Wiosna w białym kolorze

19.04.2026

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Słowik – Szewce (kamieniołom) – Chęciny – Skiby – Gościniec (pomnik lotników) – Polichno – Charężów – Bławatków – Łosieniek – Łubno – Micigózd – Podzamcze Piekoszowskie – Niewachlów – Kielce. Dystans 65km, wzięło udział 15 osób. Wycieczkę prowadził Stasiu.

Trudno się dziwić Gosi i Ani, których zachwycały podczas wycieczki kwitnące magnolie w przydomowych ogródkach. (Dziękuję Markowi, który zwrócił mi uwagę, że magnolie to nie rododendrony) Zadbane ogródki wglądają rzeczywiście pięknie, podobnie jak dzikie ałycze, tarniny czy mirabelki, które w kwietniu mają swój okres sławy, pomimo że nikt ich nie pielęgnuje. To inteligentne krzewy; kwitną przed listowiem piękną białą pianą, aby nic nie zaburzyło śnieżnej bieli ich kwiecia. Czekają z kwitnieniem aż trawy nabiorą soczystej zieleni, bo zapewne wiedzą, że biały z zielonym to zestaw dla estetów. Korzystaliśmy z tej kwietnej oferty, szczególnie że wzdłuż całej trasy tarninowych zarośli mieliśmy sporo. Warto wspomnieć, że nazwa „tarnina” to w jęz. łac. prunus spinosa, czyli śliwa ciernista*. Zatem tarnina, jak widać, jest semantycznie skoligacona z XVII – wiecznym filozofem Baruchem Spinozą, który zapewne wziął nazwisko od słowa spin, czyli cierń. Ponadto w swojej koncepcji panteizmu twierdził, że wszystko co istnieje jest częścią boskiej substancji – tarnina również… (przyp. aut.). Ten mój wywód jest nieco karkołomny, lecz czego się nie robi dla tak pięknie kwitnących krzewów…

Jeśli myśleć o naturze w przyrodniczym sensie, to jedno z kryteriów piękna zawiera się w pytaniu ile jest natury w naturze. U jednych budzi zachwyt widok kwitnącej tarniny, inni podziwiają grabowe labirynty. Być może dla nich krzaki tarniny to chaos bez ładu i składu. Z kolei dla zwolenników czystej natury, podrasowane krajobrazy to nieszczególna uroda. Kiedyś przejechałem w autokarze z Berlina do Wiesbaden w porze kwitnienia rzepaku. Później przez tydzień nawet na jajecznicę nie mogłem spojrzeć..

My patrzyliśmy na tarninowy krajobraz z przyjemnością, choć bez wypieków na twarzy, chyba dlatego, że pozostawał w ostrej konkurencji ze śniadaniem zaplanowanym w Gościńcu. Zapomnieliśmy jednak aby między kanapką a przepitką złożyć hołd rowerowej niedzieli, jako że 19 kwietnia, obok Dnia czosnku, przypada Dzień rowerowy.

* W żadnym razie nie kolczasta, bo kolec i cierń to dwa różne biologiczne byty. Nie wdając się w szczegóły, kolec (np. u róży) łatwo oddzielić od gałęzi, natomiast cierń nie. (vide spr. 01.04.2024).

Tekst M.S., foto Gosia


Uwagi do hasła „Słowo tygodnia”.

Uważamy, że każdy może mówić jak chce, byle go inni choć trochę rozumieli, jednak jeśli ktoś występuje w roli eksperta to powinien mówić poprawnie. Dlatego w „Słowie tygodnia” będziemy śledzić przypadki kiedy autor jest z mówieniem na bakier.

Słowo tygodnia:SUBPRAWDA – „Wiele osób jest sama”- stwierdzenie dziennikarki śledczej w radiu TOK FM 15.04. 2026 godz.7.35. Naszym zdaniem: Wiele osób, to „półprawda”, wiele osób jest samych, to cała prawda, a to co mówi dziennikarka śledcza to, wg ks. Tischnera, trzecia prawda…

Urok wydarzeń wyjątkowych

12.04.2026

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Szczukowskie Górki – Piekoszów – Łubno – Łosień – Korczyn – Promnik – Brynica – Szczukowice – Jaworznia – Białogon – Kielce. Dystans 65km, wzięło udział 15 osób. Wycieczkę prowadziła Ania.

