Działania antypoślizgowe

31.01.2021 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Cedzyna – Niestachów – Suków – Kielce. Dystans 25 km. Wycieczkę prowadziła Gosia, wzięło udział 5 osób w tym jeden inspektor.

Tegoroczny styczeń pożegnał nas intensywnym śniegiem. Aby jakoś ujarzmić śnieżny żywioł dla rowerowych potrzeb, opracowaliśmy ambitny projekt pod roboczym tytułem “oswajanie zimy”. Tak, tak “projekt”, a nie żadne tam banalne zadanie czy przedsięwzięcie. Jesteśmy przekonani, że modne słowo “projekt” wprowadzi Towarzystwo do elity wielkich “projektotwórców”, choćby tej klasy co pewna celebrytka, która wdrożyła projekt, nagrywając filmik z obsługi samozamykającej się deski swojego klozetu. Nasz projekt polegał na powołaniu nowej formacji turystycznej tzw. piechoty rowerowej. Nuta militarna w nazwie sugeruje, że skończyły się przelewki i postanowiliśmy przeciwstawić się zimie w sposób czynny. Piechota rowerowa preferuje mieszany typ przemieszczania się, czyli rower jedzie a rowerzysta idzie. Tak zorganizowanej formacji zaleca się podział na dwie grupy: piechota rowerowa lekka, czyli coś w rodzaju rzymskich Peltastów oraz piechota rowerowa ciężka, prowadząca rowery elektryczne niczym rzymscy Holpici. Ta ostatnia zamyka stawkę. Z zachowaniem szyku całej formacji nie będzie kłopotu, ponieważ “elektryk” Rysio i tak zawsze jedzie ostatni, a Sławek na czymkolwiek by jechał, czy cokolwiek by prowadził i tak będzie 100 merów z przodu. Nie trzeba dodawać, że proponowana chodo-jazda całkowicie eliminuje przypadki praśnięć o ziemię, umożliwiając intensywne relacje towarzyskie oraz wnikliwy podziw krajobrazu. W takim właśnie szyku planowaliśmy wziąć udział w ostatniej wycieczce, żeby dać odpór śnieżnej śliskości.

Okazało się jednak, że na wycieczkę przyjechali sami rowerowi wirtuozi i nawet przez głowę im nie przeszło, żeby skorzystać z tego genialnego rozwiązania. Po prostu wsiedli na rowery i odjechali w siną, a raczej w białą dal, ignorując wszelkie przeciwności zimy. Mało brakowało aby nasz genialny projekt – piechoty rowerowej – podzielił los wielu innych genialnych projektów dokarmianych ochoczo z unijnej kasy… Jednak wiadomość przesłana przez Andrzeja potwierdza, że skorzystał z proponowanej techniki rowerowo – pieszej dzięki czemu w pięknym stylu zdobył górę Otrocz. Poniżej jego relacja z tego wjazdo-wejścia:

Dzisiaj w annały K T R "Kigari " można wpisać drugie zimowe wjazdo-wejście na szczyt Góry Otrocz 375 m. Przy pięknej pogodzie trochę jechałem, trochę rower jechał a na koniec, po przypięciu roweru do drzewa, wejście na sam szczyt. Na szczycie krzyż ustawiony we wrześniu 2020 r w 100 rocznicę  Bitwy Warszawskiej. Zjazd trudny ale zakończony szczęśliwe. Pozdrawiam szosowców ☺Andrzej

Fotorelacje z dzisiejszych wypraw

Tekst: M.S. Foto: Gosia, Leszek, Andrzej.

P.S. Mamy w zapasie jeszcze jeden sposób pokonania śniegu przesłany przez Dorotę.


Dodaj komentarz