10.10.2021 r.
Druga wycieczka z serii “Bliżej natury” zorganizowana i w sposób bardzo merytoryczny prowadzona przez Andrzeja. Rezerwat przyrody Góra Zelejowa – Jaskinia Piekło Skibskie – Chelosiowa Jama (szczegóły w zakładce “Ogłoszenia” z dn. 9.09.2021). Dystans ok 50km, wzięło udział 16 osób.

Pisząc ten tekst popijam herbatę z prezentu, sięgając po karmelki ze szklanej szkatułki, podarowane nam, czyli Redakcji, przez Dorotkę oraz Anię podczas bodzentyńskiego święta. Bardzo dziękujemy.
Spośród walorów krajobrazu ważnych dla trekkingowych rowerzystów, urozmaicona rzeźba terenu wydaje się być na pierwszym planie. Oczywiście pozostałe również mają znaczenie. Któż bowiem nie lubi wygodnych dróg rowerowych, ciekawych obiektów, przytulnej agroturystyki czy choćby wiat ze szczelnym dachem. Jednak to ciekawa rzeźba jest kontekstem dla reszty i dla atrakcyjności krajobrazu znaczy tyle, co niewymuszony uśmiech dla kobiecej urody. Nie oznacza to bynajmniej, że deprecjonujemy krajobrazy nizinne. Są dobre jak małżeństwo z długim stażem – wszystko jasne aż po horyzont, może bez intrygujących widoków, za to z bezpiecznym poczuciem kontroli nad zdarzeniami… Ileż to razy jadąc pod świętokrzyską górę myślę o jeździe po równym do podwarszawskiego Powsina… Jednak wiadomo, że ważnym punktem programu, obok samej jazdy i zwiedzania obiektów, jest podziwianie widoków. Ale jakże na równinie cokolwiek podziwiać, jak nam nizinne piękno kukurydza zasłania…
Andrzej to wytrawny koneser przyrody, dlatego wycieczkowe atrakcje dobrał we właściwych proporcjach. Jednak rzeźba terenu była główną ozdobą wycieczki.

Zaczęliśmy od rezerwatu przyrody Góra Zelejowa. Bez żadnej przesady Zelejowa to swoiste Centrum Rzeźby Polskiej. Oczywiście rzeźby naturalnej począwszy od makroskali w postaci malowniczej wapiennej grani, po mikrorzeźbę w formie lejów czy znanych z podręczników żłobków krasowych. Wyrobiska poeksploatacyjne dopełniają urody tego miejsca. Niezbyt wysokie wzniesienie (360m n.p.m.) oferuje ponadto nieproporcjonalnie rozległy horyzont wypełniony wszystkim co charakterystyczne dla ziemi świętokrzyskiej.
Patrząc na malownicze krajobrazy z Zelejowej czy Kopaczowej, ciągle jednak miałem przed oczyma widok ze wzgórza w okolicach Bęczkowa podczas wycieczki urodzinowej Towarzystwa. Ten widok, właśnie dzięki urozmaiconej rzeźbie, przebił wszystkie inne – daleki horyzont z unikalną perspektywą i wyraźnym choć ulotnym podziałem na pięć widokowych planów! Trochę to przypominało żywot człowieczy. Na pierwszym planie dziecięca szczerość, której jeszcze nic nie zakłóca, brzydota i piękno jednakowo wyraźne, nieprzekłamane. W kolejnym, pierwsze tajemnice młodości zaczynają skrywać detale, czarno – białe sądy tracą wyrazistość, by niepostrzeżenie przejść w plan wieku dojrzałego, gdzie to co było prawdziwe, zanurza się we mgle poprawności, pozorów i kompromisów, zmieniając się powoli w dalekie niewyraźne plany coraz bardziej wyblakłej starości, aż się całkiem rozmazuje i zlewa z ledwie zarysowaną linią nieboskłonu… Przestrzeń dla krajobrazu i czas dla ludzi są tu w istocie tym samym, ukazując zmiany między początkiem i końcem…
Myślę że nawet wybitny Cartier Bresson – zwolennik wielu planów w fotografii, gdyby żył, byłby kontent z bęczkowskiego widoku.

Jaskinia Piekło Skibskie w Paśmie Zelejowskim to kolejny odwiedzany tego dnia obiekt związany z krasową rzeźbą terenu. W stosunku do pobliskiego Raju, Piekło pod względem atrakcyjności to szara myszka. Ździebko przypomina pustą piwnicę, z której wybrano ziemniaki na wiosnę. “Piekielna” szata naciekowa jest tak licha, że przypomina mysie sutki, będąc schronieniem jedynie dla małego motylka. Ponadto pogłębiający się deficyt opadów nie daje nadziei, że kras w Piekle nabierze wigoru. Za to jaskinia jest ciągle otwarta dla darmowego zwiedzania i nie ma tych wszystkich antropopresyjnych problemów, z którymi boryka się jej rajska siostra.
Szczęśliwym pogodowym trafem udało się zrealizować tę wycieczkę. To dobrze, bo można będzie używać jej wspomnień do przyrodoterapii w porze rychłej jesiennej pluchy.

Tekst MS, foto Małgosia, Jola
