29.11.2020 r.
Trasa wycieczki: znikąd donikąd
Gdyby taka pogoda zdarzyła się jeszcze kilka lat temu, pewnie nikt z rowerzystów nawet by nie zauważył tej śnieżnej efemerydy, która zabieliła ulice w nocy z 28/29. Lecz przyzwyczajeni do całorocznie zielonej trawy, trochę się tej bieli przestraszyliśmy. Wprawdzie nie wszyscy, bo śnieżne wyzwanie podjęli: Andrzej K. oraz Michał. Nie liczę dwu inspektorów, którzy chcieli tylko sprawdzić kto przyjechał, tzn. Krzysztofa, który dla bezpieczeństwa przybył piechotą oraz mnie.
Relacja z wycieczki przesłana przez Andrzeja uświadomiła mi, że zapomnieliśmy o estetycznych walorach śnieżnego krajobrazu, skupiając się wyłącznie na kwestiach związanych z niedostatkiem tarcia…
M.S.
Relacja z solowej wycieczki od Andrzeja W.
Mamy zatem zimę. Postanowiłem rozpocząć sezon rowerowy oczywiście w lesie Pasma Posłowickiego, a tam na Stadionie tłumy. Jedni spacerują, inni truchtają, biegają z kijkami i bez, ale w miarę jak jechałem ludzi było coraz mniej, aż dojechałem do miejsca gdzie była tylko cisza. WIELKA CISZA jaka może być tylko zimą w lesie. W sumie 28 km w pięknej scenerii zimowego lasu. Dla tych co w domu albo na szosie – foto.

