Bobrza zdobyta przez wikingów

8.09.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Szczukowskie Górki – Laskowa – Ciosowa – Bobrza – Porzecze – Brynica – Szczukowskie Górki – Kielce. Dystans 50km, wzięło udział 11osób. Wycieczkę prowadziła Ania.

Bobrza stała się centralnym punktem na trasie ostatniej wycieczki. Z kilku powodów. Spośród miejscowości, które odwiedziliśmy Bobrza obok Białogonu posiada największe walory turystyczne m.in.w postaci pohutniczych murów oporowych, które nawiasem mówiąc pozostają w kiepskim stanie technicznym. Niegdyś odrestaurowany najbardziej okazały ich fragment tuż przy drodze, posiada dwa szpecące ubytki, których kolejna naprawa podobno ma kosztować kilka milionów… Robocizna, zaprawa i kamień to zapewne nikły procent kosztów takiego remontu. Niestety, gehenna inwestorów remontujących obiekty zabytkowe, to w wymiarze literackim wszystkie odmiany dramatu…

Opuszczaliśmy Bobrzę nieśpiesznie głównie z powodu malowniczych pokazów m.in. szyków bojowych wikingów, zorganizowanych przez grupy rekonstrukcyjne, które zjechały z całego kraju w to malownicze miejsce. “Wikingowie” opowiadali o swojej pasji, dzieląc się wiedzą historyczną związaną z tym okresem. To nie był bynajmniej przekaz jednostronny ponieważ nasza grupa dysponowała wysokiej klasy “historycznym orężem” w osobie Sławka, który oprócz erudycji właściwej ludziom wykształconym w okresie przedlicencjackim, posiada również wiedzę specjalistyczną dot. rzeczonej problematyki.

Tak to jest z naszymi wycieczkami – nigdy nie wiesz co cię podczas nich spotka póki nie otworzysz pudełka wycieczkowych czekoladek… A jeśli trafisz na historyczną pralinkę, możesz się np. dowiedzieć dlaczego Bułgarzy – plemię tureckiego pochodzenia, używają języka Słowian…

Wszystko przeżywaliśmy w przyjaznej klimatycznej oprawie. Eol skutecznie zmagał się z upałem, przygotowując nas zapewne na nieuchronną jesień…

Tekst MS, foto Ania, Gosia.

Ujemne minusy i dodatnie plusy pogodowej maligny

25.08.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – bliższe oraz dalsze okolice Morawicy. Dystans 70 km, wzięło udział 15 osób, w tym 11 w pełnej lojalności wobec prowadzącego. Wycieczkę prowadził Leszek.

W ekstremalnie wysokich temperaturach, a takie nas dopadły podczas ostatniej wycieczki, można było jedynie dostrzec zjawiska spektakularne. Do nich należały dożynki w Morawicy. Tłum, zgiełk dożynkowych uroczystości to bodaj jedyne wydarzenie, które zdołały zarejestrować nasze stępiałe zmysły w warunkach pogodowej maligny. Sąd wiemy z pewnością, że tam byliśmy. Reszta trasy za percepcyjną mgłą, może z wyjątkiem licznie otwartych sklepowych wodopojów…

A swoją drogą, hedonistyczny sens naszych rowerowych wyjazdów każe nam przywołać sentencję Horacego “carpe diem” – chwytaj dzień. Wprawdzie dzień był gorący ponad miarę, lecz piękny niezbyt wilgotnym upałem, szafujący witaminą i być może ostatni taki w tym roku…

Na marginesie: upał chyba nie taki straszny skoro w tym dniu w Chorzowie Armand Duplantis poprawił swój rekord świata w skoku o tyczce – 6.26.

Tekst MS, foto Dorota i Gosia

Do Oblęgorka przez Las Vegas

18.08.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Kostomłoty – Las Vegas – Ciosowa – Porzecze – Oblęgorek – Chełmce – Białogon – Kielce. Dystans 55km, wzięło udział 7 osób. Wycieczkę prowadziła Ania.

