachęca tytułem i obwolutą w zielonym kolorze…

Wracając do rzeczy: wycieczka była pogodna w każdym aspekcie. Ku naszej męskiej radości, spora część “Świątecznej Ósemki” z poprzedniej wycieczki wzięła udział w niniejszej. Przyroda ożywiona w marcu spektakularnie piękna nie jest, dlatego obecność naszych koleżanek pełni ważną funkcję subsydiarną. Ponadto, nawet po raz kolejny, warto było zobaczyć urządzenia po nieczynnym młynie wodnym na Bobrzy w Pietraszkach. Szczególnie przeniesienie napędu z turbiny na urządzenia młyńskie z wykorzystaniem zębatek stożkowych o drewnianych zębach! Cenny obiekt zarówno dla muzeum jak również niestety dla złomiarzy.

Nawet gdybyśmy nie widzieli tego co widzieliśmy i nie doświadczyli gościnności Kazia, to i tak było warto wziąć udział w tej wycieczce – choćby dla samego widoku na kościółek w Chełmcach… Prowadząca wyraźnie lubi te okolice; jak się okazuje z uzasadnionego powodu.

Tekst M.S., foto Ania


Słowo tygodnia: FALLACY, czyli błąd logiczny – „Choć przeżyła piekło, trauma pozostanie z nią do końca życia” Onet 19.12.2025.

8 marca – Święto ośmiu Kobiet*

8.03.2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Dyminy – Bilcza – główne uroczystości pod wiatą – Kowala – Sitkówka – Nowiny – Słowik – Kielce. Dystans 36 km, wzięło udział 17 osób. Wycieczkę prowadził Stasiu.

To był wesoło spędzony dzień. Drogie Panie, życzymy Wam równie beztroskich dni w całym roku. Dziękujemy za Wasze urocze towarzystwo podczas wycieczek rowerowych. Lubimy Was w starym stylu, czyli za to, że się od nas różnicie.

Podziękowania przekazujemy w poetyckiej formie, bo któż lepiej od poety mógłby je wyrazić…

Kiedy się zaczyna wiosna
Rower taje już w garażu
Zmieniam kartkę w kalendarzu
A tu taka wieść radosna!

Że ósmego, że to święta
Naszych małych wielkich kobiet
Te tu wiersze dla nich skrobię,
Które pewnie zapamiętam

Tym, co nam zdejmują zdjęcia
Tym, co pchają w nas szarlotki
Co czerwone mają botki
Im poeta wiersz poświęca

Co się śmieją śmiechem żywym
Co prowadzą nam wycieczki
Cośmy z nimi soli beczki
Zjedli i popili piwem

Przeprosiny rad bym złożyć
Tym, co się tak męczą z nami
Chłopakami, rencistami
Co by chcieli jeszcze pożyć

Wdzięczność dla Was nie ostygnie
U redakcji tej gazety,
Która gdyby nie kobiety
Na psy zeszłaby niechybnie

Podpisało dziewięciu mężczyzn z wycieczki ósmego marca 2026 r.

* To 8/8 w tytule to nie przypadek, to magia…

Tekst M.S., autor wiersza Sławek, foto Gosia.


Słowo tygodnia:etymomizoginia trzeba było kilka wieków aby słowo kobieta przestało się brzydko kojarzyć (sic!) Bardzo Was przepraszamy za naszych przodków.

Niedziela dla impresjonistów

1.03.2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Bukówka – Suków Babie – Suków Modrzewie – wiata mostki na Nidzie – Znojów – Kaczyn – Marzysz – wiata Borków – Słopiec – Kranów – Niestachów – Radlin – Cedzyna – Kielce. Dystans 50km. Wycieczkę prowadził Leszek. Od Borkowa przez Kaczyn – Marzysz – Suków – Mójczę do Kielc drugą część grupy (6 osób) prowadził Stasiu. Dystans 45km. Ogółem wzięło udział 11 osób.

Od czwartku słońca jak z rogu obfitości mitycznej kozy Amaltei*. Jednak znając kapryśną naturę marca, skorzystaliśmy z rady Horacego**stawiając się licznie na ostatniej wycieczce. Na tle wycieczkowej frekwencji w lutym, te 11 osób dzisiaj, to wręcz tłum. Trudno się dziwić, wszak pogoda na rower słoneczna i w pełni przewidywalna – innymi słowy – top control. To pozwoliło poncza przeciwdeszczowe zastąpić, nomen omen, ponczem w innym stanie skupienia. Podobno niezły jest szwedzki „Glogg”. Za sprawą Doroty był podawany w kadarkowej wersji. Grande finale, to znamienita szarlotka Basi w aromatycznej pigwowej osłonie, która poszła w sukurs wiosennej pogodzie, dając w rezultacie radosny wycieczkowy nastrój.

Skądinąd, jak się spotka piękna pogoda z malowniczą okolicą i radosnym nastrojem, to zawsze powstaje uroczy quasi-genderowy trójkąt estetyczno – emocjonalny generujący miłe wspomnienia.

Szkoda, że nie znaleźliśmy chwili by stanąć na pagórku i popatrzeć wokół przed zjazem do Marzysza . Gdyby wielki Claude Monet nie umarł równo 100 lat temu, już by on wiedział co zrobić z takim widokiem…

* Kto zgadnie jaki jest związek między tym zdaniem, a napisem na wypasionej kurtce Sławka, w której wystąpił na ostatniej wycieczce? Na zwycięzcę czeka nagroda.

** W wolnym tłumaczeniu: Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie jaką nam pogodę zgotują bogowie”- znana jako maksyma „Carpe diem”.

Tekst: M.S., foto: Gosia.

PS Dziękujemy Gosi za miłe towarzystwo podczas zimowych wycieczek – podpisano: Leszek, Sławek, Mietek.


Słowa tygodnia: zakute łby (akcja), proniemiecki kretyn (reakcja) – odzew polityków na orędzie Papieża Leona XIV na Wielki Post, w którym Ojciec Święty zachęca do postu od raniących wypowiedzi. Za: (RMF 24 24.02.2026, Onet 24.02.2026).