Oświadczenie

Podczas ostatniej wycieczki w dniu 17.11.2024 r. byliśmy świadkami sytuacji, w której zarzucono nam posługiwanie się w naszych relacjach hejtem, bełkotem i mową nienawiści, próbując w ten sposób dezawuować wieloletnią pracę prowadzących stronę internetową KTR “Kigari”. Nie podzielamy poglądów ludzi, którzy prawdę nazywają hejtem czy mową nienawiści.

W związku z powyższym, od dziś zawieszamy naszą aktywność na stronie Towarzystwa.
Dziękujemy za współpracę wszystkim KTRowcom zaangażowanym w utrzymanie witryny oraz Czytelnikom, którzy co tydzień czytali nasze wpisy.

Redakcja

Zaparcia niesomatyczne

10.11.2024 r.

Tak się czasem dzieje, że jadąc na rowerze udaje się zajrzeć myślami poza wycieczkowy horyzont. Dlatego tym razem w sprawozdaniu, jak sugeruje tytuł, będzie o zaparciach.

Zaparcia to przykra dolegliwość i jak się okazuje zaraźliwa, jako że niektórym niszczy również psychikę. Zaparcia ujawniające się u polityków są najczęściej skutkiem pseudologii, czyli skłonności do kłamstwa, w skrajnych przypadkach prowadzącej do kłamstwa patologicznego – mitomanii. Wspomniana przypadłość nęka m.in. Pana Premiera, który sugerował nieprawdę twierdząc, że amerykański prezydent elekt jest rosyjskim agentem. Indagowany w tej sprawie przez dziennikarkę, wbrew dowodom w postaci nagrań, zaparł się tego co powiedział. To nie pierwsze i zapewne nie ostatnie zaparcie PRM. Przyczyny tego chronicznego stanu są już dobrze zdiagnozowane. W takich przypadkach pozostaje zaordynować Oleum Rycini trzy razy dziennie w końskich dawkach oraz badania per rectum po każdym ujawnionym zaparciu…

Swoją drogą, wygłaszanie takich opinii przez premiera in spe o człowieku, o którym było wiadomo, że stanie do wyborów prezydenckich w najpotężniejszym państwie świata, było głupawe. Wypadałoby teraz chwilowo ogon podkulić…

Poza tym wzięliśmy udział w potencjalnie ciekawej wycieczce rowerowej. Kto chciał, mógł kolejny raz popatrzeć na unikalną morfologię przełomu Lubrzanki. Chyba jednak nikt nie chciał, bo o przełomach w przyrodzie trudno się myśli. Ponadto termin wycieczki trafił w apogeum złotej jesieni, lecz to też nie wzbudziło naszego zainteresowania. Pewnie z powodu zamglonego nieba, a może dlatego, że poeci powiedzieli o jesieni już prawie wszystko.

Podsumowując: korzyści z wycieczek są jak koszty. Oprócz tych zmiennych, pozostają jeszcze korzyści stałe jak choćby ruch na świeżym powietrzu, czy przebywanie w miłym towarzystwie…

Tekst MS, foto Gosia oraz Jola

Komunikat: informujemy, że już w następną niedzielę tj. 17.10.2024 wycieczkę rozpoczniemy o godz. 10.00, a nie jak dotychczas o 9.00. Miejsce zbiórki bez zmian. Zmiana obowiązuje do odwołania, które ogłosimy w stosownym komunikacie – redakcja.

Oswajanie pogody

3.11.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Dyminy – Morawica zalew – Łabędziów – Szczecno – wiata Murawin – Trzemosna – Borków – Kaczyn – Marzysz – Suków – Kielce. Dystans 55km, wzięło udział 6 osób. Wycieczkę prowadził Leszek.

Większość naszych wyjazdów rowerowych ma fakultatywny charakter co znaczy, że jedziemy wtedy gdy mamy ochotę. Ten nasz stan gotowości do wycieczkowania ma różne natężenie, które jest skutkiem wielu czynników. Jednym z nich jest pogoda. W każdą pogodę można brać udział w wycieczce rowerowej, należy ją tylko jakoś psychicznie “oswoić” czyli przyjąć, że nie będzie stanowiła przeszkody aby wziąć udział w wyjeździe.

Rekomendujemy cztery sposoby oswajania pogody lub, jak kto woli, automotywacji:

  • w taką pogodę nie sposób nie jechać,
  • jest nieźle jak na tę porę,
  • jest niespecjalnie, lecz mogło być gorzej,
  • pogoda pod psem, niech to będzie wyzwanie.

Chyba nieźle oswajaliśmy pogodę ostatniej niedzieli, skoro nikomu nie przeszkadzał jesienny chłodek. Była to jedna z tych wycieczek, w czasie których głowa nie bolała od myślenia, ponieważ pokonywaliśmy kilometry z wyłączonymi funkcjami poznawczymi. To stosowana w naszym Towarzystwie technika relaksacyjna polegająca na unikaniu zainteresowania czymkolwiek. Nie obyło się jednak bez doświadczeń metafizycznych. Mianowicie Jola rozpaliła ognisko bez ognia, jedynie za pomocą patyczka małych rozmiarów. Skądinąd pod wiatą Murawin dzieją się różne dziwne rzeczy jak choćby to, że tam zaśmiecone jest jedynie wnętrze kosza na śmieci…

Jednak nawet przy wyłączonych zmysłach poznawczo – estetycznych trudno było nie zauważyć, że po ostatnich przymrozkach obficie sypnęło złotym liściem. To zjawisko nie tylko piękne lecz również dla krajobrazu wielce miłosierne, ponieważ maskuje przydrożne śmieci niczym pierwsze śniegi.

Tekst MS, foto Gosia, Jola