„Bal kaszankowy” – Kielce – Stadion, wzięło udział 20 osób (a w porywach nawet 40!). Dystans: 10 km.
1.01.2020 r.
W czasie ostatniej wycieczki 2019 r. przyroda uczyniła wiele, żebyśmy dobrze podsumowali ubiegłoroczny sezon. No bo co jest potrzebne, jak się wprowadza rower na górę Grabinę, aby popatrzeć na 350 stopni odległego horyzontu? Oczywiście okno pogodowe z wysokim ciśnieniem, które przegoniło przypadłości listopadowej pogody, a bezdeszczowy stratus zasnuł niebo, żeby słońce nie raziło w oczy. Nawet kierownik wycieczki dostał prezent od przyrody. Akurat w ten dzień, jeden stopień poniżej zera lekko zmroził leśne ścieżki Andrzeja, co pozwoliło zaoszczędzić na proszku do prania. Tuż przed Kielcami przyroda pożegnała nas delikatnym śnieżkiem, podkreślając świąteczny czas. Doceniamy ten gest, wiadomo przecież jak trudno o śnieg przy ciśnieniu 1030 hPa. Mając zatem w pamięci finał 2019, postanowiliśmy równie dobrze rozpocząć 2020. W Nowy Rok daleko jechać się nie godzi, bo to dzień imprezowy. Dotarliśmy więc pod stadionową wiatę, na zapowiadany bal kaszankowy. Dobrze, że stoły tam są solidne, bo noworocznych wiktuałów było co niemiara, a szkło też swoje waży. Zaczęło się od dziesięciu osób na rowerowej zbiórce, plus nasza kigarowska Westa – Monika oraz dyspozytor garnka szeroko płytkiego (z uwagi na RODO nie ujawniamy jego danych osobowych), którzy nas oczekiwali na miejscu. Część Towarzystwa przybyła transportem alternatywnym, czyli Ania autobusem, a Małgosia z Jarkiem per pedes. Inna Ania, preferująca bardziej letnie klimaty, swoim przybyciem wzbudziła mój szczególny podziw, nawet gdyby nie przywiozła swojego wyśmienitego piernika. Natomiast trwają prace nad ustaleniem sposobu w jaki dotarł Henio z Grażynką. Dalej to już poszło zgodnie z efektem kuli śnieżnej. Sławek wysłał strumień testosteronu w kierunku gromadki dziewcząt w wieku poborowym wciągając je tym samym w naszą strefę wpływów. Nieco później dołączyli rowerowi znajomi jeżdżący stylem “głowa w dół”. Noworoczne ognisko odwiedził nawet mały chłopczyk polsko – niemiecki, nadając mu międzynarodowy charakter. Jednym słowem impreza była co się zowie, czyli z przytupem.
Noworoczne spotkanie

Tekst M.S., foto J.S.

Relacja godna Nagrody Nobla w dziedzinie „Złotousty”
PolubieniePolubienie