24.04.2022 r.
Trasa wycieczki: Kielce – Morawica – Łabędziów – Zalipie – Zaborze – Górki – Skorzeszyce – Borków – Słopiec – Borków – Kaczyn – Marzysz – Mójcza – Kielce. Dystans 70 km. Wycieczkę prowadził Andrzej. Wzięło udział 21 osób. Dojechało do mety 8 osób. “Zaginęło” po drodze 13 rowerzystów w tym prowadzący.
Wszystkie wycieczki byłyby do siebie podobne, gdyby nie to, że każda oferuje coś co może nas zachwycić. A jeśli tak nie jest to może nie umiemy lub nie mamy ochoty tego dostrzec. Tak by się zapewne stało i tym razem gdyby Andrzej nie skierował naszej uwagi na zielony dywan Hedera helix, który zmienił drzewa w Parku Baranowskim w smukłe zielone kolumny. Ten żywotny bluszcz pospolity ma o tej porze swoje wegetacyjne pięć minut, ozdabiając park na podobieństwo lasu deszczowego. Już niebawem ukryje się w liściach drzew czekając cierpliwie do następnej wiosny, by znów ktoś wrażliwy na piękno zwrócił na niego uwagę…
Wśród miłych przeżyć należy również odnotować uroczystości imieninowe Marka, które się odbyły pod wiatą w Morawicy. Skądinąd jak się ma taki super katering domowy jak Marek, to imienin nie da się obchodzić byle jak. Atmosfera imieninowa wyśmienita, życzenia dla Solenizanta szczere, a “sto lat” odśpiewane tak pięknie, że najlepszy chór Harlemu lepiej by tego nie zrobił.
Szkoda, że te pogodne chwile były naznaczone ponurymi wydarzeniami. Nasz wyjazd rowerowy przypadł bowiem w dniu, w którym mija dokładnie dwa miesiące od rosyjskiej napaści na Ukrainę. Ta koincydencja sprawia, że relacja z wycieczki została zdominowana przez problemy wojennej natury.
Nie ulega wątpliwości, że postępujący proces globalizacji gospodarek oraz społeczeństw powoduje, że na naszych oczach tworzy się nowa doktryna wojny globalnej. Jednak niektóre państwa UE zachowują się tak jakby nie zdawały sobie z tego sprawy. Wojna globalna destabilizuje światowe powiązania gospodarcze i polityczne. Rzecz w tym aby zrozumieć, że w takich warunkach rosyjska agresja nie może być postrzegana jako konflikt lokalny, zatem obiektem napaści jest nie tylko Ukraina lecz także reszta Europy oraz jej polityczni sojusznicy. Skoro jesteśmy stroną konfliktu, to udział poszczególnych krajów nie należy traktować w kategoriach pomocy tylko w kategoriach kosztów, które trzeba ponieść wspólnie aby pokonać agresora. Słowo pomoc sugeruje bowiem fakultatywny charakter zaangażowania i dotyczy organizacji pozarządowych czy osób fizycznych, podczas gdy zaangażowanie państw powinno być w tym przypadku obligatoryjne.
Z reguły skutki wojny globalnej są niesymetryczne i wynikają m.in. z różnicy potencjałów gospodarczych stron. Tak jest na szczęście i w tym przypadku. Negatywne skutki dla Rosji – agresora, są nieporównywalnie większe niż dla drugiej strony konfliktu. Żeby pokonać najeźdźcę, należy wspomnianą przewagę wykorzystać. Bezwarunkowe, totalne przerwanie więzi z Rosją oraz przede wszystkim szybkie, pośrednie oraz kompleksowe zaangażowanie krajów demokratycznych w działalność wojenną, to jedyny sposób na pokonanie wroga. Dyplomatyczne gierki państw zachodnich typu: dyskusja, dialog, negocjacje, rozmowy, komunikacja, wymiana poglądów z agresorem to w tej sytuacji zadanie dla tzw. pożytecznych idiotów.
Wojna jest jak pożar, aby go ugasić trzeba mieć możliwość blokowania dostępu tlenu. Czerpiąc z biblijnej przypowieści: skoro rakietą i węgolowodorem wojujesz to od rakiety i węglowodoru zginiesz…
Niestety, jak wspomniano, z trudem to dociera do tych, do których powinno. Unijni kunktatorzy o gębach pełnych integracyjnych frazesów, którzy boicie się stracić 2% PNN, wylejcie sobie kubeł wody na głowę, może doznacie otrzeźwienia, zwłaszcza jak stracicie w wyniku zaniechania dziesięć razy wiecej… Jeśli jednak nie potraficie intelektualnie ogarnąć sytuacji, to kupcie sobie kevlarowe kamizelki i zamiast squasha trenujcie zbieganie po schodach do swoich bejsmentów… najlepiej w rowerowych kaskach…
PS. Sądzimy, że to dobra okazja aby podziękować kolegom za ich aktywność na rzecz pomocy uchodźcom wojennym z Ukrainy. Na Ponidziu o takich ludziach zwykło się mówić “człowiek dobry z kościami”. Swoją drogą to symtomatyczne, że patron naszych darczyńców św. Krzysztof już w średniowieczu został zaliczony przez Kościół do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli…

Tekst MS, foto Gosia, Dorota




