Brzydko – piękny przekładaniec wiosenny

10.04.2020 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Mójcza – Suków – Kranów – Słopiec – Borków – Kaczyn- Znojów – Marzysz – Marzysz /mostek / – Suków Modrzewie – Suków Babie – Dyminy – Kielce. Dystans 50 km, wycieczkę prowadził Leszek. Wzięło udział 13 osób.

Jest taki okres wiosenną porą, gdy nagą prawdę widać najlepiej. Zimą bywa, że trochę ją śnieg przykryje, a latem litościwie zielsko nieco zasłoni. Jadąc na rowerze wczesną wiosną, nawet nie trzeba się rozglądać, żeby tę plastikową prawdę o nas samych dostrzec. Pełno jej w przydrożnych rowach i lasach. Powiedzenie “moja chata z kraja” trafnie opisuje ten ludzki prymityw. Na poziomie jednostki udało się gdzieniegdzie okiełznać te naganne zachowania. O świętokrzyskich ludziach jeszcze tego powiedzieć się nie da.

Już miałem nadzieję, że w tym roku nad śmieciarzami nie będę się znęcał. Pierwszą część wycieczki przejechaliśmy bowiem w czystym otoczeniu, mniej więcej do Borkowa. Dalej coraz gorzej. Na początek pryzma świetlówek przy ścieżce rowerowej z Borkowa do Kaczyna. Od mostków na Czarnej Nidzie, po obu stronach drogi, aż do Sukowa Modrzewie – rozciąga się Marzyszowsko – Sukowski śmietniskowy obszar chronionego krajobrazu. Rzeczywiście, mamy tu okazy śmieci pamiętające czasy zamierzchłe, począwszy od epoki bakelitu aż po współczesne wyroby z PET-u. Okoliczni mieszkańcy wspólnymi siłami rewitalizują obszar, gromadząc coraz to nowsze gatunki plastiku i szkła. Podejrzewam, że będą się starać o status dziedzictwa kulturowego dla tego miejsca… Jadąc następnie przez Suków Babie widać jedynie nieliczne kolorowe  reklamówki w przydrożnym rowie, z daleka wyglądają jak kwiaty, może dlatego mieszkańcy ich nie sprzątają. Dalej przy ul. Folwark pobocze drogi pełne śmieci, nawet niektóre w workach, tyle że leżą tam od lat. Co ciekawe, leżą niemal tuż przed oknami domów po drugiej stronie drogi lecz widać, że to mieszkańcom widoku nie psuje…

Niestety, te negatywne cechy człowieczej natury replikują się również w dużej skali. Państwowym zwolennikom ekoideologii np. nie przeszkadza kupowanie świętego spokoju poprzez wywóz śmieci do biedniejszych krajów, by później zarabiać na inwentaryzacji śmieciowych archipelagów dryfujących w oceanach i udawać faryzejską troskę o środowisko. Wszyscy wiedzą, że problemu spychotechniką zlikwidować nie sposób. Żeby tego dokonać, należałoby  spowolnić samonapędzający się cykl procesów – produkuj, kupuj, wyrzucaj, czyli wydłużyć cykl życia produktu oraz sprawić, żeby miał budowę pozwalającą na recykling lub biodegradację. To nie jest łatwe. Póki co: skoro z plastiku powstałeś w śmieć się obrócisz…

Tytuł niniejszego tekstu jednak sugeruje, że doświadczyliśmy podczas tej wycieczki także pięknych rzeczy, jak chociażby trzysta trzydzieści stopni panoramy świętokrzyskiej spod wieży triangulacyjnej   w rejonie Kranowa, usytuowanej nieopodal DW764, czy malownicze ujście Belnianki, która lessową zawiesiną barwi w słońcu na złoto zbiornik w Borkowie. Było też trochę sentymentalnie podczas wizyty na zapleczu sklepu w Słopcu. To miejsce jest bowiem tak nasycone wspomnieniami, że nie mogło być inaczej.  Ciut frustrujący był jedynie wykład z geodezji, mimo bardzo merytorycznych prelegentów recepcja słuchaczy raczej słaba…

Tekst MS, foto Gosia oraz Dorota

Dodaj komentarz