Niedziela dla impresjonistów

1.03.2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Bukówka – Suków Babie – Suków Modrzewie – wiata mostki na Nidzie – Znojów – Kaczyn – Marzysz – wiata Borków – Słopiec – Kranów – Niestachów – Radlin – Cedzyna – Kielce. Dystans 50km. Wycieczkę prowadził Leszek. Od Borkowa przez Kaczyn – Marzysz – Suków – Mójczę do Kielc drugą część grupy (6 osób) prowadził Stasiu. Dystans 45km. Ogółem wzięło udział 11 osób.

Od czwartku słońca jak z rogu obfitości mitycznej kozy Amaltei*. Jednak znając kapryśną naturę marca, skorzystaliśmy z rady Horacego**stawiając się licznie na ostatniej wycieczce. Na tle wycieczkowej frekwencji w lutym, te 11 osób dzisiaj, to wręcz tłum. Trudno się dziwić, wszak pogoda na rower słoneczna i w pełni przewidywalna – innymi słowy – top control. To pozwoliło poncza przeciwdeszczowe zastąpić, nomen omen, ponczem w innym stanie skupienia. Podobno niezły jest szwedzki „Glogg”. Za sprawą Doroty był podawany w kadarkowej wersji. Grande finale, to znamienita szarlotka Basi w aromatycznej pigwowej osłonie, która poszła w sukurs wiosennej pogodzie, dając w rezultacie radosny wycieczkowy nastrój.

Skądinąd, jak się spotka piękna pogoda z malowniczą okolicą i radosnym nastrojem, to zawsze powstaje uroczy quasi-genderowy trójkąt estetyczno – emocjonalny generujący miłe wspomnienia.

Szkoda, że nie znaleźliśmy chwili by stanąć na pagórku i popatrzeć wokół przed zjazem do Marzysza . Gdyby wielki Claude Monet nie umarł równo 100 lat temu, już by on wiedział co zrobić z takim widokiem…

* Kto zgadnie jaki jest związek między tym zdaniem, a napisem na wypasionej kurtce Sławka, w której wystąpił na ostatniej wycieczce? Na zwycięzcę czeka nagroda.

** W wolnym tłumaczeniu: Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie jaką nam pogodę zgotują bogowie”- znana jako maksyma „Carpe diem”.

Tekst: M.S., foto: Gosia.

PS Dziękujemy Gosi za miłe towarzystwo podczas zimowych wycieczek – podpisano: Leszek, Sławek, Mietek.


Słowa tygodnia: zakute łby (akcja), proniemiecki kretyn (reakcja) – odzew polityków na orędzie Papieża Leona XIV na Wielki Post, w którym Ojciec Święty zachęca do postu od raniących wypowiedzi. Za: (RMF 24 24.02.2026, Onet 24.02.2026).

Trzy wycieczki do wiosny

22.02.2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Dyminy – Bilcza – Bieleckie Młyny – Łabędziów – Komórki – Wojtków – Borków- Kaczyn – Marzysz – Suków Modrzewie – Suków – Bukówka – Kielce. Dystans 50km, wzięły udział 3 osoby. Wycieczkę prowadził Leszek.

My „kigarowcy” potrafimy być kreatywni, oczywiście pod warunkiem, że nam się chce. Podczas ostatniej wycieczki opracowaliśmy unikalną metodę ogrzewania antycypacyjnego, która jest odpowiedzią na deficyt cieplny tej zimy. Żeby się ogrzać antycypacyjnie wystarczy trochę wiary w prognozy pogody i niewielkie rozeznanie w ludzkiej psychice. Tym sposobem prognozowane ocieplenie w przyszłym tygodniu oraz znane w psychologii techniki wyobrażeniowe, zamierzaliśmy wykorzystać do niwelowania uciążliwości chłodu podczas ostatniej wycieczki.

Powyższe zabiegi okazały się jednak zbędne. Temperatura podczas wycieczki 7 st.C, bezwietrznie, asfalty czarne – słowem optymalne warunki do raźnej jazdy i nieśpiesznych postojów. Nie było ślisko, jednak profilaktycznie w Komórkach ustabilizowaliśmy błędniki, by w przyjemnych nastrojach powrócić do Kielc.

A zatem zapraszamy, nie lękajcie się zimy, wszak jeszcze tylko trzy wycieczki do wiosny!

Tekst M.S. foto Gosia oraz Leszek.


Słowo tygodnia: peroroinformacja – od perorować, czyli mówić dużo i rozwlekle. Onet potrzebował dziesięciu zdań oraz stu czternastu słów, aby poinformować czy 15 lutego jest niedziela handlowa! (Wg Onet 14.02.2026).

Cztery wycieczki do wiosny

15.02.2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Kielce , dystans 100 metrów od garażu.

