10.03.2024 r.
Trasa wycieczki: Z Kielc przez Piekoszów – Bławatków – Łosień – Korczyn – aż do punktu przełamania w Eustachowie. Z Eustachowa wyśmienitą nową drogą do budowanego mostu na Łososinie między Wierną Rzeką a Zajączkowem, by przez Rykoszyn – Białogon dotrzeć do Kielc. Dystans 75 km, wzięło udział 18 osób, w tym kilka odjechało z Anią, prowadzącą również pierwszą część wspólnej wycieczki. Część uczestników tzw. “wolnych elektronów” rozproszyła się niepostrzeżenie wg zasady opisanej w modelu Arnolda Sommerfelda… Summa summarum główny prowadzący Leszek po siedemdziesięciu pięciu kilometrach “dowiózł” do Kielc jedną trzecią stanu wyjściowego.
To i tak duży sukces jeśli uwzględnić dość długi dystans w warunkach wietrznej pogody straszącej deszczem. Dziękujemy Ani oraz Leszkowi za umiejętności organizacyjne szyte na miarę potrzeb.
Wycieczka główna była inspirowana parafrazą wiersza J. Tuwima “Przy okrągłym stole”:
A może byśmy tak najmilsi
Wpadli na dzień do Eustachowa
Może się ziści w słońcu złotym
Nasza wycieczka rowerowa...
Wszystko się ziściło tak jak w przerobionym wierszyku, tyle że bez trzeciego wersu. Pal sześć “słońce złote”. Warto było jechać te kilkadziesiąt kilometrów choćby tylko po to, aby obejrzeć pozostałości po starym młynie wodnym na Łososinie /Wiernej Rzece/ przy drodze Łosień – Korczyn. Centralne miejsce w tej graciarni zajmuje dobrze zachowana maszyna podobna do lokomobili z wielkim kołem pasowym – kwintesencja solidności i niezawodności z przełomu ub. wieków. Piękna rzecz, a może nawet cenny obiekt muzealny. W głębi widać przykłady sztuki kołodziejskiej – drewniane koła pasowe, a nad wszystkim góruje pokaźnych rozmiarów młyński kosz zasypowy. Historię “zbiorów” ktoś uwspółcześnił dziecięcym łóżeczkiem w idealnym stanie. Fakt, że tu leży nikomu niepotrzebne jest znakiem czasu. W tym bezładzie rzeczy cennych i bezwartościowych dałoby się zapewne wygrzebać szereg innych świadectw ludzkich pomysłów. To wszystko można oglądać niejako open access, czyli w wolnym dostępie w starej szopie…
Krótko mówiąc, śpieszmy się kochać stare maszyny, tak szybko odchodzą… na złom.

Tekst M.S., foto Gosia
