Bodzentyn 1-2.10.2022 r.
Wzięło udział 10 osób, wiedzionych na miejsce uroczystości w zwartych szykach przez Anię oraz Andrzeja.

Mija trzy lata udanego mariażu turystyki, tradycji oraz rowerowej pasji. To dowód, że funkcjonowanie w trójkącie jest możliwe, a nawet przynosi niezłe rezultaty. Zapowiadało się, że nasz trzylatek, owoc owego związku, wbrew prawidłowościom wieku dziecięcego, będzie w czasie swoich urodzin bardziej kapryśny niż w roku poprzednim. Obawy okazały się płonne. Wprawdzie w niedzielę z rana ciut ciut się zmoczył, lecz pewnie tylko dlatego, że chciał symbolicznie zaznaczyć początek jesieni.
Natomiast sobotni wieczór należał niewątpliwie do tych, o których się zwykło mówić “chwilo trwaj”. Wszystko za sprawą Ani, Doroty, Małgosi i Joli, obdarzonych racjonalną inteligencją, która nie tłumi ich urody życia, dziewczęcego wdzięku, czy kompatybilności w tańcu. Gdyby tak jeszcze ich lekko frywolną elegancję można było przyprawić szczyptą rozwiązłości… Autor ma świadomość ryzyka, że może to być odebrane jako uwaga w stylu “Zuzanna i starcy”… niech to więc pozostanie w sferze niezobowiązującej, ulotnej sugestii. W każdym aspekcie to były udane urodziny, spontanicznie zdominowane przez kobiecy żywioł. Mamy jednak nadzieję, że taneczny Rysio oraz jego pięciu asystentów miało jakiś drobny aktywizujący wkład w to przedsięwzięcie… Powodowani niemerkantylną motywacją, oprócz zasług, które trudno zmierzyć, dziękujemy Paniom także za materialny wkład w przygotowanie przyjęcia urodzinowego:
- Ani za tort, który stał się symbolem klubowych urodzin, o delikatnym smaku z czeremchową nutą. Logistyczny wysiłek włożony w jego przygotowanie, to konsekwencja organizatorskiego talentu oraz dużej dawki życzliwości i dobrej woli.
- Małgosi oraz Joli za szczodrą i szczerą niezawodność w sponsorowaniu uroczystości urodzinowych oraz innych, organizowanych przez Towarzystwo.
- Dorocie za wyrafinowaną substancję prozdrowotną, a przede wszystkim za prezenty, które otrzymała redakcja. W poczuciu niegodności tychże, cieszymy się trochę faryzejsko, że nagradzanie w imieniu czytelników weszło Dorocie w nawyk…
Nawiązując do sztandarowego hasła współczesnych sufrażystek wypada stwierdzić jednoznacznie: Kieleckie Towarzystwo Rowerowe jest KOBIETĄ, co szczególnie w dniu Jego/Jej urodzin warto przypominać.




Niejako suplementem do klubowych urodzin, była nasza niedzielna wycieczka do pobliskiego Tarczka. Z rekomendacji Andrzeja, obejrzeliśmy tu z Jolą kościół pod wezwaniem św. Idziego. Piękna jednonawowa romańska świątynia z ciekawym tryptykiem w głównym ołtarzu oraz subtelnymi malowidłami nietynkowanych ścian z różowego piaskowca. Ten obiekt zupełnie nie potwierdza powszechnej opinii o romańskich budowlach średniowiecza. Wnętrze o doskonałych proporcjach. Brak, zakłócających przestrzeń filarów gotyku, czy dekoncentrujących ozdób baroku, oraz łagodne przejście nawy w prezbiterium powoduje, że przystrojone historyczną patyną wnętrze świątyni jest jasne i funkcjonalne. Otwarta przestrzeń czyni z niej paradoksalnie obiekt bardziej przyjazny i nowoczesny niż budowle późniejszych okresów. Obiekt godny specjalnej wycieczki rowerowej, wszak baroku w Polsce dostatek, gotyku również niemało, natomiast takich budowli romańskich jak na lekarstwo. Kościół w pobliskiej Świętomarzy to już całkiem inna architektoniczna liga. Oba obiekty jednak łączą piękne drewniane dzwonnice. To są oczywiście nasze, nieksiążkowe wrażenia.

Tekst MS, foto Joleczka
