3.11.2024 r.
Trasa wycieczki: Kielce – Dyminy – Morawica zalew – Łabędziów – Szczecno – wiata Murawin – Trzemosna – Borków – Kaczyn – Marzysz – Suków – Kielce. Dystans 55km, wzięło udział 6 osób. Wycieczkę prowadził Leszek.
Większość naszych wyjazdów rowerowych ma fakultatywny charakter co znaczy, że jedziemy wtedy gdy mamy ochotę. Ten nasz stan gotowości do wycieczkowania ma różne natężenie, które jest skutkiem wielu czynników. Jednym z nich jest pogoda. W każdą pogodę można brać udział w wycieczce rowerowej, należy ją tylko jakoś psychicznie “oswoić” czyli przyjąć, że nie będzie stanowiła przeszkody aby wziąć udział w wyjeździe.
Rekomendujemy cztery sposoby oswajania pogody lub, jak kto woli, automotywacji:

- w taką pogodę nie sposób nie jechać,
- jest nieźle jak na tę porę,
- jest niespecjalnie, lecz mogło być gorzej,
- pogoda pod psem, niech to będzie wyzwanie.
Chyba nieźle oswajaliśmy pogodę ostatniej niedzieli, skoro nikomu nie przeszkadzał jesienny chłodek. Była to jedna z tych wycieczek, w czasie których głowa nie bolała od myślenia, ponieważ pokonywaliśmy kilometry z wyłączonymi funkcjami poznawczymi. To stosowana w naszym Towarzystwie technika relaksacyjna polegająca na unikaniu zainteresowania czymkolwiek. Nie obyło się jednak bez doświadczeń metafizycznych. Mianowicie Jola rozpaliła ognisko bez ognia, jedynie za pomocą patyczka małych rozmiarów. Skądinąd pod wiatą Murawin dzieją się różne dziwne rzeczy jak choćby to, że tam zaśmiecone jest jedynie wnętrze kosza na śmieci…
Jednak nawet przy wyłączonych zmysłach poznawczo – estetycznych trudno było nie zauważyć, że po ostatnich przymrozkach obficie sypnęło złotym liściem. To zjawisko nie tylko piękne lecz również dla krajobrazu wielce miłosierne, ponieważ maskuje przydrożne śmieci niczym pierwsze śniegi.
Tekst MS, foto Gosia, Jola




