Trasa wycieczki: Kielce – Dąbrowa – Wiśniówka – Kajetanów – leśną drogą do Barczy – Brzezinki – Ciekoty – Mąchocice – Cedzyna – Kielce. Dystans: 45 km, wycieczkę prowadził Leszek. Wzięło udział 14 osób.
15.03.2020 r.
Jechać albo nie jechać – ten iście hamletowski dylemat zaprzątał zapewne głowy uczestników ostatniej wycieczki. Ci z nas, którzy jednak stawili się niedzielnym rankiem na miejscu zbiórki, znaleźli więcej argumentów “za” niż “przeciw”. Zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji w związku z istniejącą pandemią. Potrzebne w takich przypadkach społeczne zdyscyplinowanie, nie zaszkodzi jednak trochę wspomóc racjonalnym myśleniem. Zastanówmy się zatem, w której sytuacji narażamy się na większe niebezpieczeństwo: jadąc w czternastoosobowej grupie znajomych na niedzielną wycieczkę rowerową, czy robiąc zakupy w osiedlowym sklepie w tym samym czasie, co trzynaście innych osób. Widać wyraźnie, że oprócz liczby osób z którymi przebywamy, w tym przypadku istotnym czynnikiem ryzyka jest wiedza o poszczególnych członkach obu zbiorowości w kontekście wspomnianego zagrożenia. Ta wiedza w pierwszym przypadku jest niemal pełna, natomiast w drugim pozostajemy z reguły w grupie osób anonimowych. A zatem, zmniejszając stopień koncentracji ludzi, zmniejszamy liczbę potencjalnych kontaktów, ale też liczymy na większą wiedzę o poszczególnych członkach grupy, która nam umożliwia zachowania stosowne do sytuacji. Pomimo, że w grupie znajomych lepiej znamy “historię epidemiologiczną” poszczególnych jej członków, to jednak należało przestrzegać zaleceń i zachować dystans. Oczywiście wyłącznie fizyczny. Warto przy okazji przywołać klasyfikacje tzw. “dystansów personalnych” zaprezentowaną przez amerykańskiego etnologa Edwarda Halla, notabene sporządzoną w innym celu, lecz w jakiś sposób nawiązującą do zaistniałej sytuacji. Otóż Hall wyróżnia następujące strefy kontaktów międzyludzkich:
- intymna 15 cm – 45 cm,
- osobista 45 cm – 1.22 m,
- społeczna 1. 22 m – 3.6 m,
- publiczna > 3.6m.
Nie trzeba dodawać, że w kontaktach interpersonalnych korzystaliśmy ze strefy społecznej. Dało się zauważyć, że słoneczna pogoda, wyraźnie zachęcała ludzi do różnych form aktywności na świeżym powietrzu, łagodząc obawy związane z SARS-CoV-2. Pocieszamy się tym, że po malowniczym kilkukilometrowym, leśnym trakcie z Kajetanowa do Barczy, “Sars” się chyba nie przechadza.
Koronaświrusy

Tekst, foto: M.S.





