Z Morawicą w tle

23.06.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Morawica. Stąd, nie czekajac aż znana kapela zmieni Morawicę w San Francisco, główny prowadzący Leszek z częścią osób pojechał w kierunku Brudzowa… dystans, jak przypuszczamy, nie krótszy niż 65km. Pozostali, za aprobatą głównodowodzącego, pod wodzą Ani wrócili do Kielc inaugurując powrót w Kubach Młynach słodkim przyjęciem z delikatnym udziałem wyśmienitej Cornus mas. Dystans 55km. Ogółem wzięło udział 15 osób.

Autor prosi o uważne przeczytanie tekstu. Byłoby bardzo cenne gdybyśmy mogli przedyskutować poruszone tu kwestie podczas kolejnej wycieczki i wypracować stanowisko KTR “Kigari” w ogólnopolskiej dyskusji na temat nowych uregulowań prawnych w kwestii prezentowanej poniżej.

Treść sprawozdania tylko pozornie nie ma związku z trasą przejazdu ostatniej wycieczki. Przyszło mi bowiem ostatnio przekraczać na rowerze ruchliwą ulicę w miejscu oznakowanym jako przejazd dla rowerów, przy pulsujących światłach. W myśl nowych przepisów trzeba czekać zmiłowania pańskiego aż się przetoczy stado samochodów. Nawet gdy jakiś dobrze wychowany kierowca zatrzyma się by rowerzystę przepuścić, to ten na drugim pasie może być z gatunku „chamosapiens”… W tej sytuacji nawet przeprowadzenie roweru nie jest możliwe, ponieważ przejazd rowerowy, jak nazwa wskazuje, do przechodzenia nie służy. Ustawodawca zmieniając wspomniany przepis, uzupełnił znany banał zachowaj szczególną ostrożność, sytuacją stresową generowaną pytaniem zdążę czy nie zdążę zdobyć te kilka sekund pierwszeństwa, bo przecież tyle trwa przejazd rowerem przez ulicę… Zatem komu jest potrzebny oznakowany przejazd rowerowy, skoro przy intensywnym ruchu samochodowym nie gwarantuje pierwszeństwa przejazdu? Z tym pytaniem zostawiamy urzędników z ministerstwa infrastruktury, którzy poprzedni sensowny zapis durnowato zmienili na obecny. W świetle powyższego, powodowani lekką uszczypliwością, utrzymujemy, że Morawica będąca celem naszej wycieczki pozostaje jednak w jakiejś relacji z treścią niniejszego sprawozdania…

Na pocieszenie, w uprzywilejowanej sytuacji znajdują się posiadacze starych rowerów – mianowicie mogą schować się za słupem, wystawić na jezdnię przednie koło i tym samym “nabyć pierwszeństwo przejazdu…”

Niektórzy sugerują, że niskiej jakości urzędniczych usług winien jest autsourcing, czyli zlecanie nawet prostych zadań na zewnątrz, co skutkuje tym, że urzędnicy się nie uczą, bo nie rozwiązują problemów. Centrum Legislacyjne Rządu nie zastąpi zdrowego rozsądku stanowiących prawo, gdyż ono ma inne zadania. Tym sposobem zabawa w kółko graniaste czterokanciastej głupoty trwa…

Propozycja zamiast podsumowania: skoro ustawodawca uznał, że rowerzyści zbyt szybko wjeżdżający na przejazd stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa, proponujemy uzupełnić zakres bezpieczeństwa uczestników ruchu następująco: kierujący pojazdem jest zobowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerzystom znajdującym się na przejeździe, tak jak jest obecnie, oraz oczekującym na przejazd, jak proponujemy.

Tekst MS, foto Gosia.

Uwagi: W dniu wycieczki, czyli 23.06.2024 podjęliśmy decyzję, ze spotykamy się na zbiórce o godz. 9.00 aż do odwołania. Stosowny komunikat w Ogłoszeniach.

Rowerowa podróż do źródeł

9.06.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Wiśniówka – Szlakiem Królewskim do źródeł rzeki Silnicy – kamieniołom Sosnowica – Siodła – Jaworze – Ścięgna – Zagnańsk kościół na Górze Chełm – kamieniołom “Tetrapoda” – źródło Bobrzy – Kajetanów – Kielce. Dystans 50 km, wzięło udział 8 osób. Wycieczkę prowadził Andrzej.

Wprawdzie dzień był polityczny, lecz naszą uwagę zajęła bez reszty przyroda. Wycieczka tym cenniejsza, że dla większości uczestników jej tematyka była tak świeża jak obiekty naszych eksploracji. Penetrowaliśmy mianowicie obszary źródliskowe Silnicy oraz Bobrzy. Niewiele osób znało te lokalizacje. Na szczęście przed Andrzejem się nic nie ukryje, zwłaszcza w przyrodniczym sensie. Pokazał malownicze miejsca oferujące kojący wilgotny chłodek – doskonały na upalne dni.

Tym co żałują, że nie wzięli udziału wycieczce, niechaj zatrąbi zespół “Kombi”: – słodkiego miłego życia, jest jeszcze tyle źródeł do odkrycia…

Tekst MS, foto Gosia oraz Dorota

Nader miła wycieczka

2.06.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Szczukowskie Górki – Piekoszów – Wincentów – Łosień – Akwizgran – Ruda Strawczyńska – Strawczyn – Promnik – Podzamcze Piekoszowskie – Kielce. Dystans 55km, wzięło udział 12 osób. Wycieczkę prowadziła Ania.

Zgodnie z tradycją po kilku kilometrach odjechali dwaj weterani MR, później kilkoro uczestników mimowolnie uprowadził Sławek. Na szczęście zagubieni odnaleźli się w Piekoszowie cali i zdrowi. Wycieczka zapowiadała się na bardziej przekropną niż była. To niewątpliwie zasługa prowadzącej, która posiada dar niwelowania problemów zanim się jeszcze pojawią. Zaiste, gdyby kropiło to pewnie bym zauważył jak w drodze do Strawczyna zmiotło mi z kasku przeciwdeszczową szlafmycę. Swoją drogą dobrze, że zmiotło – będzie okazja aby podziękować znalazczyni…

To była nader przyjemna wycieczka; wprawdzie nie zawsze jechaliśmy jednym śladem, ale przecież cały czas jechaliśmy razem. Choćby po to, żeby posiedzieć na ławeczce z Żeromskim czy zażyć inhalacji w strawczyńskim wydaniu*.

Pozdrawiamy Andrzeja, którego nieobecności zaczynają budzić nasz niepokój.

Życzymy szczęśliwej drogi napotkanemu rowerzyście ze Środy Wielkopolskiej, który przemierza na składaku kraj w szlachetnym celu – dla potrzebującego pomocy Leosia.

* Zrzuciliśmy ten fragment odsyłaczem, żeby nie zanieczyszczać miłych wrażeń z wycieczki. Mianowicie cała ta zabawa w “strawczyński Ciechocinek” to jedno wielkie dziadostwo. Brudna wiata oraz równie brudna toaleta obok piramidy z wyschłych gałązek tarniny, udających solankową tężnię. Gminne menadżery chyba zapomniały, aby do miliona dotacyjnej forsy dodać z własnej kieszeni kilka groszy w budżecie na utrzymanie obiektu.

Z ostatniej chwili: Andrzej się odnalazł w okolicach Puszczy Niepołomickiej, będzie obecny na następnej wycieczce.

Tekst MS, foto Gosia oraz Dorota.