Podsumowanie 2019 r.

Trasa wycieczki: Kielce – G. Grabina – Pietraszki – Dobromyśl – Górki Szczukowskie – Jaworznia – Janów – Białogon – Pasmo Posłowickie – Lecznica zwierząt – Kielce. Dystans: 36 km, prowadził Andrzej. Wzięło udział 10 osób.

29. 12. 2019 r.

Ostatnia wycieczka w roku, to okazja do podsumowania rowerowej aktywności Towarzystwa. Roboty nie ma wiele, bo Towarzystwo jest jeszcze w wieku niemowlęcym. Jednak aktywność “niemowlaka” duża. W każdą z czternastu niedziel, począwszy od 29 września, organizowaliśmy wycieczki, w których wzięło udział 85 osób. Jeśli dodać do tego dwie soboty, to znaczy, że w naszych rowerach trzeba posmarować przynajmniej łańcuch. Tak, tak – przejechaliśmy bowiem 251 km. Dla tych, którzy uważają, że to niewiele, proponuję inny sposób liczenia: 85 osób x 251 km = 21335 osobokilometrów. Równie interesująca jest analiza przestrzenna wspomnianych wycieczek. To zagadnienie ilustruje diagram sporządzony w następujący sposób: 1. Policzono miejscowości, przez które przebiegały trasy wycieczek, zlokalizowane w poszczególnych polach diagramu: A, B, C, D. Punktem odniesienia jest oczywiście miasto Kielce. 2. Tak określona liczba miejscowości stanowi miarę intensywności użytkowania przestrzeni według kierunków geograficznych:

  • NE (północny wschód) – 5 miejscowości (8% ogółu), kierunek – Masłów,
  • SE (południowy wschód) – 36 miejscowości (59% ogółu), najczęściej odwiedzany kierunek – Daleszyce. (A może to Słopiec tak nas “ściąga” na ten południowy wschód?),
  • SW (południowy zachód) – 17 miejscowości (28% ogółu), kierunek – Chęciny,
  • NW (północny zachód) – 3 miejscowości (5% ogółu) – najrzadziej odwiedzany kierunek – Oblęgorek.

Jak widać asymetria jest widoczna szczególnie na kierunku NW – SE, lecz to zapewne w dużej mierze dzieło przypadku. Oczywiście dopiero analiza wyjazdów w dłuższym okresie, pozwoliłaby na identyfikację określonych prawidłowości, stanowiących dobry materiał do analizy naszych preferencji przestrzennych. Może się w to pobawimy na zakończenie przyszłorocznego sezonu. Na koniec – pozostaje życzyć Towarzystwu Rowerowemu w Nowym Roku, bardziej równomiernego korzystania z walorów otoczenia Kielc, bo przecież jest ono atrakcyjne we wszystkich kierunkach.

Diagram: Kierunki wyjazdów Towarzystwa Rowerowego w 2019 r.

Tekst, oprac. diagramu, foto: M.S.

Choinkowe Daleszyce

Trasa wycieczki: Kielce – Cedzyna zalew – Radlin – Niestachów wiata przy lesniczówce – Brzechów Nowiny – Brzechów – Daleszyce – Kranów – Suków – Mójcza – Kielce. Dystans: 40 km. Prowadził Leszek. Wzięło udział 5 osób.

22.12. 2019 r.

Jeszcze przed dziewiątą była lekka mżawka. Przyznam, że wyjechałem na zbiórkę bez wiary, że gdziekolwiek pojedziemy. Postanowiliśmy jednak skorzystać z kosmetycznych właściwości jesiennej wilgoci. Jazdę w oparach mgielno – mżawkowych rekomendujemy szczególnie paniom. Wierzcie, to lepsze na cerę niż La Mer, z domieszką tych micelarnych cudów, za tysiąc zł. Wprawdzie późną jesienią dym z kominów kładzie na twarz smogowy film, lecz kto powiedział, że nie ma on jakichś cudownych, peelingowych właściwości, które czekają na odkrycie przez amerykańskich uczonych… Jeśli do wspomnianych korzyści dermozdrowotnych, dodać wrażenia estetyczne z Daleszyckiego Rynku, z mnóstwem świątecznie przystrojonych choinek (zobacz zdjęcia), to można powiedzieć: całkiem udana niedziela.

Wybory choinkowej miss

Tekst i foto M.S.