Próbowaliśmy wmówić prowadzącej, że brakowało podczas wycieczki wyjątkowych wydarzeń. To oczywiście nieprawda, bo czyż nie jest szczególnym wydarzeniem fakt, że Leszek, który był wszędzie i wszystko widział, po raz pierwszy, jak przyznał, jechał drogą z Korczyna w kierunku Promnika? Czyż to nie czary, że akurat w dzień wycieczki katedra w Akwizgranie gdzieś znikła! A czy kto wcześniej widział parę bocianów deliberujących na platformie w Korczynie – budować gniazdo czy jeszcze się wstrzymać? Nawet sterty śmieci przed mostem w Szczukowicach, na tle innych wsi, też są wyjątkowym zjawiskiem.

Najważniejsze, że tych wyjątkowych rzeczy doświadczyliśmy bez szczególnego wysiłku, niemal mimochodem, a właściwie mimojazdą, wszak to wycieczka rowerowa…

Tekst M.S. foto Gosia.


Słowo tygodnia: WIDZIMISIĘ* – Były Prezes Trybunału Konstytucyjnego, w jednej ze stacji telewizyjnych (9.04.2026), na argument dziennikarza, że ślubowanie „wobec prezydenta” znaczy ni mniej ni więcej tylko „w jego obecności”, stwierdził że niekoniecznie, bo przyimek „wobec” ma wiele innych znaczeń. Sprawdziliśmy co może wynikać z tych „innych” znaczeń, zawartych w słowniku języka polskiego, którymi chciałby objaśniać Pan prezes wyrażenie „wobec prezydenta”

  • 2.znaczenie: sędzia składa ślubowanie w stosunku do prezydenta,
  • 3.znaczenie: sędzia składa ślubowanie w porównaniu z prezydentem,
  • 4.znaczenie: sędzia składa ślubowanie z powodu prezydenta lub ze względu na prezydenta.

Na podstawie: Słownik Języka Polskiego PWN, Warszawa 1981, t. III s. 739 – hasło wobec – w pierwszym znaczeniu: w czyjejś obecności, przy kimś.

Beczkę śledzi temu, kto potrafi wywieść ze znaczeń 2,3,4 w jakich okolicznościach sędziowie składają ślubowanie?

Radzimy wszystkim prezesom, by zostawili semantyczne sztuczki specjalistom i spojrzeli na zagadnienie z punktu widzenia piszących ustawę o sądach powszechnych. Intencją legislatorów było, aby litera prawa była zwięzła i zrozumiała, także dla sędziów. Właśnie dlatego stosowny paragraf w ustawie sformułowali następująco: „sędzia składa ślubowanie wobec, (czyli w obecności) prezydenta – jaśniej się już nie da!

SM.

Do Umera i z Umeru

29.03. 2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Dąbrowa – Wiśniówka – Gruszka – Chrusty – Goleniawy – Umer – Ćmińsk – Wykień – Miedziana Góra – Malików – Kielce. Dystans 56km, wzięło udział 15 osób. Wycieczkę prowadził Stasiu.

Prowadzący wymyślił bardzo tajemniczą destynację dzisiejszej wycieczki, bo pewnie nikt, oprócz sołtysa, nie wie dokąd jechaliśmy i skąd wracaliśmy: z Umera, Umeru, Umra, a może z Umru?

Wycieczka co się zowie. Zwieńczeniem miłych przeżyć było świąteczne przyjęcie z Anią w roli głównej oraz Jej piaskową babą i wyśmienitym likierem Goldwasser. Zamieszczamy jednak dwie wersje sprawozdania, żeby autorowi nikt nie zarzucił stronniczości.

Wersja dla zadowolonych z wycieczki:

Lepiej na wycieczce doznać miłych przeżyć
Niż na tapczanie bezczynnie w domu leżyć

Wersja dla malkontentów:

Lepiej głuchego zabawiać rozmową  
Niż jechać rowerem w Niedzielę Palmową

Redakcja życzy aby wycieczkowy nastrój towarzyszył Wam przez całe Święta.

