Wycieczka powstańcza

22.01.2023 r.

Trasa wycieczki: śladem powstańczych świadectw, czyli przez przez Białogon na Karczówkę. Wycieczkę, w której wzięła udział magiczna siódemka, prowadził Andrzej. Dystans 25 km

Dzień ostatniej wycieczki przypadł w 160. rocznicę wybuchu powstania styczniowego. Głównie z tego powodu, mimo nie najlepszych warunków do jazdy rowerem, postanowiliśmy z Andrzejem oraz Leszkiem wyruszyć na spotkanie z historią. Tym bardziej, że w tym dniu, staraniem lokalnych społeczności, miało miejsce odsłonięcie pomników upamiętniających powstanie z1863 r. – nowego w Białogonie oraz odnowionego na Karczówce. Cieszy fakt, że do wycieczkowej grupy inicjatywnej dołączyła Gosia ze Zbyszkiem oraz Jurek i Sławek, którzy również się zimie nie kłaniają. Andrzej sprawił, że w drodze na Białogon towarzyszyła nam leśna cisza zimowa, którą  tylko na chwilę zmącił rezydujący przy ścieżce wawrzynek wilczełyko krzycząc: „co za czasy, znowu się k…. za wcześnie obudziłem!” …

Temat przewodni ostatniego wyjazdu, jest dobrą okazją do ogólniejszych refleksji. Choćby na przykładzie powstania styczniowego widać, że wydarzeniom historycznym towarzyszą trzy równoległe narracje: pierwsza zawiera się w lepiej lub gorzej udokumentowanych opracowaniach historyków, drugiej używają społeczności lokalne, z tendencją do unikania niewygodnych faktów czy nadużywania patetycznej formy przekazu. Najgorzej z historią obchodzą się politycy, dla których bywa często narzędziem manipulacji, m.in. dobieraniem faktów do założonej interpretacji.

Dla mnie, nie historyka, bliskie jest myślenie o historii jako o zasobie społecznym, który można użytkować jak każdy inny zasób, w sposób efektywny lub nie. Efektywny, czyli taki, który przynosi korzyści w postaci łagodzenia polaryzacji postaw społecznych i pozwala na konstruktywne wyciąganie wniosków z przeszłości. Można do tego zmierzać poprzez analizę zdarzeń w szerszym kontekście, z poszanowaniem faktów historycznych. Ten rodzaj świadomości historycznej, czyli zdawania sobie sprawy z tego, że mierzenie się z prawdą najlepiej służy pożytecznym celom, nazywam oswajaniem historii.

Przyczynkiem do powyższych rozważań niech będzie narracja dotycząca jednej z potyczek powstania styczniowego na Kielecczyźnie, która miała miejsce 17 lutego 1863 r. pod Staszowem*. Otóż w Internecie można na ten temat znaleźć opracowania w patetycznym tonie typu: “Bitwa pod Staszowem, czyli zwycięski pojedynek powstańców, który ocalił miasto”. Z kolei w świetle tego co podaje na swoim blogu historycznym Marek Rogowicz, Rosjanie po trzygodzinnej potyczce, z własnej woli odstąpili od natarcia z uwagi na lepsze pozycje powstańców zlokalizowanych w mieście, jak również z powodu pożaru, który sami wzniecili podpalając Staszówek – przedmieście Staszowa od strony Stopnicy. Dobrze udokumentowane straty po stronie powstańców to 4 osoby zabite – w tym dwóch powstańców, uczniów radomskich szkół, jeden kosynier oraz przypadkowy Żyd, który z okna przyglądał się strzelaninie. Straty po stronie rosyjskiej to siedmiu rannych piechurów i jeden koń. Natomiast według raportu sporządzonego przez gen. Langiewicza, “straty Moskwy to 120 ludzi i wiele koni”.  Zapewne sam generał w to nie wierzył, a już na pewno odrzuca to większość historyków. Nie miejmy mu tego za złe, wszak takie są reguły wojennego marketingu. W istocie to historyczne wydarzenie nie jest ani powodem do peanów ani do krytyki. Samo w sobie jest drobnym incydentem, ni to przegrane ni to zwycięskie. Niczego też nie ocaliło, bo gdyby w Staszowie nie pojawili się powstańcy, to ruscy drzemaliby w stopnickich koszarach. Natomiast staszowska potyczka jako cząstka realizacji wielkiej idei wyzwoleńczej niewątpliwie zasługuje na pozytywną pamięć, a powstańcy na szacunek. 

* Prof. Wiesław Caban ocenia, że około jednej czwartej wszystkich bitew powstania styczniowego rozegrało się na terenie Kielecczyzny.

Uczestnicy wycieczki (bez fotografa Zbyszka, oraz Leszka, którego wcześniej wezwały państwowe obowiązki) przed pomnikiem ku czci Powstańców Styczniowych. Białogon – czwarta niedziela stycznia 2023 r.

Tekst SM, foto Gosia

Dodaj komentarz