05.07.2020 r.
Trasa przejazdu: Kielce – Mójcza – Suków – Marzysz – Radomice – Brudzów – Chałupki – Dębska Wola – Zbrza – Morawica (kąpiel w zalewie) – Billcza – Kielce. Dystans 50 km. Wycieczkę prowadził Andrzej, wzięły udział 23 osoby.

Przedwczoraj moja koleżanka w dyskusji o wszystkim i o niczym wyraziła pogląd, że wszyscy jej znajomi są tacy jacyś zachmurzeni, a to dlatego, że nie umieją zarządzać przyjemnością. Słowo “wszyscy” uznałem za sąd pochopny zwłaszcza, że właśnie uwięziłem w lodówce świeżego Urquella, którego zamierzałem uwolnić wieczorem i byłbym “zachmurzony” tylko wtedy, gdybym zapomniał go kupić. Jednak jest coś na rzeczy ponieważ, jak pokazują badania psychologii pozytywnej, jesteśmy z natury bardziej skłonni do odczuwania negatywnych emocji niż przyjemności. Zresztą, nawet bez badań to widać. Zatem, aby zachować przynajmniej równowagę między “zachmurzeniem” a psychicznym dobrostanem, należy o wszelkie przyjemności dbać, naturalnie bez hedonistycznej przesady. Andrzej, który prowadził ostatnią wycieczkę pokazał, że wie jak cieszyć się życiem. Planowaną rekreację wodną w Morawicy poprzedził przejażdżką rowerową. Korzystanie z kąpieli samo w sobie jest przyjemne, a poprzedzone lekkim rowerowym zmęczeniem jest przyjemne podwójnie. Ponadto, czyż nie jest miło patrzeć na urodę lata? Skoro robimy zimowe zapasy z dzikich ziół i owoców, to możemy również przechować w pamięci chabrowo – rumiankowe pola, ozdobione dziurawcem i makiem przy drodze do Chałupek, widok chęcińskiego zamku z pagórka pod Brudzowem, czy szwedzki stół pobliskiego lasu oferujacy jagody i poziomki nawet tym, którzy w podzięce zostawiają śmieci. Te letnie obrazy, odgrzebane w pamięci szarą jesienią, są skuteczniejsze niż antydepresanty bez recepty. Tak więc, wykorzystując zdobyte doświadczenie, podajemy przepis na produkcję dobrego nastroju: jadąc w pięknym krajobrazie, wykręćcie na rowerze odpowiednią ilość serotoniny, po czym uwalniajcie ją nieśpiesznie, w ciepłych wodach morawickiego zalewu. Gdyby jednak zamiast łagodnej serotoninowej błogości ogarnęła was niekontrolowana dopaminowa euforia, znajdziecie ukojenie w bezpiecznym kaftanie, zaordynowanym przez miejscowych specjalistów…


Tekst SM. Foto Ania, Jola.
