27.11.2022 r.
Trasa wycieczki: Kielce – Bilcza – Kuby Młyny – Marzysz – Kaczyn – Borków – Słopiec – Kranów – Niestachów – Mójcza – Kielce. Dystans ok. 40 km, wzięło udział 7 osób. Wycieczkę prowadził Andrzej.


Artyści, szczególnie poeci, utrzymują, że “nic dwa razy się nie zdarza…”, “dzień niepodobny do dnia…” itp. Gdyby było tak jak sugerują, to nudy czy monotonii nikt by nie odczuwał. No cóż, artystom wolno więcej, wszak dysponują swoją licentia poetica, czyli nawiązując do Bonda, mają licencję na “zabijanie” językowego formalizmu.
Autora sprawozdań z rowerowych wycieczek, obowiązuje jednak rzetelność obserwacji oraz opisu. Dlatego konstatujemy, że miniona niedziela była podobna do wielu innych niedziel, w inicjalnym stadium zimy. Trochę roztaplanego błota, las w śniegowych liszajach, które urody mu nie przydają – słowem mokrawo i szaroburo. Bywa, że jedynym akcentem, który odróżnia od siebie takie niedziele, są różnokolorowe kubraczki Doroty.
Na szczęście wspomniana aura nie wzbudziła w nas nadmiernej melancholii. Być może dlatego, że nie zdołała pokonać pogody ducha, którą kumulowaliśmy letnią porą. Również prowadzący robią wiele aby każdej wycieczce nadać choć trochę specyficznych akcentów. Tak było i tym razem. Andrzej wyśledził, że w strumyku Chodcza znów narodziła się woda, wprawdzie w ilości co kot napłakał, lecz to zdarzenie specyficzne, bo dobrze koresponduje z przesłaniem nadchodzących świąt. Ponadto, bodaj po raz pierwszy, zakończyliśmy wycieczkę historyczno – literackim akcentem. Bowiem na niemal hamletowskie pytanie – “łociec prać”?! – odpowiedzieliśmy in gremio: prać! – w Perle prać!, zwłaszcza, że tylko Perła była dostępna w barze na rozstaju…





Tekst MS, foto Gosia, Dorota.













