22.03.2026 r.
Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Szewce – Zelejowa – Korzecko – Starochęciny – Lipowica – Wola Murowana – Nowiny – Kielce. Dystans 55km, wzięło udział 18 osób (tegoroczny rekord). Wycieczkę prowadziła Ania.
Święty Patryk w ubiegły wtorek zielonego widział niewiele, lecz niedziela na Topienie Marzanny w sam raz. Mianowicie, 22 marca to Światowy Dzień Wody, a lekko chłodna, słoneczna pogoda dobrze się wpisuje w radosny, acz ciut posępny charakter tego obrzędu.
Sam akt topienia kogoś, szczególnie kobiety, to raczej upiorne zajęcie. Może dlatego w naszych topieniach marzanny często stosujemy prawo łaski. Mówiąc bardziej serio Topienie Marzanny to obrzęd znany od wieków. Zygmunt Gloger w III t. Encyklopedii Staropolskiej cytuje zapis Bielskiego:“W Wielkiej Polszcze i w Śląsku siódmego dnia marca topią Marzannę, ubrawszy jako niewiastę”. Przywołuję Glogera, ponieważ to jedyna pozycja z zakresu etnografii wśród moich książek. Dostałem ją w Krzemieńcu, trochę wbrew mojej woli, od pewnej sanacyjnej dziedziczki za dwa słoiki polskiej ćwikły z chrzanem…
Topiliśmy Marzannę już wiele razy i zawsze w sposób niepowtarzalny. Pamiętam piękną marzannę wykonaną przez Dorotę w konwencji późnego oniryzmu, która przypominała skrzyżowanie strzygi z południcą… Świętowaliśmy z nią hucznie na kanapie pod sosną nad Sufragańcem, w kwietniu 2023. Uniknęła wody, zawieszona na tejże sośnie przez Jurka, który jako jedyny potrafił się tam wdrapać. Nie sposób również zapomnieć Marzanny „pandemicznej” z 28 marca 2021, celebrowanej w kostiumowej formie, nad Czarną Nidą w Kubach Młynach. Zdjęcia z tej imprezy przywołują miłe wspomnienia. Na jednym z nich, na tle nadrzecznych zarośli i zielonej łąki – Rysio taksujący marzannę męskim spojrzeniem, a na pierwszym planie – obok mnie z prawej – Małgosia w czarnej sukience w stylu boho z koroną na głowie – po lewej w czepku pielęgniarka Ania w legginsach ¾, z termometrem w dłoni…
To zdjęcie dowodzi, że jak się stoi obok pięknych kobiet, to męskich rąk nie widać i trudno się dziwić, bowiem bezwiednie obejmują kibić…
Sprawozdanie ma głównie retrospektywny charakter, bo prawdę mówiąc wycieczka nie obfitowała w wydarzenia szczególnie spektakularne. Leszek, korzystając z nadanego mu prawa łaski, uchronił marzannę od śmierci topielczej. To była dobra decyzja. Choćby dlatego, że wg przedszkolaków z Szydłówka – „marzanny słabo rozpuszczają się w wodzie”. Teraz wisi w jednej z wiat nad zalewem w Lipowicy i zgodnie z tradycją czeka na złodzieja, który ją wykradnie z niewoli.
Tekst MS., foto Gosia
Słowo tygodnia – MINIATURYZACJA – drobny druczek w umowie kredytowej.