Podczas ostatniej wycieczki, choć nie przejeżdżaliśmy przez Nevadę, to na trasie pojawiło się Las Vegas. Na szczęście prowadząca zwiększając prędkość, zapobiegła postojowi w tym mieście hazardu. Uratowała tym samym nasze kieszonkowe. Skądinąd dobrze się stało, jako że Las Vegas to w języku polskim – zielone łąki. A łąk zielonych po drodze mieliśmy dostatek. Po co zatem płacić za coś co było za darmo. Miłośnicy sztuki odpustowej mogli przeznaczyć zachowane kwoty na zakup trąbki czy plastikowego słonika oferowanych na straganie nieopodal Sienkiewiczowskiego pałacyku. Ci bardziej praktyczni inwestowali w specyfiki bogate w witaminy z grupy B zapewniające stabilizację błędnika…

Generalnie wycieczka bardzo pogodna w każdym sensie. W aspekcie klimatycznym nawet upalna. Nic dziwnego, przecież zawsze jest gorąco gdy się jedzie w sierpniu przez Las Vegas…

Tekst MS, foto Dorota

Ku turystyce kreatywnej

11.08.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – dąbrowa – Wiśniówka – Kajetanów – Gruszka – Ścięgna – Chrusty – Samsonów – Umer – Wikień – Bobrza – Szczukowice – Kielce. Wzięło udział 11 osób, systans 60 km. Wycieczkę prowadził Stasiu.

Ileż to już razy przejeżdżaliśmy przez miejscowości będące na trasie ostatniej wycieczki. Trudno się dziwić że już mało zajmują nas ich turystyczne walory, a bardziej papierówki rosnące przy drodze, ostatnie wiejskie sklepiki otwarte w niedzielę, czy wiaty z widokiem na wodę.

Jednak przez Samsonów czy Bobrzę trudno przejechać bez refleksji. Innego rodzaju lecz równie wyraźnych skojarzeń dostarcza np. Gruszka, choć historia bez materialnych artefaktów gorzej się “sprzedaje”. “Inni” też proszą zatrzymaj się zobacz! Mam czarne wapienie – krzyczy Kajetanów, a ja czerwone piaskowce – wabi Tumlin Wykień. Niby wszyscy to wiemy, a może jednak jakieś repetytorium by się przydało, choćby dla ćwiczenia umysłu. Jednak w miejsce zwiedzania przez zapamiętywanie proponujemy kreatywne podejście do problemu. I tak na przykład, mur w Bobrzy znany z przewodników jako mur oporowy, proponujemy nazwać murem zasypowym. Z def. pojęcia “mur oporowy” wynika, że jest to samodzielna budowla. Mur w Bobrzy natomiast był integralną częścią infrastruktury hutniczej i umożliwiał dostarczanie topnika, węgla i rudy do niżej położonego pieca. Wspomniany mur pełnił wprawdzie funkcję muru oporowego jednak jego podstawowe przeznaczenie było związane z zapewnieniem warunków technicznych dla procesów hutniczych.

Turysta bowiem ma prawo do podziwiania, krytykowania, proponowania, korzystania, słowem do wszelkich kreatywnych zachowań, które zwiedzanie i wypoczynek czynią pożytecznym dla ducha i ciała.

Tekst MS, foto Gosia.

Ziemia solecka

2-4.08. 2024 r.

Trasa wycieczki: Przejazd pociągiem z Kielc do Buska Zdroju, następnie na rowerach do miejsca zakwaterowania ( “Dwór Dziekanów” w Zielonkach k/ Solca Zdroju). Dzień drugi: przejazd z miejsca zakwaterowania do Szczucina, następne drogą rowerową po wałach przeciwpowodziowych Wisły do Nowego Korczyna oraz powrót do Zielonek. Trasa drugiego dnia 60 km. W trzecim dniu powrót na rowerach do Buska Zdroju, a stamtąd PKP do Kielc. Zakwaterowanie oraz sprawy organizacyjne Jola, prowadzenie wycieczki w drugim dniu Ania. Wzięło udział 10 osób.

Warunkom przyrodniczym oraz kulturowym okolic Solca poświęciliśmy odrębny tekst (por. Silva rerum 18.05.2024). Drobne niedogodności mżawkowe drugiego dnia oraz równie błahe przeciwności błotne w drodze powrotnej, nie zdołały przyćmić trzech uroczych dni spędzonych na rowerze oraz podczas grillowych spotkań w miejscu zakwaterowania.

Tekst: MS

Wycieczka imieninowa

28.07.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – wiata imieninowa na Stadionie – po uroczystościach jedna grupa pojechała na zachód – prowadziła Ania, druga pod wodzą Sławka skierowała się prawdopodobnie na południe. Wzięło udział 15 osób.

Uroczystości imieninowe Ani zdominowały dużą część tej ciepłej, przekropnej niedzieli. Dziękujemy solenizantce za ten miły dzień. Jest jakaś tajemnica w tym pięknym imieniu, która przydaje wdzięku osobom, które go noszą…

SM, foto Gosia.

