Wycieczka barbórkowo-mikołajkowa

5.12.2021 r.

Orientacyjny opis trasy z powodu zamglonych okularów: Kielce – wiata na Stadionie – leśnymi ścieżkami gdzieś w okolicach Białogona, Jaworzni, Szczukowic, następnie chyba przez Pietraszki do Kielc. Dystans ok. 30 km; wycieczkę prowadził Andrzej. Wzięło udział 16 osób.

Pobarbórkowa, a zarazem przedmikołajkowa niedziela trafiła szczęśliwie w dwa okna klimatyczne. Efemeryczny śnieżek prószył jedynie przed i po wycieczce, a delikatny przymrozek ujarzmił na czas wycieczki grząskość piaszczystych leśnych ścieżek. Andrzej sprytnie wykorzystał to zrządzenie losu, marginalizując asfalty.

Chociaż śnieg jeszcze nie zlikwidował tarcia, to i tak udało mi się prasnąć z powodu śliskości. Wyczyn tym większy, że na całej trasie był jedynie niespełna metr oblodzonego chodnika. Sukces zawdzięczam specjalizacji w tej dziedzinie…

Skądinąd praśnięcie to dobry sposób zwrócenia na siebie uwagi, wszakże pod warunkiem, że praśnięty podnosi się z ziemi w optymalnym czasie. Nie można wstawać zbyt dziarsko, bo nikt nie zauważy praśnięcia, ani też leżeć na ziemi zbyt długo, bo wtedy praśnięcie może budzić litość. A chodzi przecież o to, aby się pławić w niczym nie skażonej ludzkiej życzliwości, która z reguły takim zdarzeniom towarzyszy. W szczególnie sprzyjających okolicznościach popularność z tytułu praśnięcia jest tak duża, że można nawet rozdawać autografy. Tym razem jednak moje “pięć minut” zostało przykryte wystawnym przyjęciem imieninowym Basi pod wiatą na Stadionie oraz słodkościami od św. Mikołaja … czyli Doroty w mikołajkowej czapeczce. Później już żadne wydarzenie nie było w stanie zająć znaczącego miejsca w wycieczkowej świadomości…

Tekst MS, foto Jola

Dodaj komentarz