Tekst M.S. foto Gosia.


Słowo tygodnia: FOMO czyli lęk przed przed tym, że nas coś omija – przykłady:

Wersja analogowa – żałuje, że nie wzięła udziału w Iławie, w pikniku na trawie.

Wersja cyfrowarozpacza jak nie ma zasięgu, bo nie wie co w znajomych kręgu.

Marzanna 2026 – reminiscencje

22.03.2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Szewce – Zelejowa – Korzecko – Starochęciny – Lipowica – Wola Murowana – Nowiny – Kielce. Dystans 55km, wzięło udział 18 osób (tegoroczny rekord). Wycieczkę prowadziła Ania.

Święty Patryk w ubiegły wtorek zielonego widział niewiele, lecz niedziela na Topienie Marzanny w sam raz. Mianowicie, 22 marca to Światowy Dzień Wody, a lekko chłodna, słoneczna pogoda dobrze się wpisuje w radosny, acz ciut posępny charakter tego obrzędu.

Sam akt topienia kogoś, szczególnie kobiety, to raczej upiorne zajęcie. Może dlatego w naszych topieniach marzanny często stosujemy prawo łaski. Mówiąc bardziej serio Topienie Marzanny to obrzęd znany od wieków. Zygmunt Gloger w III t. Encyklopedii Staropolskiej cytuje zapis Bielskiego:“W Wielkiej Polszcze i w Śląsku siódmego dnia marca topią Marzannę, ubrawszy jako niewiastę”. Przywołuję Glogera, ponieważ to jedyna pozycja z zakresu etnografii wśród moich książek. Dostałem ją w Krzemieńcu, trochę wbrew mojej woli, od pewnej sanacyjnej dziedziczki za dwa słoiki polskiej ćwikły z chrzanem…

Topiliśmy Marzannę już wiele razy i zawsze w sposób niepowtarzalny. Pamiętam piękną marzannę wykonaną przez Dorotę w konwencji późnego oniryzmu, która przypominała skrzyżowanie strzygi z południcą… Świętowaliśmy z nią hucznie na kanapie pod sosną nad Sufragańcem, w kwietniu 2023. Uniknęła wody, zawieszona na tejże sośnie przez Jurka, który jako jedyny potrafił się tam wdrapać. Nie sposób również zapomnieć Marzanny „pandemicznej” z 28 marca 2021, celebrowanej w kostiumowej formie, nad Czarną Nidą w Kubach Młynach. Zdjęcia z tej imprezy przywołują miłe wspomnienia. Na jednym z nich, na tle nadrzecznych zarośli i zielonej łąki – Rysio taksujący marzannę męskim spojrzeniem, a na pierwszym planie – obok mnie z prawej – Małgosia w czarnej sukience w stylu boho z koroną na głowie – po lewej w czepku pielęgniarka Ania w legginsach ¾, z termometrem w dłoni…

To zdjęcie dowodzi, że jak się stoi obok pięknych kobiet, to męskich rąk nie widać i trudno się dziwić, bowiem bezwiednie obejmują kibić…

Sprawozdanie ma głównie retrospektywny charakter, bo prawdę mówiąc wycieczka nie obfitowała w wydarzenia szczególnie spektakularne. Leszek, korzystając z nadanego mu prawa łaski, uchronił marzannę od śmierci topielczej. To była dobra decyzja. Choćby dlatego, że wg przedszkolaków z Szydłówka – „marzanny słabo rozpuszczają się w wodzie”. Teraz wisi w jednej z wiat nad zalewem w Lipowicy i zgodnie z tradycją czeka na złodzieja, który ją wykradnie z niewoli.

Tekst MS., foto Gosia


Słowo tygodniaMINIATURYZACJA – drobny druczek w umowie kredytowej.

Słoneczne Idy marcowe

15.03.2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Pietraszki– młyn wodny – Szczukowice – Brynica – Promnik – Strawczynek- Strawczyn- Oblęgor – Oblęgorek – Porzecze – Kostomłoty – Kielce. Dystans 56km, wzięło udział 15 osób. Wycieczkę prowadziła Ania. Pogoda słoneczna, umiarkowanie ciepło.