Pogodnie w każdym wymiarze

21.07.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – G. Szczukowskie – Brynica – Promnik – Zbiornik Strawczyn – Oblęgorek – Chełmce – G. Szczukowskie – Kielce. Dystans 60km, wzięło udział 7 osób. Wycieczkę prowadził Andrzej.

Podczas wycieczki chłodem nie wiało. Pogoda meteo gorąca, pogoda towarzyska klimatyzowana…

Wycieczkowa prędkość zróżnicowana. U nas każdy jedzie we własnym tempie, nie dlatego żeby zdążyć tylko dlatego by z jazdy czerpać przyjemność.

Tekst MS, foto Ania

Limes obalający ósemkę

7.07.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Masłów – Ciekoty – Św. Katarzyna – Bęczków – Leszczyny- Cedzyna – Kielce. Dystans 60 km, wzięło udział 20 osób. Wycieczkę prowadził Stasiu.

Ludyczna rowerowa niedziela – to możliwie najkrótszy opis ostatniej wycieczki. Opis wprawdzie subiektywny jednak niezależny. Niezależność jest niewątpliwie walorem każdego sądu, w przeciwieństwie do opinii limitowanych, czyli z wyraźną granicą wyznaczoną np. przez cenzurę czy polityczną poprawność.*

Niżej prezentujemy jak mogłaby wyglądać relacja z wycieczki prowadzonej przez Stasia gdyby autor sprawozdania używał limitowanego języka.

To była jak zwykle wycieczka mająca na celu zażywanie prozdrowotnego ruchu oraz podziwianie przyrody. Jechaliśmy lasem po szerokich duktach lepiej utrzymanych niż kieleckie ulice, zachowując bezpieczny dystans społeczny między osobami rowerowymi. W regularnych odstępach, prowadzący zarządzał krótki odpoczynek połączony z podziwianiem. Podziwialiśmy m.in. skąpane w słońcu rozległe leśne polany, pozostawione w malowniczym nieładzie po harwesterowych żniwach bacząc, by nadmiernie artykułowanym zachwytem nie płoszyć ptactwa, tudzież zwierzyny przyziemnej. Poza tym tradycyjnie dwie przerwy na posiłki w postaci kanapek z pełnoziarnistego pieczywa z odrobiną chudego sera na liściu sałaty. Aby unikać emocji związanych z zaspokajaniem, zamiast gasić pragnienie, nawadnialiśmy organizm, ma się rozumieć, głównie wodą z ruczaju. Niezbyt głośne, jak również emocjonalnie stonowane rozmowy dotyczyły głównie problemów związanych z dobrodziejstwem zielonego ładu, czy z pochwałą unijnej demokracji…

Zmienione słowa Wieszcza – “kto łeb urwie cenzorskiej Hydrze, do nieba pójdzie po laury!“- to od pewnego czasu społeczne wyzwanie…

*Gdybyśmy chcieli dla zabawy wymienionym kategoriom opinii nadać matematyczny wyraz, to opinie niezależne dobrze charakteryzuje przewrócona ósemka, czyli znak nieskończoności, natomiast te limitowane – limes, to znaczy granica.

Tekst MS, foto Gosia

Kolejne życie zalewu w Sukowie

30.06.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Zalew w Sukowie – Kielce. Ogółem stawiło się na zbiórkę 18 osób. Dystans od 20 do 40 km zależnie od tolerancji osobniczych w zakresie wysokich temperatur oraz preferowanych miejsc nawadniania…

To był dotychczas najbardziej upalny dzień tego roku, z temperaturą w cieniu ponad 30 st.C. Nową atrakcję turystyczną grupie piętnastoosobowej pokazał Andrzej. Wydawało się, że trudno będzie jeszcze cokolwiek nowego wycisnąć z tej wycieczkowej cytryny, a jednak! Andrzejowi udało się powtórzyć sukces sprzed dwudziestu dni i pokazać nam coś, czego turystyczne oczy od dawna nie widziały. To pokopalniany zbiornik w Sukowie – kawał głębokiej czystej wody w leśnym otoczeniu. Niby wszyscy o nim wiedzieli lecz dostęp do obiektu przez długi czas reglamentowały druciane płoty. Jest nadzieja, że w miejsce prywatnego folwarku wędkarskiej sitwy, ŚGP Industria zorganizuje tu ogólnodostępny obiekt wypoczynkowy. Swoją drogą ciekawe, czy ktoś myśli o nim jako o rezerwuarze wody pitnej.

