27.06.2021 r.
Zgodnie z czerwcowym planem wycieczkę główną prowadził Slowhand. Począwszy od Podzamcza Chęcińskiego nastąpił podział na dwa warianty: dystans główny ok. 71 km -7 osób oraz alternatywny ok. 56 km – 5 osób.

Niech nikogo nie dziwi tajemniczy wyraz Slowhand, który tu zastępuje prawdziwe imię Głównego Prowadzącego wycieczkę oraz brak personaliów osoby prowadzącej wycieczkę alternatywną. Postanowiliśmy bowiem chronić dane osobowe naszych liderów, wszak znane osoby są narażone na ataki hejtersko – hakerskie oraz wścibstwo tabloidów. Jednak na użytek wewnętrzny sugerujemy sposób, który ułatwi identyfikacje prowadzących. Otóż pierwsza sylaba tajemniczego wyrazu Slowhand sugeruje styl jazdy rowerowej Głównego Prowadzącego. Natomiast cały wyraz nawiązuje do Jego drugiej pasji, a konkretnie do osoby o równie wielkim co On talencie. Obaj dysponują techniką, która pozwala na chwytanie f-molów tak sprawnie, jak prostych c-durów. Dlatego myślę, że zagraliby mój ulubiony kawałek Tears In Heaven jednakowo pięknie. Natomiast osoba, która prowadziła wycieczkę alternatywną posiada szereg pozamuzycznych talentów i kojarzy się z porankiem. Chyba tyle wystarczy by ci co powinni, mogli się zorientować kto prowadził ostatnie wycieczki tegorocznego czerwca.
Skoro procedury kryptologiczne mamy za sobą, zatem adremos, jak mawiał mój znajomy, unosząc dłoń z naczyniem… “do góry” – dodałby pewien odwieczny polityk kielecki, który zwykł “cofać się do tyłu”.

Jedną z miejscowości, którą odwiedził wraz z grupą Główny Prowadzący była Bizoręda. Ilekroć na trasie naszych wyjazdów pojawia się ta miejscowość, cieszę się niezrozumiałą radością, choć tym razem nie zdołałem tam dotrzeć. Bizoręda niemal w każdym wymiarze niczym się nie wyróżnia, poza tym, że posiada piękną nazwę. Szkoda, że nie ma tu stacji kolejowej, bo moglibyśmy mówić piętnasta dziesięć do Bizorędy, co brzmi nawet lepiej niż sławne piętnasta dziesięć do Yumy. Ładnie się również rymuje np. Którędy do Bizorędy? Tędy! Zatem pedałujmy w te pędy! itp. Jednym słowem, miała Bizoręda szczęście do nazwy.
Nie mogą chyba tego powiedzieć mieszkańcy Alfonsowa, Stolca czy Białegokału. Choć nie wiadomo na pewno, wszak np. mieszkający w Burdelach nie chcą zmieniać nazwy, czemu dali wyraz w referendum… Są też miejsca wabiące nazwą: Wódka, a jeszce lepiej Zimna Wódka, Wińsko, Całowanie, Ameryka czy Pupki. Nie wiadomo czy Nowe Rumunki leżą przy ruchliwej drodze, jeśli tak, to również zachęcają do odwiedzin… Niektóre miejscowości trochę przesadziły z reklamą jak np. Tumidaj, Samice, Szparki, czy Ruchocice, natomiast Nędza czy Kłopot wręcz przeciwnie. Swoją drogą dobrze się stało, że Tumidaj i Szparki dzieli 416 km, bo jakby to wyglądało gdyby je trzeba było umieścić na jednym drogowskazie… Poizdów oraz Chumiętki również są od siebie odległe, lecz to nie ma znaczenia, wszak zupełnie do siebie nie pasują. Na koniec przestrzegamy rowerzystów, niech was nie zbałamucą te frywolne nazwy, bo przez Wińsko czy Całowanie można znaleźć się w Kłopocie. No cóż, nie każda ma na imię Bizoręda…

Tekst MS., foto Ania, Dorota, Jola.