Tytuł wycieczki nawiązuje do terminu w którym się odbyła, jako że “Idy marcowe” to w kalendarzu rzymskim środek marca.

Możliwe, że lepszym tytułem dla niniejszego sprawozdania byłby np. “Korzystaj z dnia” ponieważ niewykluczone, że następna niedziela – wg prognoz – będzie zgodnie z przysłowiem “w marcu jak w garncu”. Zrezygnowałem jednak z tej nazwy, ponieważ kojarzy mi się z przygnębiającą nowelą Saula Bellowa pod tym samym tytułem. To bodaj najbardziej podstępna książka w mojej bibliotece. Kusi aby ją przeczytać, ponieważ jest cieniutka, niewielkiego formatu oraz zachęca tytułem i obwolutą w zielonym kolorze…

Wracając do rzeczy: wycieczka była pogodna w każdym aspekcie. Ku naszej męskiej radości, spora część “Świątecznej Ósemki” z poprzedniej wycieczki wzięła udział w niniejszej. Przyroda ożywiona w marcu spektakularnie piękna nie jest, dlatego obecność naszych koleżanek pełni ważną funkcję subsydiarną. Ponadto, nawet po raz kolejny, warto było zobaczyć urządzenia po nieczynnym młynie wodnym na Bobrzy w Pietraszkach. Szczególnie przeniesienie napędu z turbiny na urządzenia młyńskie z wykorzystaniem zębatek stożkowych o drewnianych zębach! Cenny obiekt zarówno dla muzeum jak również niestety dla złomiarzy.

Nawet gdybyśmy nie widzieli tego co widzieliśmy i nie doświadczyli gościnności Kazia, to i tak było warto wziąć udział w tej wycieczce – choćby dla samego widoku na kościółek w Chełmcach… Prowadząca wyraźnie lubi te okolice; jak się okazuje z uzasadnionego powodu.

Tekst M.S., foto Ania


Słowo tygodnia: FALLACY, czyli błąd logiczny – „Choć przeżyła piekło, trauma pozostanie z nią do końca życia” Onet 19.12.2025.

8 marca – Święto ośmiu Kobiet*

8.03.2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Dyminy – Bilcza – główne uroczystości pod wiatą – Kowala – Sitkówka – Nowiny – Słowik – Kielce. Dystans 36 km, wzięło udział 17 osób. Wycieczkę prowadził Stasiu.

To był wesoło spędzony dzień. Drogie Panie, życzymy Wam równie beztroskich dni w całym roku. Dziękujemy za Wasze urocze towarzystwo podczas wycieczek rowerowych. Lubimy Was w starym stylu, czyli za to, że się od nas różnicie.

Podziękowania przekazujemy w poetyckiej formie, bo któż lepiej od poety mógłby je wyrazić…

Kiedy się zaczyna wiosna
Rower taje już w garażu
Zmieniam kartkę w kalendarzu
A tu taka wieść radosna!

Że ósmego, że to święta
Naszych małych wielkich kobiet
Te tu wiersze dla nich skrobię,
Które pewnie zapamiętam

Tym, co nam zdejmują zdjęcia
Tym, co pchają w nas szarlotki
Co czerwone mają botki
Im poeta wiersz poświęca

Co się śmieją śmiechem żywym
Co prowadzą nam wycieczki
Cośmy z nimi soli beczki
Zjedli i popili piwem

Przeprosiny rad bym złożyć
Tym, co się tak męczą z nami
Chłopakami, rencistami
Co by chcieli jeszcze pożyć

Wdzięczność dla Was nie ostygnie
U redakcji tej gazety,
Która gdyby nie kobiety
Na psy zeszłaby niechybnie

Podpisało dziewięciu mężczyzn z wycieczki ósmego marca 2026 r.

* To 8/8 w tytule to nie przypadek, to magia…

Tekst M.S., autor wiersza Sławek, foto Gosia.


Słowo tygodnia:etymomizoginia trzeba było kilka wieków aby słowo kobieta przestało się brzydko kojarzyć (sic!) Bardzo Was przepraszamy za naszych przodków.