Wycieczka została rozwiązana nad wodą w Sukowie. Z ekspiacyjnych pobudek wolimy jednak myśleć, że zostaliśmy tu porzuceni, wszak prowadzący oddalił się z miejsca postoju pierwszy. Byłaby to bowiem sprawiedliwa odpłata za to, że uczestnicy niejednokrotnie “porzucali” prowadzącego. Obyło się jednak bez rewanżyzmu, Andrzej pożegnał grupę w sposób kulturalny, oddalając się w stylu dowolnym na niedzielny rosół z kuraka. Gratulujemy “cierpliwej ręki” w kraulu i zachęcamy do dalszych przyrodniczych eksploracji.

Tekst MS, foto Gosia

Z Morawicą w tle

23.06.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Morawica. Stąd, nie czekajac aż znana kapela zmieni Morawicę w San Francisco, główny prowadzący Leszek z częścią osób pojechał w kierunku Brudzowa… dystans, jak przypuszczamy, nie krótszy niż 65km. Pozostali, za aprobatą głównodowodzącego, pod wodzą Ani wrócili do Kielc inaugurując powrót w Kubach Młynach słodkim przyjęciem z delikatnym udziałem wyśmienitej Cornus mas. Dystans 55km. Ogółem wzięło udział 15 osób.

Autor prosi o uważne przeczytanie tekstu. Byłoby bardzo cenne gdybyśmy mogli przedyskutować poruszone tu kwestie podczas kolejnej wycieczki i wypracować stanowisko KTR “Kigari” w ogólnopolskiej dyskusji na temat nowych uregulowań prawnych w kwestii prezentowanej poniżej.

Treść sprawozdania tylko pozornie nie ma związku z trasą przejazdu ostatniej wycieczki. Przyszło mi bowiem ostatnio przekraczać na rowerze ruchliwą ulicę w miejscu oznakowanym jako przejazd dla rowerów, przy pulsujących światłach. W myśl nowych przepisów trzeba czekać zmiłowania pańskiego aż się przetoczy stado samochodów. Nawet gdy jakiś dobrze wychowany kierowca zatrzyma się by rowerzystę przepuścić, to ten na drugim pasie może być z gatunku „chamosapiens”… W tej sytuacji nawet przeprowadzenie roweru nie jest możliwe, ponieważ przejazd rowerowy, jak nazwa wskazuje, do przechodzenia nie służy. Ustawodawca zmieniając wspomniany przepis, uzupełnił znany banał zachowaj szczególną ostrożność, sytuacją stresową generowaną pytaniem zdążę czy nie zdążę zdobyć te kilka sekund pierwszeństwa, bo przecież tyle trwa przejazd rowerem przez ulicę… Zatem komu jest potrzebny oznakowany przejazd rowerowy, skoro przy intensywnym ruchu samochodowym nie gwarantuje pierwszeństwa przejazdu? Z tym pytaniem zostawiamy urzędników z ministerstwa infrastruktury, którzy poprzedni sensowny zapis durnowato zmienili na obecny. W świetle powyższego, powodowani lekką uszczypliwością, utrzymujemy, że Morawica będąca celem naszej wycieczki pozostaje jednak w jakiejś relacji z treścią niniejszego sprawozdania…

Na pocieszenie, w uprzywilejowanej sytuacji znajdują się posiadacze starych rowerów – mianowicie mogą schować się za słupem, wystawić na jezdnię przednie koło i tym samym “nabyć pierwszeństwo przejazdu…”

Niektórzy sugerują, że niskiej jakości urzędniczych usług winien jest autsourcing, czyli zlecanie nawet prostych zadań na zewnątrz, co skutkuje tym, że urzędnicy się nie uczą, bo nie rozwiązują problemów. Centrum Legislacyjne Rządu nie zastąpi zdrowego rozsądku stanowiących prawo, gdyż ono ma inne zadania. Tym sposobem zabawa w kółko graniaste czterokanciastej głupoty trwa…

Propozycja zamiast podsumowania: skoro ustawodawca uznał, że rowerzyści zbyt szybko wjeżdżający na przejazd stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa, proponujemy uzupełnić zakres bezpieczeństwa uczestników ruchu następująco: kierujący pojazdem jest zobowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerzystom znajdującym się na przejeździe, tak jak jest obecnie, oraz oczekującym na przejazd, jak proponujemy.

Tekst MS, foto Gosia.

Uwagi: W dniu wycieczki, czyli 23.06.2024 podjęliśmy decyzję, ze spotykamy się na zbiórce o godz. 9.00 aż do odwołania. Stosowny komunikat w Ogłoszeniach.