Mimo że luty znów zabielił krajobraz, to już pora na zakup centymetra, żeby odcinać kolejne niedziele do wiosny. My rezerwiści znamy moc tego zwyczaju… Poza tym teraz z każdym tygodniem nasze rACC* będą generować coraz więcej wiosennego optymizmu. Mój zasób wiosennej witalności chyba jest jeszcze niezbyt pokaźny, bo przezornie wywiesiwszy białą flagę, po 100 metrach wróciłem do domu…

* Część mózgu wykazująca wyższą aktywność u osób nastawionych optymistycznie.

S.M.


Słowo tygodnia: adhezyjność, czyli przyleganie: zdobycie srebrnego medalu przez polskiego skoczka podczas zimowych igrzysk olimpijskich, komentowało jednocześnie siedmioro sprawozdawców. To dobrze, ponieważ ogrzewanie się w blasku cudzej chwały jest bardzo ekologiczne… Czekamy na więcej medali, bo pellet tej zimy bardzo zdrożał…

Cztery przyjemności i dwa rozczarowania

8.02.2026

Trasa wycieczki: Kielce – Bukówka – Suków Babie – Posłowice – Słowik – Białogon – Kielce. Dystans 33 km, wzięły udział 3 osoby. Wycieczkę prowadził Sławek.

Jeszcze ciepło, a już nie ślisko – to najkrótsza recenzja okna pogodowego ostatniego weekendu.

Takie warunki, zwłaszcza tej zimy, należało wykorzystać. Serię przyjemnych przeżyć zainaugurował karkołomny zjazd (50 km/godz.) ul. Klecką – zważywszy na porę roku, adrenaliny wystarczy na tydzień. Również ul. Posłowicka dostarczyła nam różnorakich wrażeń. Poza tym, że oferuje malownicze widoki na pokopalniane stromizny, to również jej nazwa rozgrzała nasze synapsy. Posłowice podobno wzięły nazwę od Pasma Posłowickiego, natomiast Sławek utrzymuje, że Posłowice dlatego, bo następują “po Słowiku”. Koncepcja Sławka wydaje się zgrabniejsza, ponieważ ta pierwsza rodzi dylemat typu “jajo czy kura?”, czyli Posłowice od Pasma, a może Pasmo od Posłowic? Sławkowa etymologia wymaga jednak uzupełnienia, mianowicie: z kierunku od Słowika jedziemy, jak nazwa wskazuje, ul. Posłowicką natomiast w kierunku Słowika, zgodnie z przyjętą logiką należałoby jechać ul. Przedsłowicką… Żeby schłodzić głowy, w Słowiku stanęliśmy na kolejowym moście, podziwiając stąd uroczy widok na niegdysiejsze podkieleckie letnisko. Finał wycieczki nie był tak radosny. Restauracja u “Stelli” przeniesiona, a “Stajnia” u znajomych zamknięta na cztery spusty… Lecz jazda w miłym trzyosobowym towarzystwie zrekompensowała to z nawiązką.

Tekst M.S., foto Gosia oraz Sławek.


Słowo tygodnia: dystrakcja, czyli przekierowanie zasobów poznawczych. Dziennikarz TVP podczas otwarcia igrzysk olimpijskich tak silnie skupił uwagę na osobie Prezydenta Niemiec, że „nie zauważył” obecności Prezydenta Polski. W tym przypadku dystrakcja jest bliską kuzynką małostkowości.

Niegroźnie choć mroźnie

1.02.2026

Trasa wycieczki: Kielce – Cedzyna – Kielce, dystans 18 km, samotnie prowadził sam siebie autor sprawozdania. Pogoda słoneczna, bezwietrznie, temp. – 15 st. C.

W kilkuletniej historii Kieleckiego Towarzystwa Rowerowego to najmroźniejsza niedziela. Mroźna pogoda to główny powód mojej przejażdżki rowerowej.

Pojechałem na zbiórkę z nadzieją, że ktoś się jeszcze stawi, wszak jest w naszym Towarzystwie kilka osób mrozoodpornych. Jednak nikomu się nie chciało. Może to i dobrze, bo jakby przybył np. Leszek lub Sławek, to 40 km na mrozie pewne. A tak, to już w Cedzynie skwapliwie zawróciłem do domu z poczuciem własnego bohaterstwa. Dla wzmocnienia “wyczynu” nadałem sobie tytuł “mrózmena roku”. Wycieczkę niniejszą dedykuję Ani, która zimowe wycieczki lubi w sposób bardzo umiarkowany.

Siła motywacji

4.01.2026 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Słowik – Zalesie – Jaworznia – Górki Szczukowskie – Niewachlów – Kielce – Cedzyna – Kielce. Dystans 40 km. Wycieczkę prowadzili wszyscy uczestnicy, czyli Gosia oraz Sławek.