Niedziela dla impresjonistów

1.03.2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Bukówka – Suków Babie – Suków Modrzewie – wiata mostki na Nidzie – Znojów – Kaczyn – Marzysz – wiata Borków – Słopiec – Kranów – Niestachów – Radlin – Cedzyna – Kielce. Dystans 50km. Wycieczkę prowadził Leszek. Od Borkowa przez Kaczyn – Marzysz – Suków – Mójczę do Kielc drugą część grupy (6 osób) prowadził Stasiu. Dystans 45km. Ogółem wzięło udział 11 osób.

Od czwartku słońca jak z rogu obfitości mitycznej kozy Amaltei*. Jednak znając kapryśną naturę marca, skorzystaliśmy z rady Horacego**stawiając się licznie na ostatniej wycieczce. Na tle wycieczkowej frekwencji w lutym, te 11 osób dzisiaj, to wręcz tłum. Trudno się dziwić, wszak pogoda na rower słoneczna i w pełni przewidywalna – innymi słowy – top control. To pozwoliło poncza przeciwdeszczowe zastąpić, nomen omen, ponczem w innym stanie skupienia. Podobno niezły jest szwedzki „Glogg”. Za sprawą Doroty był podawany w kadarkowej wersji. Grande finale, to znamienita szarlotka Basi w aromatycznej pigwowej osłonie, która poszła w sukurs wiosennej pogodzie, dając w rezultacie radosny wycieczkowy nastrój.

Skądinąd, jak się spotka piękna pogoda z malowniczą okolicą i radosnym nastrojem, to zawsze powstaje uroczy quasi-genderowy trójkąt estetyczno – emocjonalny generujący miłe wspomnienia.

Szkoda, że nie znaleźliśmy chwili by stanąć na pagórku i popatrzeć wokół przed zjazem do Marzysza . Gdyby wielki Claude Monet nie umarł równo 100 lat temu, już by on wiedział co zrobić z takim widokiem…

* Kto zgadnie jaki jest związek między tym zdaniem, a napisem na wypasionej kurtce Sławka, w której wystąpił na ostatniej wycieczce? Na zwycięzcę czeka nagroda.

** W wolnym tłumaczeniu: Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie jaką nam pogodę zgotują bogowie”- znana jako maksyma „Carpe diem”.

Tekst: M.S., foto: Gosia.

PS Dziękujemy Gosi za miłe towarzystwo podczas zimowych wycieczek – podpisano: Leszek, Sławek, Mietek.


Słowa tygodnia: zakute łby (akcja), proniemiecki kretyn (reakcja) – odzew polityków na orędzie Papieża Leona XIV na Wielki Post, w którym Ojciec Święty zachęca do postu od raniących wypowiedzi. Za: (RMF 24 24.02.2026, Onet 24.02.2026).

Trzy wycieczki do wiosny

22.02.2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Dyminy – Bilcza – Bieleckie Młyny – Łabędziów – Komórki – Wojtków – Borków- Kaczyn – Marzysz – Suków Modrzewie – Suków – Bukówka – Kielce. Dystans 50km, wzięły udział 3 osoby. Wycieczkę prowadził Leszek.

My „kigarowcy” potrafimy być kreatywni, oczywiście pod warunkiem, że nam się chce. Podczas ostatniej wycieczki opracowaliśmy unikalną metodę ogrzewania antycypacyjnego, która jest odpowiedzią na deficyt cieplny tej zimy. Żeby się ogrzać antycypacyjnie wystarczy trochę wiary w prognozy pogody i niewielkie rozeznanie w ludzkiej psychice. Tym sposobem prognozowane ocieplenie w przyszłym tygodniu oraz znane w psychologii techniki wyobrażeniowe, zamierzaliśmy wykorzystać do niwelowania uciążliwości chłodu podczas ostatniej wycieczki.

Powyższe zabiegi okazały się jednak zbędne. Temperatura podczas wycieczki 7 st.C, bezwietrznie, asfalty czarne – słowem optymalne warunki do raźnej jazdy i nieśpiesznych postojów. Nie było ślisko, jednak profilaktycznie w Komórkach ustabilizowaliśmy błędniki, by w przyjemnych nastrojach powrócić do Kielc.

