14.12.2025
Trasa wigilijna w formie zlotu gwiaździstego – miejsce zamieszkania – wiata na Stadionie. Wzięło udział 20 osób.
W czasach agresywnego przekrzykiwania się i radosnych wrzasków, refleksyjną naturę spotkań wigilijnych trudno przecenić. Jak dotąd poprawność polityczna nie zmieniła naszej Wigilii w tzw. spotkanie opłatkowe. Zapewne dlatego, że społeczność KTR integrują więzi towarzyskie, czyli bezpośrednie i niewymuszone, wzmacniane kulturą osobistą oraz empatią uczestników. Wigilii w odróżnieniu od „firmowych opłatków” się nie „zalicza”, tylko celebruje, w dobrym znaczeniu tego słowa.
Zatem nic dziwnego, że pięknie przystrojony stół z feerią wigilijnych potraw, to nie tylko wyraz hołdowania tradycji i efekt wyrafinowanej sztuki kulinarnej. To również świadectwo starań uczestników na rzecz naszej rowerowej wspólnoty. Składaliśmy sobie życzenia świąteczno – noworoczne z wiarą, że szczere intencje pomogą w ich spełnieniu. Biesiadowaliśmy z taktownym umiarem, bacząc aby nie uchybić wigilijnym standardom. Z rozrzewnieniem wspominaliśmy minione rowerowe Wigilie, z satysfakcją konstatując, że niewiele się zmieniło pod względem witalnej ekspresji w przeżywaniu tych spotkań. Może jedynie żywiołowy kankan wokół ogniska, z biegiem lat tracił tempo i powoli zmieniał się w kontredansa, by ostatecznie przybrać formę „chodzonego” w bardzo statycznej odmianie…




Dziękujemy Dorocie, Kasi oraz Leszkowi za pieczę nad wigilijnym spotkaniem. Dziękujemy wszystkim za dary serca w materialnej oraz duchowej postaci, które sprawiły, że niedzielne przedpołudnie stało się Wigilią. Pozdrawiamy „wigilijnie” nieobecnych.
Sympatykom Kieleckiego Towarzystwa Rowerowego „Kigari” życzymy na Święta i Nowy Rok dużo szczęśliwych chwil!!
Tekst MS., foto. Gosia.
Postscriptum
Mimo że Ania przypomniała o proponowanych obchodach Dnia Rowerzysty, wigilijny klimat doszczętnie zmarginalizował obchody tego święta. Prawdopodobnie z dwu powodów: nastrój wigilijny w dobrym towarzystwie zawsze ma duży potencjał, po wtóre, odium towarzyszące przez lata rowerzystom skutecznie przejmuje hulajnogowy żywioł, ponieważ na jego tle rowerzyści są bezkolizyjni niczym żółwie z Galapagos… Zatem, po co nam teraz Dzień Rowerzysty skoro można zdobyć sympatię bez osobistego wysiłku. Na tym właśnie polega dyskretny urok znanych w ekonomii korzyści zewnętrznych…
Słowo tygodnia:
NEO – wstęp do obelgi




