Wycieczka imieninowa A. D. 2022

24.07.2022 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Szczukowskie Górki – Laskowa – Ciosowa – Uroczystość imieninowa w Bobrzy – Oblęgorek – Chełmce – Podzamcze Piekoszowskie – Kielce. Wzięły udział 22 osoby, dystans 60 km. Wycieczkę prowadziła Solenizantka Ania.

Nieczęsto się u nas zdarza, aby prowadzenie niedzielnej wycieczki zadeklarowały jednocześnie trzy prominentne osoby. Najpierw propozycję przedstawił Andrzej, by następnie w sposób kulturalnie bezkolizyjny zrezygnować z jej prowadzenia na rzecz Leszka. Nim Leszek rozpoczął na zbiórce “słowo na niedzielę”, swoją propozycję przedstawiła Ania. Leszek, którego Pan hojnie obdarzył bystrością umysłu, wie, że kobietom w okresie świętowania się nie odmawia. Tym sposobem uczestniczyliśmy w miłej wycieczce imieninowej Ani, jako że wszystko w okolicach 26 lipca z Anną się kojarzy. Trzeba przyznać, że to szczególne imię, zastrzeżone dla szczególnych kobiet i nie bez powodu ma ponad dwadzieścia czułych zdrobnień… Aż dziw, że zapowiada zimne poranki. To pewnie jedna z tych tajemniczych niekonsekwencji, które mają ukryty sens…

Niektórzy z nas nieco żałują, że nie wykorzystali całej puli imieninowych całusków, którymi można było bezkarnie obdarzać solenizantkę, nie bacząc jak rzeczona to znosi. Mądrzejsi doświadczeniem zaczekamy do następnej okazji.

W pełni rozumiemy poimieninową secesję Andrzeja w kierunku Strawczyna oraz Leszka, który obrał azymut na Grzymałków, dali bowiem upust wcześniej nagromadzonej energii wycieczkowej.

Tekst MS, foto Gosia oraz Dorota

Szlakiem zbiorników wodnych

17.07.2022 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Wiśniówka – rezerwat Barcza – Stara Występa – zbiornik Kaniów – zbiornik Zachełmie – Gruszka – Kajetanów – Marczakowa Dolina – Masłów – zbiornik Cedzyna – Kielce. Wycieczka przełożona z ub. niedzieli  z uwagi na deszczową pogodę. Dysans 60 km. Wcieczkę prowadził oraz jej temat wymyślił Andrzej, wzięło udział w porywach 20 osób.

Obcowanie z przyrodą to ważny powód naszych rowerowych wyjazdów. Z przyrodą, czyli z “całokształtem rzeczy i zjawisk tworzących wszechświat, bez wytworów pracy ludzkiej”*. A zatem, czy ta sosna nalewkowa, którą ongiś zasadził Rysio koło domu, jest częścią przyrody, bo skoro jest wytworem Jego pracy to może przyrodą nie jest?  Niełatwo ubrać w słowa zwłaszcza tak złożoną rzeczywistość jaką jest przyroda. Jednak dla naszych rekreacyjnych potrzeb nawet definicja przyrody w stylu: „koń, jaki jest, każdy widzi” ** wystarczy, bo w tym przypadku najważniejszy jest sposób jej postrzegania. 

Podczas wycieczki czerpaliśmy z przyrody in gremio, jednak każdy na swój sposób. Wśród walorów przyrodniczych, zgodnie z zamysłem prowadzącego, dominowała woda. Ze zbiorników wodnych korzystaliśmy tym razem „bez namaczania”, podobnie jak z ziemi – bez przyziemiania… Oczywiście wszyscy używali powietrza, acz nierównomiernie, ponieważ niektórzy jadąc pod górę zużywali go więcej niż inni. Bardzo cenimy dary lasu, wczoraj też był użyteczny, choć mniej nam służył jako dawca cienia… Temat wycieczki obligował, żeby nawet dawny kamieniołom w Barczy postrzegać przede wszystkim jako śródleśne jeziorko. Jadąc na rowerze trudno obserwować motylka czy żuczka, za to ptasi świergot zawsze cieszy ucho. Niestety, w połowie lipca już się nikomu świergotać nie chce.  Na kukanie też sezon minął, to i problemy związane z wyższością kukania nad świergotem specjalnie nas nie zajmowały. Czasem ktoś rzucił okiem na niebo lecz nie wiadomo czy po to by podziwiać kumulusy, czy w obawie przed deszczem. Uwielbiamy aromaty przyrody. Szkoda, że nie było okazji aby doświadczyć lipowych zapachów, które mimo że „lipne”, nie ustępują nawet konwaliowo – żywicznym. Skądinąd w rejonie Zagnańska można było doświadczyć tych ostatnich, bo tu również tną na potęgę. Nie brakowało malowniczych widoków, lecz co jest malownicze, a co zwyczajne, to przecież kwestia indywidualna. Np. na przepiękny dąb, nie Bartek, w rejonie Zagnańska, opatrzony tablicą „Drzewo zagrażające życiu” prawie nikt nie zwrócił uwagi. Natomiast w żadnym razie nie są nam obojętne feerie barw w które się stroi natura, chociaż letnia przyroda w stosunku do jesiennej trochę przesadza z zielonym kolorem…

Sprawozdanie ciut przyprawiłem sardonijskim zielem, chociaż potrafimy mądrze korzystać z przyrody podczas naszych wycieczek niedzielnych. Jak nam się chce, to umiemy przeżyć i opisać doznania, które przyroda w nas wzbudza oraz próbujemy zrozumieć procesy, które rządzą jej funkcjonowaniem.

* Def. wg WSJP PAN.

**To znane powiedzenie pochodzi z XVIII – wiecznej encyklopedii ks. Benedykta Chmielowskiego.

Tekst MS, foto Gosia, Dorota.

Rowerowa niedziela zwykła

3.07.2022 r.

Trasa wycieczki: Kiece – Cedzyna – Bęczków – Św. Katarzyna – Ciekoty, następnie jedni przez Cedzynę, drudzy przez Wolę Kopcową do Kielc. Dziesięcioosobową grupę prowadził Andrzej. Dystans 55 km

Bodaj po raz pierwszy powstał problem z tytułem sprawozdania, ponieważ był kłopot z odczytaniem motywu przewodniego wycieczki. Trudno też ustalić liczbę jej uczestników, jako że część grupy “zabrała się” z rowerzystami z PTTK- u. Pogoda była również niedookreślona. Ranek obiecywał lato, lecz w Świętej Katarzynie powiało chłodem, a już w Ciekotach zaczął się budzić upał. Zresztą, po co nam motyw przewodni jak o naszej wycieczkowej pogodzie ducha mogłaby nawet śpiewać Hanna Banaszak.

Wystarczy popatrzeć na trasę wycieczki, aby zauważyć, że prowadziła  trasą malowniczą. Lecz to ten rodzaj opatrzonej malowniczości, która blaknie z czasem niczym czerwony kolor w słońcu. Może to jednak sąd uproszczony, ponieważ nowa, szeroka droga rowerowa z Katarzyny do Ciekot dodała atrakcyjności tym pięknym okolicom.

Tekst MS; foto Gosia