Dyngus w czasach posuchy

10.04.2023 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Bilcza – Brzeziny- Morawica – Kuby Młyny – Marzysz – Suków – Mójcza – Kielce. Dystans 55 km, czas wycieczkowania 7 godzin, tym razem wzięło udział 8 osób. Wycieczkę prowadził Leszek.

To już trzecia wycieczka dyngusowa w historii naszego Towarzystwa. (W 2020 r. nie odbyła się z uwagi na pandemię). Dwie dotychczasowe były bliźniaczo podobne, obie prowadził Leszek tą samą trasą i na podobnym dystansie. W jednej i drugiej wzięło udział 10 tych samych osób. [sic!]

Tak, tak – są takie wydarzenia, jak mawiał Ferdek Kiepski, o których się fizjologom nie śniło!

Oczywiście mogliśmy sprawić by trzeci dyngus był podobny do poprzednich, przynajmniej z formalnego punktu widzenia, zwłaszcza że zrządzeniem losu wycieczkę znów prowadził Leszek. Lecz w czasach klimatycznej schizofrenii, gdy deszcze obfite, lodowce się topią, Kiribati tonie, chociaż wody coraz mniej, już nie wiadomo jak się zachować pro eco. Dla spokoju sumienia przejechaliśmy w słonecznym cieple wiosennym kilkadziesiąt kilometrów, bez dyngusowego marnowania tego cennego zasobu. Nawet przyroda nas pokropiła przed Morawicą tyle co kot napłakał. Również Doroty nie udało się wysmagać wierzbowymi witkami zgodnie ze śmigusowym zwyczajem, w miłym rewanżu za poprzednie dyngusowe wycieczki, podczas których polewała nas obficie.

Aby jednak zupełnie nie ignorować tradycji, udało się Leszkowi znaleźć trochę błota, w którym utaplaliśmy chociaż rowery, bo lany poniedziałek, jakby nie patrzeć, to przecież święto wilgoci…

Tekst MS, foto Dorota

Dodaj komentarz