18.02.2024 r.
Trasa wycieczki: Kielce – Kranów – Słopiec – Borków – Marzysz – Kuby Młyny – Bilcza – Kielce. Dystans 50 km, wzięło udział 6 osób, w formule 1:5. Wycieczkę prowadził Andrzej.
Pojechaliśmy do Borkowa z nadzieją, że uda się zobaczyć zgromadzenie ptasich migrantów, które Andrzej obserwował nad zalewem jeszcze dwa dni wcześniej. Niestety, ciekawe zjawiska w przyrodzie to często ulotna chwila. Do niedzieli zostali tylko maruderzy, czyli niewielkie grupki kormoranów, siedzących na drzewach niczym znudzeni turyści przy kawiarnianych stolikach na Piazza Navona. Wycieczka miała jednak charakter poznawczy a nawet rozpoznawczy, bo z pomocą wszechbędącego Andrzeja odkryliśmy w Marzyszu malownicze miejsce na tegoroczne topienie Marzanny. Te edukacyjne aspekty wycieczki przypomniały mi wypowiedź pewnej “endżiosowej” aktywistki, jak to Uniwersytety Trzeciego Wieku poszerzają kompetencje emerytów. Ubawiłem się nieco, ponieważ należę do pokolenia przednowoczesnej semantyki, która takie pojęcia jak kompetencje oraz kwalifikacje wyraźnie rozgranicza.
Wyjaśnijmy zatem te kwestie na naszym ornitologicznym przykładzie:
Wprawdzie posiadamy kwalifikacje, czyli niezbędne warunki do tego aby rozróżnić kormorana od kaczki czy gęsi gęgawy, lecz nie posiadamy kompetencji, czyli uprawnień do podejmowania decyzji, aby przegonić w diabły te kormorany z zalewu w Borkowie, bo znając ich wilczy apetyt wyłapią wszystkie ryby i “pomalują”okoliczne drzewa na biało…
Na marginesie: rekomendujemy ten sposób rozumowania jako lek na bezprzykładny bałagan w definiowaniu pojęcia “kompetencje”, w żadnym razie nie namawiając do prześladowania kormoranów, które są objęte ochroną gatunkową od 2011 r.
Wprawdzie nie nabyliśmy żadnych kompetencji, lecz udało się uzyskać inne korzyści z wycieczki. Skorzystaliśmy z rześkiego powietrza w warunkach bezmroźnej słonecznej pogody. Ponadto ożywiona dyskusja na temat ptasich migracji rozruszała nasze głowy równie skutecznie jak jazda rowerem mięśnie z grupy gluterus maximus, których ruszenie nawet z fotela, zwłaszcza w “trzecim wieku”, wcale nie jest łatwe…
Tekst MS, foto Gosia