Na półmetku lata

31.07.2022 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Zalesie – Zgórsko – Trzcianki – Kowala – Brzeziny – Nida – Zbrza – Dębska Wola – Chałupki – Muzeum oraz targi garncarstwa – Wola Morawicka – Brudzów – Radomice – Marzysz – Suków – Mójcza – Kielce. Dystans 65 km, wzięło odział 8 osób. Wycieczkę prowadził Leszek.

Tegoroczny lipiec pożegnał nas umiarkowanie ciepło, a na koniec wycieczki nawet uronił trochę pożegnalnych deszczowych łez. W języku Papieża Benedykta znaczy to mniej więcej “ żegnam was ciule”. My również, aby nie uchybić uprzejmości, żegnamy lipiec w podobnym tonie. Wybaczamy lipcowi ulewę sprzed trzech tygodni, która uniemożliwiła nam wycieczkę. Być może ten eksces pogodowy był swoistym egzystencjalnym szlochem przyrody powodowanym zmianami klimatu lub dyskryminacją kobiet…, a może z powodu nieprzebranych ilości śmieci przy leśnej drodze w Trzciankach?

Mówiąc modną nowomową, ostatnia wycieczka obfitowała w plusy dodatnie. Trafiliśmy na doroczny kiermasz garncarskiego rzemiosła na terenie Muzeum Garncarstwa w Chałupkach. Zresztą, nawet gdyby ktoś nie gustował w glinianych dzbanuszkach czy frasobliwych świątkach, to przecież chleb ze smalcem, który nam kupiła na kiermaszu Dorota, był smaczny jak wszystko spożywane w małych ilościach na świeżym powietrzu… Nadmieńmy, że prowadzący wycieczkę był silnie zintegrowany z grupą i wice wersa. Ponadto jej uczestnicy wystąpili w strojach, których kolory niosły ukryte przesłania. Leszek wystąpił, co zrozumiałe, w stroju Batmana. Dorota oraz Zbyszek w czarnych kostiumach zadawali wycieczce szyku i elegancji. Gosia tym razem na ciemno i niebiesko, z różowymi przywieszkami zamków błyskawicznych w stylu glamour, pozostawała w nurcie stonowanej awangardy. Z kolei Krzysztof, być może w hołdzie dla twórczości Stendhala, przywdział czerwono – czarną Salewę. Nie można również wykluczyć nawiązań do superbohaterskich czynów Spider – Mana. Natomiast Michał założył bluzę w kolorach Maryjnych, chociaż nie ma pewności co do treści Jego przesłania. Ja z Rysiem, w outletowych czerwieniach, jechaliśmy na końcu peletonu, ma się rozumieć, w charakterze czerwonych latarni.

Tekst MS, foto Gosia, Dorota.

Dodaj komentarz