30.04 – 2.05.2022 r.
Trasy wycieczek zamieszczono w zakładce „Ogłoszenia”. Wyjazd odbył się pod kompleksowym kierownictwem Ani i obejmował zaprojektowanie tras przejazdu, prowadzenie wycieczek, program pobytu oraz zakwaterowanie. Wzięło udział 12 osób.
Ostatnio wycieczkowym sprawozdaniom towarzyszyły suplementy. Skłonność do dywagacji pogłębia się z wiekiem i z czasem może się przerodzić w ględzenie, dlatego sprawozdanie z tegorocznego „Jednoprzymierza” będzie krótkie.
Właściwie zawiera się w jednym słowie kluczowym – ATMOSFERA.
Atmosfera ma wiele znaczeń, jednak w kontekście tego wyjazdu weźmiemy na tapet trzy:
1. Atmosfera w meteorologicznym sensie. Słoneczną i rześką pogodę przez wszystkie dni wycieczki przyozdobiło w drugim dniu malownicze tornado w Starej Kuźnicy. Tornado niczym to w Kansas z zeszłego piątku, tyle że w mini skali. Szkody też w mini wymiarze, w postaci przewróconego roweru. Zrządzeniem atmosferycznego losu doświadczyliśmy niepowtarzalnego widoku.
2. Atmosfera w sensie nastroju także udana. Pogodny nastrój z wieczornym tornadem, tym razem towarzyskim i również niegroźnym. Nic tak nie oczyszcza atmosfery jak wyrafinowane, soczyste pojedynki słowne, które pojawiają się tak szybko jak znikają…
Wśród przyjemnych chwil, były również przygnębiające, jak chociażby tragiczny los rodziny Gutów z ówczesnej wsi Korpusa k. Stąporkowa, rozstrzelanej przez niemieckich zwyrodnialców, za udział ich syna w oddziale majora Hubala. Jak się stoi w takim miejscu, które upamiętnia czyn nikczemny (rozstrzelali m.in. dwuletnie dziecko na rękach matki), to pogarda miesza się z nienawiścią mimo upływu lat. Zwłaszcza, że obecnie inni zbrodniarze w innym miejscu Europy jątrzą stare rany.
Niewesoło również nastraja kondycja niektórych społeczności lokalnych. Z warszawskiej perspektywy słychać skowronkowe pienie na temat samorządów, gdy tymczasem bywa, że na miejscu rzeczywistość skrzeczy gawronim głosem. Przykładu samorządowego zarządzania doświadczyliśmy podczas korzystania z nowego miejsca rekreacyjnego w Ciosowej. Gminny pociotek, któremu powierzono opiekę nad tym obiektem, zjawił się z pretensjami z powodu wprowadzenia rowerów na wspomniany teren. Pociotek ów najchętniej by zamknął teren na kłódkę, wtedy miałby święty spokój. Gdyby za przeproszeniem, gminne menadżerstwo z Miedzianej Góry przyswoiło sobie choćby stare jak świat tzw. „zarządzanie przez przechadzanie”, czyli gdyby zechciało ruszyć d… zza biurka, toby wiedziało, że wspomniany pociotek jest próżniakiem i zamiast dbać o porządek wszczyna konflikty. Może by go wówczas zastąpiono innym znajomym królika, nieco mniej próżniaczym…
W Smarkowie z kolei, stoi przy drodze malownicza kapliczka, nie zabytkowa i może umiarkowanie piękna, lecz pełna swojskich ornamentów i pobożnych świątków, którzy orędują nieustannie za smarkowiczanami i marzą by im woda nie kapała na głowy, bo piękny kopulasty daszek przecieka. Drabina, rolka papy i ciut dobrej woli… ale nikogo to nie obchodzi, ni sołtysa, ni proboszcza, tak jakby szacowny Smarków miał zabytków klasy zero na kopy. Żal nam było tych świątków, zwłaszcza św. Jana Chrzciciela, który nie dość, że stoi w kącie bosą stopą w symbolicznej wodzie, to jeszcze tynk mu się sypie do oczu…
To są pozornie drobne sprawy lecz bardzo symptomatyczne dla kultury funkcjonowania wielu społeczności lokalnych.
Nasi nieobecni koledzy byliby usatysfakcjonowani, ponieważ niemal połowę tras przebyliśmy malowniczymi leśnymi ścieżkami, w tym kilka kilometrów w iście hardkorowych warunkach.
Długo by jeszcze opowiadać o tym co widzieliśmy i czego doświadczyliśmy podczas tej udanej wycieczki…
3. Atmosfera to również jednostka ciśnienia. To atmosferyczne wysokie – 116 hPa. Za to ciśnienie tętnicze, co zrozumiałe, mieliśmy mocno zróżnicowane…
Dziękujemy Ani za sprawne zarządzanie imprezą oraz jej uczestnikami. To przykład o wyższości inżynierskiego umysłu nad humanistycznym bałaganem.

Tekst MS, foto Ania, Gosia, Monika oraz Małgosia
