Bodzentyn 2-3.10.2021 r.
Trasa do Bodzentyna
1. Kielce – Kielce zalew – Dąbrowa – Brzezinki – Ciekoty – Św. Katatarzyna – Bodzentyn. Prowadził Stasiu. Dystans ok. 30 km, wzięło udział 12 osób.
2. Kielce – Bodzentyn – Kielce. Dojazd do Bodzentyna po północnej stronie Bukowej Góry. Prowadził Andrzej. Dystans ok 40 km, wzięło udział 7 osób.
Trasa powrotna
Bodzentyn – Święta Katarzyna – Krajno – Bęczków – Mąchocice – Cedzyna – Kielce. Prowadził Andrzej, Dystans ok. 32 km, wzięło udział 18 osób. Oba dni słoneczne z temp. 19 st.

Jak ten czas zleciał… to powiedzenie, które zwykle jest wyrazem nostalgicznej refleksji, dla nas w Towarzystwie jest tylko zwyczajnym pytaniem, na które odpowiedź jest oczywista – dobrze zleciał! Chociaż od powstania Towarzystwa minęły dwa lata, to upływ czasu znaczących strat nie poczynił. Dzieje się tak dlatego, że opanowaliśmy przyjemne sposoby jego spędzania. Tak czy owak, nasza kondycja rowerowa, choć nie jest celem samym w sobie, pozostaje w górnej strefie stanów wysokich, podobnie jak wycieczkowy nastrój, który tylko dzięki dobrym manierom nie przekracza stanów alarmowych…
To było spotkanie towarzyskie, z udziałem gości: Iwonki, Dzidka oraz Fredka, którym dziękujemy za przyjęcie zaproszenia. Turystyki rowerowej było w nim tyle, żeby wystarczyło na przyjazd do Bodzentyna oraz powrót drugiego dnia do Kielc, chociaż powrót pod kierownictwem Andrzeja był atrakcją samą w sobie.
Pozornie można sądzić, że była to typowa impreza integracyjna. Nic bardziej mylnego. Towarzystwo nie spotyka się w celu integracji, tylko właśnie dlatego, że jest zintegrowane. To ważne rozróżnienie, którego konsekwencje wpływają na atmosferę spotkania i nastrój uczestników.
Nasze spotkanie rocznicowe przypominało trochę wspaniałe wiejskie wesela na Ponidziu w latach siedemdziesiątych. Może z tą różnicą, że tego spotkania nikt nie sponsorował np. żywym kogutem własnego chowu.

Jednym z ważniejszych wydarzeń wieczoru było wręczenie dorocznych nagród “Srebrnego Jaja”. Kanwę tegorocznych wyróżnień stanowiła pochwała szczodrości oraz radości życia. Dlatego laureatami nagrody zostali:
Basia Za osobowość ukształtowaną w duchu pierwszej Paramity oraz jej pozytywne oddziaływanie na naszą rowerową społeczność Dorota Za osobowość ukształtowaną w duchu czwartej Paramity oraz jej pozytywne oddziaływanie na naszą rowerową społeczność Adam vel Dzidek Za gościnność omotenashi w wydaniu staropolsko – przedborskim oraz jej szlachetny wpływ na naszą rowerową społeczność Fredek Za gościnność omotenashi w wydaniu staropolsko – przedborskim oraz jej szlachetny wpływ na naszą rowerową społeczność
Laureatom gratulujemy i dziękujemy.


Aby nie zanudzać, nie podajemy wycieczkowej statystyki, choć była imponująca mimo przeciwności. To wszystko dzięki liderom przygotowującym oraz prowadzącym wycieczki jak również uczestnikom, którym się chciało wyściubić nos w nie zawsze przecież słoneczną i ciepłą niedzielę. W ostatnim roku rowerowym (27.10. 2020 – 26.10.2021) największą aktywność w prowadzeniu wycieczek wykazali ex aequo: Ania, Andrzej oraz Leszek. Ania wprawdzie nieco ustępuje kolegom w ilości prowadzonych wycieczek, lecz z powodzeniem to kompensuje unikalnym mixtem wdzięku, bezpretensjonalności i menadżerskiego talentu. Pozostali liderzy: Henio, który w spektakularny sposób zaznaczył swoją aktywność w tym roku, nowo pozyskany do teamu Marek, Stasiu, Sławek oraz debiutantka Gosia, to nasze rezerwy na kolejne lata. Zaleca się jedynie aby Sławek przeszedł niewielką korektę mentalną. Dlatego Towarzystwo deklaruje opłacenie mu specjalnej terapii zniechęcającej do prowadzenia wycieczek po autostradach i drogach szybkiego ruchu.
Wszystkim naszym liderom serdecznie dziękujemy.

Godzi się także wspomnieć o aktywności biesiadnej uczestników, bez której nasze spotkanie nie przypominałoby słynnego wydarzenia z 1364 roku…
Kulinarny rodzaj zaangażowania, to sprawdzony składnik udanej imprezy, jak również przejaw identyfikacji z Towarzystwem. Uroczystą część wieczoru zainaugurował pyszny tort, podobnie jak w roku ubiegłym, przygotowany przez Anię, tym razem według nowatorskiej technologii inspirowanej strukturą skał warstwowych.

Płynny balans dla tortu stanowił oryginalnie podrabiany węgrzyn z suszonego głogu, niezawodny środek na te oraz inne sprawy, choć przyznać trzeba, że nie wytrzymał konkurencji z cytryńcówką i tarninówką Fredka, dereniówką Basi, czy innymi specyfikami na spirytusie. Toastową część wieczoru, jak przystało na rangę spotkania, zainaugurował daleki kuzyn szampana Dom Perignon. Odpowiedzialność za mięsną kaloryczność przyjęcia wzięły na siebie pieczone schaby przyrządzane przez Basię i Jolę według przepisów stosowanych w czwartym pokoleniu, oraz autorska pieczeń szybkowarowa Doroty. To wszystko zwieńczone aromatem wyśmienitych kiełbas, wędzonych na złoto w zimnym dymie, przywiezionych przez Stasia, tudzież sałatek Małgosi, Joli, Agnieszek oraz Gosi. Agnieszki również zadbały o to, aby na imprezie firmowanej Srebrnym Jajem nie zabrakło tego szlachetnego nabiału w hurtowych ilościach.
Dopełnieniem łakomstwa był festiwal ciast i ciasteczek oferowanych przez naszych gości z Przedborza, znaną kigarowską firmę Basia, Monikę, Kasię oraz chleba z piekarni Ania. W opinii słodko – smakowych łasuchów, to były produkty godne prestiżowych sweettargów.
Pamiętaliśmy oczywiście o tym, aby kuszącą słodkość krokantu przełamać śledziową sałatką Małgosi, a mówiąc wprost – zakąsić…
Zorganizowaliśmy to wszystko dla własnej przyjemności, a odnotowaliśmy dla potomnych aby wiedzieli, że kiedyś byli mili ludzie, smaczne jedzenie, przyjemna muzyka, wyszukane tańce, wesołe oraz nadobne pieśni, słowem – dobre rowerowe czasy…

Takst: MS; foto Ania, Jola
