13.03.2022 r.
Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Szczukowskie Górki – Szczukowice – Promnik – Strawczyn – Obllęgór – Oblęgorek – Chełmce – Brynica – Malików – Kielce. Dystans 50 km. Wycieczkę prowadził Stasiu. Wzięło udział 16 osób.
To już bodaj szósta wycieczka rowerowa w historii Towarzystwa, która wypadła trzynastego. Nie będziemy tu rozstrzygać czy to dzień pechowy czy nie. Nawiasem mówiąc, ci którzy uważają że pechowy, mogą stosować różnorakie antidota. Znajomy np. przed wyjazdem tego dnia, kopie trzy razy w lewą przednią oponę samochodu. Hamulców tym chyba nie naprawi, lecz na psychikę działa.
Uwagi o marcowej trzynastce są nawiązaniem do tragicznego zdarzenia, które dało asumpt rozważaniom nad naturą ludzkich zachowań.
Otóż 13 marca 1964 roku, 29 – letnia mieszkanka Nowego Jorku została brutalnie zamordowana przed swoim domem w dzielnicy Queens. Całkowity brak reakcji wielu osób będących świadkami zbrodni, został opisany przez psychologów jako “syndrom Genovese”, czyli tzw. rozproszenie odpowiedzialności. To dość zgrabna koncepcja o sporej mocy wyjaśniającej zwłaszcza że, jak się wydaje, nawiązuje do znanej fizycznej zależności między ciśnieniem (p), siłą nacisku (F) oraz powierzchnią (S) – p = F/S, co czyni ją prawidłowością poniekąd uniwersalną. Lecz to już dywagacje, lub temat na inną okazję.
Wracając do sedna: niewykluczone, że rozproszenie odpowiedzialności to jeden z czynników, który powoduje, oględnie mówiąc, pasywną postawę większości społeczeństwa rosyjskiego wobec napaści ich kraju na Ukrainę. Wyraża się tym, że znaczna część Rosjan nie reaguje za zaistniałą sytuację, oglądając się na swych pobratymców postępujących podobnie. Szczególnie martwią takie zachowania osób wykształconych, często z uznanym międzynarodowym dorobkiem, od których się oczekuje odporności na manipulacje. Zrozumienie tych kwestii zajmuje wielu ludzi. Niech to zatem będzie drobny przyczynek do lepszej identyfikacji takich zachowań, chociaż w przypadku rosyjskiego społeczeństwa nie jest to łatwe zadanie.
Jakkolwiek nie sposób uciec w tych dniach od globalnych problemów, to rowerowe życie prowincjonalne, które wiedziemy, przecież jakoś się toczy. Wycieczkowe wydarzenia czy podejmowane decyzje zapewne nie wpłyną na losy świata czy nawet powiatu, lecz ważne by dla nas były pożyteczne. Jak choćby spora dawka słonecznej witaminy z której korzystaliśmy podczas ostatniej niedzieli. Cieszy również, że obecna na wycieczce Damska Piątka przezimowała w doskonałej formie, nie tracąc na urodzie, wdzięku czy kondycji, co było widać zarówno w słońcu jak i w cieniu…
A na finał doznania estetyczne przyrodniczej natury: rozległy widok spod kościoła w Chełmcach na Pasmo Oblęgorskie. Nagi, pozbawiony zieleni krajobraz, który teraz ujawnia subtelne, świetlisto – szare kolory, ożywione czerwoną plamą Oblęgorka. I to wszystko za darmo! Czegóż chcieć więcej w czasach gdy benzyna po siedem złotych…



Tekst MS, foto Gosia.
