Wycieczka imieninowa

28.07.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – wiata imieninowa na Stadionie – po uroczystościach jedna grupa pojechała na zachód – prowadziła Ania, druga pod wodzą Sławka skierowała się prawdopodobnie na południe. Wzięło udział 15 osób.

Uroczystości imieninowe Ani zdominowały dużą część tej ciepłej, przekropnej niedzieli. Dziękujemy solenizantce za ten miły dzień. Jest jakaś tajemnica w tym pięknym imieniu, która przydaje wdzięku osobom, które go noszą…

SM, foto Gosia.

Pogodnie w każdym wymiarze

21.07.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – G. Szczukowskie – Brynica – Promnik – Zbiornik Strawczyn – Oblęgorek – Chełmce – G. Szczukowskie – Kielce. Dystans 60km, wzięło udział 7 osób. Wycieczkę prowadził Andrzej.

Podczas wycieczki chłodem nie wiało. Pogoda meteo gorąca, pogoda towarzyska klimatyzowana…

Wycieczkowa prędkość zróżnicowana. U nas każdy jedzie we własnym tempie, nie dlatego żeby zdążyć tylko dlatego by z jazdy czerpać przyjemność.

Tekst MS, foto Ania

Limes obalający ósemkę

7.07.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Masłów – Ciekoty – Św. Katarzyna – Bęczków – Leszczyny- Cedzyna – Kielce. Dystans 60 km, wzięło udział 20 osób. Wycieczkę prowadził Stasiu.

Ludyczna rowerowa niedziela – to możliwie najkrótszy opis ostatniej wycieczki. Opis wprawdzie subiektywny jednak niezależny. Niezależność jest niewątpliwie walorem każdego sądu, w przeciwieństwie do opinii limitowanych, czyli z wyraźną granicą wyznaczoną np. przez cenzurę czy polityczną poprawność.*

Niżej prezentujemy jak mogłaby wyglądać relacja z wycieczki prowadzonej przez Stasia gdyby autor sprawozdania używał limitowanego języka.

To była jak zwykle wycieczka mająca na celu zażywanie prozdrowotnego ruchu oraz podziwianie przyrody. Jechaliśmy lasem po szerokich duktach lepiej utrzymanych niż kieleckie ulice, zachowując bezpieczny dystans społeczny między osobami rowerowymi. W regularnych odstępach, prowadzący zarządzał krótki odpoczynek połączony z podziwianiem. Podziwialiśmy m.in. skąpane w słońcu rozległe leśne polany, pozostawione w malowniczym nieładzie po harwesterowych żniwach bacząc, by nadmiernie artykułowanym zachwytem nie płoszyć ptactwa, tudzież zwierzyny przyziemnej. Poza tym tradycyjnie dwie przerwy na posiłki w postaci kanapek z pełnoziarnistego pieczywa z odrobiną chudego sera na liściu sałaty. Aby unikać emocji związanych z zaspokajaniem, zamiast gasić pragnienie, nawadnialiśmy organizm, ma się rozumieć, głównie wodą z ruczaju. Niezbyt głośne, jak również emocjonalnie stonowane rozmowy dotyczyły głównie problemów związanych z dobrodziejstwem zielonego ładu, czy z pochwałą unijnej demokracji…

Zmienione słowa Wieszcza – “kto łeb urwie cenzorskiej Hydrze, do nieba pójdzie po laury!“- to od pewnego czasu społeczne wyzwanie…

*Gdybyśmy chcieli dla zabawy wymienionym kategoriom opinii nadać matematyczny wyraz, to opinie niezależne dobrze charakteryzuje przewrócona ósemka, czyli znak nieskończoności, natomiast te limitowane – limes, to znaczy granica.

Tekst MS, foto Gosia

Kolejne życie zalewu w Sukowie

30.06.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Zalew w Sukowie – Kielce. Ogółem stawiło się na zbiórkę 18 osób. Dystans od 20 do 40 km zależnie od tolerancji osobniczych w zakresie wysokich temperatur oraz preferowanych miejsc nawadniania…

To był dotychczas najbardziej upalny dzień tego roku, z temperaturą w cieniu ponad 30 st.C. Nową atrakcję turystyczną grupie piętnastoosobowej pokazał Andrzej. Wydawało się, że trudno będzie jeszcze cokolwiek nowego wycisnąć z tej wycieczkowej cytryny, a jednak! Andrzejowi udało się powtórzyć sukces sprzed dwudziestu dni i pokazać nam coś, czego turystyczne oczy od dawna nie widziały. To pokopalniany zbiornik w Sukowie – kawał głębokiej czystej wody w leśnym otoczeniu. Niby wszyscy o nim wiedzieli lecz dostęp do obiektu przez długi czas reglamentowały druciane płoty. Jest nadzieja, że w miejsce prywatnego folwarku wędkarskiej sitwy, ŚGP Industria zorganizuje tu ogólnodostępny obiekt wypoczynkowy. Swoją drogą ciekawe, czy ktoś myśli o nim jako o rezerwuarze wody pitnej.

Wycieczka została rozwiązana nad wodą w Sukowie. Z ekspiacyjnych pobudek wolimy jednak myśleć, że zostaliśmy tu porzuceni, wszak prowadzący oddalił się z miejsca postoju pierwszy. Byłaby to bowiem sprawiedliwa odpłata za to, że uczestnicy niejednokrotnie “porzucali” prowadzącego. Obyło się jednak bez rewanżyzmu, Andrzej pożegnał grupę w sposób kulturalny, oddalając się w stylu dowolnym na niedzielny rosół z kuraka. Gratulujemy “cierpliwej ręki” w kraulu i zachęcamy do dalszych przyrodniczych eksploracji.

Tekst MS, foto Gosia