W stronę nieładu

Trasa wycieczki: Kielce – Morawica – Łabędziów – Brudzów – Zaborze – Kalina Górecka – Skrzelczyce – Radomice – Suków – Kielce. Dystans 60km, wzięło udział 6 +10 osób. Wycieczkę prowadził Andrzej. [Słonecznie, 2 st. w skali Beauforta, 10 st. C]

25.02.2024 r.

Wycieczka wg utrwalonego obyczaju, czyli dialektyczna walka przeciwieństw między „razem” a „osobno”. Aż dziw bierze, że udało się utrzymać w miarę zwarty peleton mniej więcej do Brudzowa. Na skwerku w Skrzelczycach już tylko 6 osób. Nie wiadomo co tym razem przyświecało uczestnikom wycieczkowego rokoszu oprócz, że wszystkim przyświecało wiosenne słoneczko.

Na szczęście Andrzej, niczym Zenon z Kition, ze stoickim spokojem robi swoje, prowadząc ciekawe wycieczki dla ciekawych świata… Dlatego mój znajomy, nigdy by w nich nie wziął udziału, ponieważ interesuje się głównie sobą oraz jak twierdzi, najlepiej czuje się w towarzystwie swojego psa…

Jednak jakiś duch wspólnoty, mówiąc językiem biblijnym, unosi się nad wodami, bo przecież nie rozjechaliśmy się już na zbiórce…

Tekst MS, foto Gosia

Wycieczka ornitologiczna

18.02.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Kranów – Słopiec – Borków – Marzysz – Kuby Młyny – Bilcza – Kielce. Dystans 50 km, wzięło udział 6 osób, w formule 1:5. Wycieczkę prowadził Andrzej.

Pojechaliśmy do Borkowa z nadzieją, że uda się zobaczyć zgromadzenie ptasich migrantów, które Andrzej obserwował nad zalewem jeszcze dwa dni wcześniej. Niestety, ciekawe zjawiska w przyrodzie to często ulotna chwila. Do niedzieli zostali tylko maruderzy, czyli niewielkie grupki kormoranów, siedzących na drzewach niczym znudzeni turyści przy kawiarnianych stolikach na Piazza Navona. Wycieczka miała jednak charakter poznawczy a nawet rozpoznawczy, bo z pomocą wszechbędącego Andrzeja odkryliśmy w Marzyszu malownicze miejsce na tegoroczne topienie Marzanny. Te edukacyjne aspekty wycieczki przypomniały mi wypowiedź pewnej “endżiosowej” aktywistki, jak to Uniwersytety Trzeciego Wieku poszerzają kompetencje emerytów. Ubawiłem się nieco, ponieważ należę do pokolenia przednowoczesnej semantyki, która takie pojęcia jak kompetencje oraz kwalifikacje wyraźnie rozgranicza.

Wyjaśnijmy zatem te kwestie na naszym ornitologicznym przykładzie:

Wprawdzie posiadamy kwalifikacje, czyli niezbędne warunki do tego aby rozróżnić kormorana od kaczki czy gęsi gęgawy, lecz nie posiadamy kompetencji, czyli uprawnień do podejmowania decyzji, aby przegonić w diabły te kormorany z zalewu w Borkowie, bo znając ich wilczy apetyt wyłapią wszystkie ryby i “pomalują”okoliczne drzewa na biało…

Na marginesie: rekomendujemy ten sposób rozumowania jako lek na bezprzykładny bałagan w definiowaniu pojęcia “kompetencje”, w żadnym razie nie namawiając do prześladowania kormoranów, które są objęte ochroną gatunkową od 2011 r.

Wprawdzie nie nabyliśmy żadnych kompetencji, lecz udało się uzyskać inne korzyści z wycieczki. Skorzystaliśmy z rześkiego powietrza w warunkach bezmroźnej słonecznej pogody. Ponadto ożywiona dyskusja na temat ptasich migracji rozruszała nasze głowy równie skutecznie jak jazda rowerem mięśnie z grupy gluterus maximus, których ruszenie nawet z fotela, zwłaszcza w “trzecim wieku”, wcale nie jest łatwe…

Tekst MS, foto Gosia

Wycieczka 2×11

11.02.2024r.

Trasa wycieczki: Kielce – Zagnańsk i okolice – Kielce. Wzięło udział 12 osób, dystans 45km. Wycieczkę prowadził Leszek.

Temperatura w dniu wycieczki niczym na Majorce. Wprawdzie wilgoć mogła trochę irytować, lecz zapewne nie tak jak Chopina, który ongiś jedenastego lutego opuścił Majorkę właśnie z powodu podobnej pogody.

W naszym klimacie jedenaście stopni jedenastego lutego to jedna z pogodowych anomalii, zjawiska starego jak świat. Natomiast wg euroekologów dzisiejsze “2×11” to m.in. sprawka krowich przeżuwaczy, które swoim bekaniem emitują gaz cieplarniany – metan. Nawiasem mówiąc żeby euroekolodzy wiedzieli ile metanu wydzielała moja kobyła po żytnim obroku, to by zakazali hodowli koni, choć przecież do przeżuwaczy nie należą.

Póki co sugerujemy, aby Frans Timmermans i jemu podobni zrezygnowali z fasolki po bretońsku…

Wracając do rzeczy, ostatnia wycieczka mimo pogodowych nadmiarów i niedoborów okazała się przedsięwzięciem nad wyraz udanym. Można by dodać na tę okoliczność jeszcze kilka pozytywnych przymiotników i każdy bez trudu da się obronić. Wystarczy kilka wycieczkowych faktów: prowadzący o niekwestionowanej renomie, malownicza trasa, cykliści z symptomami wiosennej energii, wycieczkowy nastrój stosowny do ciepłej pogody, miejsc służących pokrzepiającym czynnościom dostatek, powycieczkowy ślad węglowy minimalny, głównie za sprawą pięciorga “rowerzystów elektrycznych” jadących w trybie eco.

Tekst MS, foto Dorota, Gosia.

Czas relaksu

4.02.2024 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Zgórsko – Bolechowice – Nowiny – Trzcianki – Kowala – Brzeziny – Nida – Morawica /zalew/ – Kuby Młyny – Suków Modrzewie – Mójcza – Kielce. Wzięło udział 9 osób, dystans 60 km. Wycieczkę prowadził Leszek.

Ostatnia wycieczka to czas relaksu w pełnym znaczeniu tego słowa. Wszak etymologicznie re-laks to z łac. re – powtórzenie czynności natomiast laxus – czyli rozciągnięty, rozluźniony, rozwolniony.

Aktywności podejmowane podczas wycieczki w pełni to potwierdzają. Jechaliśmy bowiem rozciągniętym peletonem, w czasie rozciągniętym do pięciu godzin. Ponadto dzięki kilkukrotnemu powtarzaniu pokrzepiających czynności, wycieczka upływała w rozluźnionej atmosferze… Tylko rozwolnienia nie udało się doświadczyć. Kto wie może to i dobrze…

Tekst MS, foto Dorota i Gosia