4.07.2021 r.
Zgodnie z zapowiedzią, wycieczkę do rezerwatu “Białe Ługi” prowadził Heniu. Dystans ok. 60 km, wzięło udział 20 osób. Pogoda ciepła, nieco pochmurna, nastrój słoneczny, panie pełne letniego wdzięku, panowie jak zwykle, jabłecznik Pawła doskonały.

Rezerwat torfowiskowy “Białe Ługi” jest swoistym idee fixe Henia, który od wielu lat prowadzi wycieczki w to miejsce, zarówno w naszym Towarzystwie jak i w klubie “Przygoda”. Rezerwat jest bowiem nie tylko atrakcją estetyczną z powodu owocujących wełnianek, które tu tworzą rozległe białe kobierce. W czasach znudzonych uczniów i zblazowanych turystów ta wełniankowa atrakcja jest także swoistym wabikiem, na który ludzie ciekawi świata, tacy jak Henio łowią wycieczkowiczów, aby ci mieli okazję liznąć nieco wiedzy o problemach środowiska naturalnego. Tym razem „wełniankową bawełnę” rozdmuchał już wiatr, co osłabiło nieco zainteresowanie wycieczkowiczów – szkoda.
Nie każdy musi się uczyć murarki czy fizyki molekularnej, lecz każdy choć trochę powinien rozumieć przyrodę, aby szafując beztrosko jej dobrami miał świadomość, że kiedyś miecz Damoklesa może mu spaść na głowę.
Rezerwat “Białe Ługi” leży w granicach Cisowsko – Orłowińskiego Parku krajobrazowego. Ustanowiony w1959 r., zajmuje powierzchnię ponad 400 ha. Główną jego część stanowi obniżenie związane pod względem genezy z trzeciorzędowym rowem tektonicznym, przekształconym podczas zlodowaceń w czwartorzędzie, o nieprzepuszczalnym podłożu. Obniżenie zajmuje 10-cio kilometrową formę wklęsłą o szerokości od 1,5 do 3 km, rozciągającą się z północnego – zachodu na południowy – wschód między Pasmem Cisowskim z górą Stołową od północy a Grzbietem Szczecniańskim z górą Kamień od południa. Centralną część obniżenia zajmuje torfowisko o szerokości 0.5 – 1 km rozdzielone piaszczystym „pomostem”. Rzeczka Trupień odprowadza wody z północnej części torfowiska w kierunku północno – zachodnim, a Czarna Staszowska z części południowej w kierunku południowo – wschodnim. Tak więc ujście Trupienia do Belnianki stanowi północno – zachodni kraniec torfowiska, a południowo – wschodni kraniec, to okolice wsi Ujny – Holendry. Jadąc szlakiem Green Velo, za Ujnami w kierunku Holendrów dobrze widać jego fragment, szczególnie po lewej stronie drogi. Torfowisko leży w strefie wododziałowej między Nidą i Czarną Staszowską. W wyniku hydrologicznych przekształceń stanowi obecnie typ torfowiska wysokiego tzn. zasilanego głównie wodami opadowymi.
W takim miejscu jak torfowisko wszystko jest związane z wodą a obecnie coraz częściej z jej niedostatkiem. Problem rewitalizacji polega na tym, żeby spowolnić proces jego odwadniania.
Wycinanie drzew i krzewów na obszarze torfowiska, budowa zastawek na ciekach wodnych oraz system monitorowania poziomu wód gruntowych, to obecnie standardowe działania w rewitalizacji torfowisk. Tego typu przedsięwzięcia na obszarze rezerwatu podejmuje również Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wraz z Nadleśnictwem Daleszyce. Poprawianie przyrody to skomplikowana materia i trudno się dziwić, że są to często przedsięwzięcia o niepewnej skuteczności. Duże poruszenie w Internecie wywołała decyzja dot. niszczenia drzewostanu sosnowego w ramach prowadzonej rewitalizacji torfowiska. Z rozbawieniem przeczytałem wyjaśnienie nadleśnictwa odnośnie tych działań: “Obrączkowanie drzew (obdzieranie z kory na pewnej wysokości przyp. SM) ma na celu stopniowe zamieranie drzew, które przestaną zabierać wodę i same będą dodatkowo ocieniać torfowisko”. Szanowne Nadleśnictwo, sosny to nie baobaby i uschnięte, cienia dają jak kot napłakał. Zresztą po co walczyć z nasłonecznieniem, wszak aqua /solis, czyli woda i słońce – to pragnienie większości torfowisk. Na obszarze kilkudziesięcioletniego lasu, procesy osuszania być może zaszły tak daleko, że życie bagna nie jest już możliwe, nawet przy podwyższeniu poziomu wód gruntowych. Przecież sosnowy las przez długi okres przekształcał środowisko według swego “niebagiennego” porządku. Czy nie lepiej skoncentrować się na ochronie tego obszaru torfowiska, w którym procesy degradacyjne jeszcze nie spowodowały zbyt dużych zmian? Ten las sosnowy może należało zostawić, by zamiast “zabierać” wodę, mógł ją retencjonować. Nie znamy szczegółów, więc niech to będą uwagi “na marginesie”, ułatwiające jedynie rozumienie procesów. Skądinąd nie warto środowisku pomagać na siłę, bowiem niektóre zmiany zyskały sobie prawo bytu “przez zasiedzenie”. Ze zgrozą np. czytam naukowe pomysły, żeby w celu poprawy warunków hydrologicznych torfowisk “usuwać duże połacie lasu, co (wskutek spadku retencji przyp. SM) może spowodować podtopienia i zalewanie torfowiska”. Tak strasznie, że aż śmiesznie – coś w stylu – cel uświęca środki. Skądinąd ciekawe jak autor tego pomysłu tłumaczy studentom holistyczną naturę przyrody, skoro ją sam ignoruje, bo jakoś nie wierzę, aby jej nie rozumiał.
Na zakończenie pomyślmy o tej kwestii w dziecięcy sposób . Otóż sosny, brzozy, czeremchy oraz inne krzaczki, zawsze rozsiewały nasiona na terenie torfowiska. Rzecz w tym, że zaczęły zajmować tereny bagienne dopiero wtedy, gdy im bagno na to pozwoliło. W miarę gdy ubywało wody w torfowisku, w miejscu roślin bagiennych, które potrzebują wysokiego poziomu wód powierzchniowych, zaczęły się panoszyć drzewa. To są naturalne prawa sukcesji. Stąd nadzieja na to, że jak wytniemy drzewa i krzewy, to się odrodzi bagno zwyczajne, wełnianka, rosiczka okrągłolistna czy żurawina błotna, może okazać się płonna, wszak zadrzewienie to skutek, a nie przyczyna bagiennych kłopotów. Pozostaje wierzyć, że chociaż w najmniej zdegradowanej części “Białych Ługów” uda się zapewnić status quo.
Jednak wełniankowego puchu już chyba nie wystarczy, żeby napełniać nim poduszki czy materace jak to ongiś bywało.
Tekst SM., foto Ania, Marek, Jola