Warunki pogodowe w dniu wycieczki najlepiej opisują charakter oraz umiejętności dwojga jej uczestników.

  • Chłód, słońce i śnieg – silna potrzeba ruchu w otoczeniu pięknej zimowej przyrody.
  • Śliskość pośniegowa – wysoka technika jazdy na rowerze.

Nie wykluczamy pozaprzyrodniczych motywacji uczestnictwa w wycieczce.

M.S.


Słowo tygodnia: PROKRASTYNACJA – „ pracujemy nad tym”

Wycieczka noworoczna

1. 01. 2026

Wycieczka pieszo – rowerowa na górę Bugalankę – wzięło udział 9 osób.

Spotkania noworoczne mają z reguły charakter powitalno – retrospektywny. Powitaliśmy Nowy Rok szampanem „Dom Perignon” w wersji średnio ekskluzywnej. Natomiast podsumowanie mijającego roku zdominowały śpiewy antyfonalne pod przewodnictwem Sławka oraz głośne responsoria spontanicznie sformułowanego chóru… Czegóż chcieć więcej od spotkania noworocznego…

Dziękujemy Leszkowi za inicjatywę oraz prowadzenie rzeczonej wycieczki.

Tekst M.S., foto Gosia oraz Jola

Wycieczka przedświąteczna

21.12.2025

Trasa wycieczki: Kielce – Daleszyce – Brzechów – Niestachów – Radlin – Leszczyny – Cedzyna – Kielce. Dystans: 45 km, wzięło udział 5 osób. Wycieczkę prowadził Sławek.

Mimo całkiem przyjemnej pogody jechaliśmy z poczuciem lekkiej dumy, ponieważ tylko nielicznym udało się wygrzebać z domowych pieleszy. Na początku rzut oka na odbudowaną szopkę nieopodal pomnika H. Sienkiewicza, która oględnie mówiąc nieco przypomina witrynę sklepową z rzędem ustawionych świątków. Choć oryginalną aranżacją nie grzeszy, ważne jednak że została odbudowana społecznym sumptem. Z kolei w Daleszycach, jak co roku w świątecznej porze, las pięknych choinek przystrojonych w ozdoby zmyślnie wykonane przez mieszkańców gminy z surowców wtórnych. Tym sposobem plastikowe kubki zmieniły się w świąteczne dzwoneczki, a opakowania po serkach homo w gwiazdy betlejemskie… Pożyteczny przykład modnego obecnie upcyclingu. Szkoda, że słomiane łańcuchy odeszły w zapomnienie, lecz trudno się dziwić, jako że słomy na wsi od dawna nikt nie widział. Może to i dobrze, bo teraz nikomu z butów nie wystaje…

Wracając z Daleszyc, jechaliśmy z Leszczyn do Cedzyny nowo oddanym asfaltowym traktem z malowniczym karkołomnym zjazdem w kierunku zalewu – polecamy ten uroczy zakątek.

Zachęcamy do wycieczk rowerowych zimą. Jeśli nie jest ślisko, to zawsze jest pożytecznie.

Tekst M.S. foto Gosia

PS Pozdrawiamy brunetki z okazji przypadającego w dniu wycieczki Światowego Dnia Pozdrawiania Brunetek (sic!).


Słowo tygodnia: PARADOKS – spadek przydatności wraz ze wzrostem jakości, czyli dialektyka – Total Quality Management/ planned absolescence

Wigilia 2025

14.12.2025

Trasa wigilijna w formie zlotu gwiaździstego – miejsce zamieszkania – wiata na Stadionie. Wzięło udział 20 osób.

W czasach agresywnego przekrzykiwania się i radosnych wrzasków, refleksyjną naturę spotkań wigilijnych trudno przecenić. Jak dotąd poprawność polityczna nie zmieniła naszej Wigilii w tzw. spotkanie opłatkowe. Zapewne dlatego, że społeczność KTR integrują więzi towarzyskie, czyli bezpośrednie i niewymuszone, wzmacniane kulturą osobistą oraz empatią uczestników. Wigilii w odróżnieniu od „firmowych opłatków” się nie „zalicza”, tylko celebruje, w dobrym znaczeniu tego słowa.

