20.09.2026 r.
Trasa wycieczki 306: Kielce – Szewce- Zelejowa – Korzecko – Bolmin – Bocheniec – Zakrucze – Kopaniny – Wierna Rzeka – Łosieniek – Łubno – Podzamcze Piekoszowskie – Kielce. Dystans: 80km[15464], wzięło udział 12 osób. Wycieczkę prowadziła Ania.
Zwykle do pisania relacji z wycieczki siadam z intencją aby unikać kwiecistego języka. Lecz jak tu pisać żołnierskim tekstem gdy się jedzie u schyłku lata. Przecież to wielce melancholijna pora. Jednak nastrój uczestników ostatniej wycieczki nie był ani na jotę zaburzony świadomością końca lata. Spędziliśmy optymistycznie kilka rowerowych godzin, ponieważ nasza pogoda ducha opiera się skutecznie wszelkim kaprysom pogody przyrodniczej. Za to żywo reagujemy na wszelkie uroki natury.
Tym razem również z szacunkiem patrzyliśmy na cementownię „Małogoszcz”, jako że przemysłu w naszym regionie niestety jak na lekarstwo. Mądrzy ludzie wiedzą, że mimo panującej mody, podstawą cywilizacji jest wytwarzanie, a nie świadczenie.
Obserwowaliśmy z przyjemnością mijane po drodze kwiecie, zarówno dzikie jak i udomowione, choć może nie w tak wyrafinowany sposób jak to robią poeci. Widząc piękny astrowy ogródek w Zakruczu przypomniałem sobie co pisał o tych moich ulubionych kwiatach Adam Asnyk:
“Znowu więdną wszystkie zioła
Tylko srebrne astry kwitną”…
Astry bywają niebieskie, fioletowe, białe, różowe, a nawet żółte, lecz srebrnych jako żywo nie widziałem. A jednak poeta widział, może oczyma wyobraźni, zapewne przyprószone szronem, wszak to kwiaty jesieni. To naturalne, że nie każdy posiada poetycką percepcję, choć dla opisu wyrafinowanego zapachu astrów bardzo by się przydała. Aster bowiem to wyjątkowo dobrze zorganizowana roślina, wszystkie jego części pomagają mu pachnieć. To unikalny aromat. Bez dwóch zdań to wiodący zapach schyłkowego lata… (Proszę nie wchodzić w spory, to subiektywna opinia).
Żałuję, że nie poświęciliśmy więcej uwagi niziutkiej jabłonce, rosnącej samotnie tuż przy drodze. Choć rośnie na lichej glebie, jest cała oblepiona mnóstwem dorodnych czerwonych owoców, których nikt nie chce. Pewnie mają starodawny smak i aromat, a teraz smaczne tylko to co słodkie. To opuszczone drzewko, zapewne wiosną tak pięknie kwitło jak teraz pięknie się czerwieni… Może ze wstydu, że tkwi w tym surrealistycznym miejscu nikomu niepotrzebne…
Dziękujemy Ani za malowniczą, dawno nieodwiedzaną trasę, a bożkom słowiańskim Daibogowi oraz Swarogowi za ciepłą pogodę na pożegnanie lata.
Jeśli ktoś po tej wycieczce odczuwa deficyt estetycznych przeżyć, głowa do góry, za trzy dni złota polska jesień!

Tekst M.S., foto Dwie Małgosie.
Słowo tygodnia – DELIRFAKTY – Tok FM 19.09.2026 godz.9. Red. Aleksandra Karasińska: „A teraz spytam o czym będzie w audycji Dominiki Wielowieyskiej, którą już widzę w studiu”.
Odpowiedź: Maciej Kluczka – „Dominiki dzisiaj nie ma w studiu” Red. Są fakty oraz „fakty”, które widzi red. Karasińska…