A zatem zapraszamy, nie lękajcie się zimy, wszak jeszcze tylko trzy wycieczki do wiosny!

Tekst M.S. foto Gosia oraz Leszek.


Słowo tygodnia: peroroinformacja – od perorować, czyli mówić dużo i rozwlekle. Onet potrzebował dziesięciu zdań oraz stu czternastu słów, aby poinformować czy 15 lutego jest niedziela handlowa! (Wg Onet 14.02.2026).

Cztery wycieczki do wiosny

15.02.2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Kielce , dystans 100 metrów od garażu.

Mimo że luty znów zabielił krajobraz, to już pora na zakup centymetra, żeby odcinać kolejne niedziele do wiosny. My rezerwiści znamy moc tego zwyczaju… Poza tym teraz z każdym tygodniem nasze rACC* będą generować coraz więcej wiosennego optymizmu. Mój zasób wiosennej witalności chyba jest jeszcze niezbyt pokaźny, bo przezornie wywiesiwszy białą flagę, po 100 metrach wróciłem do domu…

* Część mózgu wykazująca wyższą aktywność u osób nastawionych optymistycznie.

S.M.


Słowo tygodnia: adhezyjność, czyli przyleganie: zdobycie srebrnego medalu przez polskiego skoczka podczas zimowych igrzysk olimpijskich, komentowało jednocześnie siedmioro sprawozdawców. To dobrze, ponieważ ogrzewanie się w blasku cudzej chwały jest bardzo ekologiczne… Czekamy na więcej medali, bo pellet tej zimy bardzo zdrożał…

Cztery przyjemności i dwa rozczarowania

8.02.2026

Trasa wycieczki: Kielce – Bukówka – Suków Babie – Posłowice – Słowik – Białogon – Kielce. Dystans 33 km, wzięły udział 3 osoby. Wycieczkę prowadził Sławek.

Jeszcze ciepło, a już nie ślisko – to najkrótsza recenzja okna pogodowego ostatniego weekendu.

Takie warunki, zwłaszcza tej zimy, należało wykorzystać. Serię przyjemnych przeżyć zainaugurował karkołomny zjazd (50 km/godz.) ul. Klecką – zważywszy na porę roku, adrenaliny wystarczy na tydzień. Również ul. Posłowicka dostarczyła nam różnorakich wrażeń. Poza tym, że oferuje malownicze widoki na pokopalniane stromizny, to również jej nazwa rozgrzała nasze synapsy. Posłowice podobno wzięły nazwę od Pasma Posłowickiego, natomiast Sławek utrzymuje, że Posłowice dlatego, bo następują “po Słowiku”. Koncepcja Sławka wydaje się zgrabniejsza, ponieważ ta pierwsza rodzi dylemat typu “jajo czy kura?”, czyli Posłowice od Pasma, a może Pasmo od Posłowic? Sławkowa etymologia wymaga jednak uzupełnienia, mianowicie: z kierunku od Słowika jedziemy, jak nazwa wskazuje, ul. Posłowicką natomiast w kierunku Słowika, zgodnie z przyjętą logiką należałoby jechać ul. Przedsłowicką… Żeby schłodzić głowy, w Słowiku stanęliśmy na kolejowym moście, podziwiając stąd uroczy widok na niegdysiejsze podkieleckie letnisko. Finał wycieczki nie był tak radosny. Restauracja u “Stelli” przeniesiona, a “Stajnia” u znajomych zamknięta na cztery spusty… Lecz jazda w miłym trzyosobowym towarzystwie zrekompensowała to z nawiązką.

Tekst M.S., foto Gosia oraz Sławek.


Słowo tygodnia: dystrakcja, czyli przekierowanie zasobów poznawczych. Dziennikarz TVP podczas otwarcia igrzysk olimpijskich tak silnie skupił uwagę na osobie Prezydenta Niemiec, że „nie zauważył” obecności Prezydenta Polski. W tym przypadku dystrakcja jest bliską kuzynką małostkowości.