Zatem nic dziwnego, że pięknie przystrojony stół z feerią wigilijnych potraw, to nie tylko wyraz hołdowania tradycji i efekt wyrafinowanej sztuki kulinarnej. To również świadectwo starań uczestników na rzecz naszej rowerowej wspólnoty. Składaliśmy sobie życzenia świąteczno – noworoczne z wiarą, że szczere intencje pomogą w ich spełnieniu. Biesiadowaliśmy z taktownym umiarem, bacząc aby nie uchybić wigilijnym standardom. Z rozrzewnieniem wspominaliśmy minione rowerowe Wigilie, z satysfakcją konstatując, że niewiele się zmieniło pod względem witalnej ekspresji w przeżywaniu tych spotkań. Może jedynie żywiołowy kankan wokół ogniska, z biegiem lat tracił tempo i powoli zmieniał się w kontredansa, by ostatecznie przybrać formę „chodzonego” w bardzo statycznej odmianie…

Dziękujemy Dorocie, Kasi oraz Leszkowi za pieczę nad wigilijnym spotkaniem. Dziękujemy wszystkim za dary serca w materialnej oraz duchowej postaci, które sprawiły, że niedzielne przedpołudnie stało się Wigilią. Pozdrawiamy „wigilijnie” nieobecnych.

Sympatykom Kieleckiego Towarzystwa Rowerowego „Kigari” życzymy na Święta i Nowy Rok dużo szczęśliwych chwil!!

Tekst MS., foto. Gosia.

Postscriptum

Mimo że Ania przypomniała o proponowanych obchodach Dnia Rowerzysty, wigilijny klimat doszczętnie zmarginalizował obchody tego święta. Prawdopodobnie z dwu powodów: nastrój wigilijny w dobrym towarzystwie zawsze ma duży potencjał, po wtóre, odium towarzyszące przez lata rowerzystom skutecznie przejmuje hulajnogowy żywioł, ponieważ na jego tle rowerzyści są bezkolizyjni niczym żółwie z Galapagos… Zatem, po co nam teraz Dzień Rowerzysty skoro można zdobyć sympatię bez osobistego wysiłku. Na tym właśnie polega dyskretny urok znanych w ekonomii korzyści zewnętrznych…


Słowo tygodnia:

NEO – wstęp do obelgi

Z estymą i atencją

7.12.2025

Trasa wycieczki: Kielce – Dyminy – Suków Babie – Suków Modrzewie – Marzysz – Znojów – Kaczyn- Borków – Słopiec – Kranów – Niestachów – Radlin – Leszczyny – Cedzyna – Kielce. Dystans 56 km, wzięło udział 10 osób, w tym trzech „separatystów”, którzy opuścili nas w Marzyszu. Wycieczkę prowadził Leszek.

To już kolejna wycieczka, która odbyła się przy pogodnej pogodzie, wzmocnionej obietnicą jeszcze lepszej w nadchodzącym tygodniu. Obiekty na trasie wycieczki znane jak zły szeląg. Jednak wielokroć mijana kapliczka w Znojowie doczekała się naszej uwagi, jest bowiem znakiem czasu. W tym przypadku jego emanacją jest oryginalna ortografia zamieszczonego epigrafu, czyli zamiana u /ó czy i/j. ( por. foto). Wbrew pozorom „znak czasu” to nie tak częsty atrybut przydrożnych kapliczek, gdzie z reguły o ich historii świadczy jedynie data powstania.

Oczywiście jak się jest w tych stronach, to nasze rowery mimowolnie wiodą do Słopca. Ta urocza miejscowość, to swoista Mekka Klubowa, głównie za sprawą znanej Świątyni Merkurego z zasłużonym kaloryferem, szczególnie cenionym w chłodnej porze…

Zimowa jazda na rowerze to efekt silnej woli rowerzystów, która zasługuje na uznanie. W rzeczywistości z tą estymą bywa różnie. Symptomatyczne, że Światowy Dzień Roweru jest obchodzony aż dwa razy w roku, podczas gdy Dnia Rowerzysty do tej pory nikt nie ustanowił. To per analogiam sytuacja, jakby ktoś powołał Dzień Pieca Chlebowego zapominając o Dniu Piekarza… Rower to genialna maszyna i niechże ma te swoje „Dni”, jednak bez rowerzysty staje się trapezem z zardzewiałych rurek… Widziałem setki takich „trapezów” np. zalegających plac uniwersytecki w Getyndze. Tamtejsi studenci nazywają je „absolwentami”, jako że często są zostawiane na pastwę rdzawego losu przez kończących studia. Smutny widok, jak smutne jest wszystko co porzucone… Zatem: „nie ma rowerzysty bez roweru” to taki sam truizm jak „ nie ma roweru bez rowerzysty”. Bez wspomnianych relacji nie ma pięknych przeżyć, których doświadczaliśmy choćby podczas pierwszej grudniowej niedzieli.

Dlatego niniejszym ustanawiamy Światowy Dzień Rowerzysty, który w tym roku jako support Wigilijny będziemy obchodzić 14 grudnia. Świętujemy pod hasłem: nie ma święta rowerzysty bez kieliszka wódki czysty.

Tekst MS, foto Gosia.

Słowo tygodnia: BEZWIEDNOŚĆ – „Cóż szkodzi obiecać”