Wigilia 2019

Nasze spotkania przedwigilijne z natury rzeczy mają urok szczególny. Nie może być inaczej, wszak to w pewnym sensie Wigilia podwójna, czyli Wigilia Wigilii. Takie też było wtorkowe spotkanie. Jeśli to prawda, co mówią politycy, że Polacy przy wigilijnym stole patrzą na siebie złym okiem, to nasza Wigilia tego nie potwierdza. Różni się też znacznie od tych służbowych eventów, gdzie zgromadzonych zajmuje głównie problem jak się dostać do szwedzkiego stołu… Te kilka zdań powyżej to była “pernambuła” – jak mówi klasyk…

Teraz fakty: W spotkaniu wzięło udział 20 osób. W wesołej atmosferze, przy obficie zastawionych stołach, spędziliśmy, cztery urocze godziny. Dziękujemy Joasi, Dzidkowi oraz Fredkowi – naszym gościom honorowym, że przyjęli zaproszenie. Życzymy wszystkim Uczestnikom spotkania wigilijnego, jak również Przyjaciołom, którzy nie mogli wziąć w nim udziału, Wszystkiego Dobrego na Święta.

To tylko część wigilijnego składu

Tekst i foto M.S.

O wyższości liściaków nad iglakami – rozmyślania jesienne

Trasa wycieczki: Kielce – Cedzyna zalew – Leszczyny – Mąchocice – przełom Lubrzanki – Ciekoty – Wilków – Święta Katarzyna – Górno – Brzechów – Niestachów – Cedzyna – Kielce. Dystans: 55km. Prowadził: Leszek. Wzięło udział: 11osób.

15.12.2019 r.

Dzisiejsza, trochę szara niedziela, z początku nie rokowała najlepiej. Jednak za sprawą kilku “szczęśliwych zbiegów okoliczności” wzmocniliśmy nieco receptory, co pozwoliło wyraźniej dostrzec piękno jesiennego krajobrazu… Stąd tych kilka jesiennych refleksji poniżej.

Jak się jeździ na rowerze, to się wiele widzi. Oczywiście pod warunkiem, że jedziemy niezbyt szybko, stylem głowa w górze. Styl dużych prędkości, czyli głowa w dół, też umożliwia obserwację, lecz głównie dziur w asfalcie. Są również rowerzyści jadący z prędkością, która pozwala im śledzić mozolne zmagania żuka gnojarza… Istnieją jeszcze jeżdżący stylem głowa w chmurze – zwykle mocno okablowani, realizujący strategię “pięć w jednym”, lecz tych wyłączamy z analizy, ponieważ trudno rozpoznać, czy oni widzą cokolwiek. Nie chcę oceniać, który styl lepszy – to zależy czego oczekujemy od jazdy rowerem. W przypadku turystyki rowerowej, styl głowa w górze wydaje się najbardziej racjonalny, bo pozwala patrzeć na domy, drzewa i ludzi. Doświadczenie pokazuje, że ludzie, a właściwie piękniejsza ich część, przykuwają największą uwagę. Nie zaleca się jednak zbyt natrętnej obserwacji tego typu obiektów, by nie uchybić dobrym manierom, a także ze względów bezpieczeństwa. Już niejeden “zagapiony” w leginsowe kształty, zjechał do rowu. Za to zupełnie bezkarnie można się gapić na drzewa, postrzegając je chociażby w nieco antropogeniczny sposób. Wiemy np., że iglaki pięknie wyglądają w czasie śnieżnej zimy. Jednak wiecznie zielone o każdej porze, stają się passe, bo ileż można chodzić wyłącznie w zielonym odzieniu. Z kolei dla liściaków, zimy są silnie stresujące. Nie da się ukryć połamanych gałęzi, zbutwiałych od starości konarów, czy innych ułomności. Jedynie jemioły, których żadne porządne drzewo nie szanuje, wystawiają na pokaz swe okrągłe głowy. Zimą mają też liściaki swoje dni szczęśliwe, kiedy oszronione srebrzą się w słońcu lub otulone szadzią tworzą bajkowe krajobrazy. Lecz tak naprawdę liściaki z utęsknieniem oczekują jesieni, bo wreszcie mogą się wyróżnić kolorem, nawet wśród swoich pobratymców. Patrzą wtedy z wyższością na banalnych, ciągle zielonych iglaków. Duch Lasu karze ich za tę pychę zimową nagością lecz w końcu pozwala się odrodzić wiosną w seledynowej postaci… Jesień to dobra pora na takie rozmyślania. Zimą bowiem, jesteśmy zajęci odmrażaniem uszu, lato z kolei nas rozleniwia, a wiosna przypomina o rzeczach o wiele przyjemniejszych…

Nieośnieżone, nieoszronione a piękne

Tekst i foto M.S.

Rowerowa akcja (przed)świątecznej pomocy

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Zalesie – Czerwona Góra – Chęciny – Korzecko – Podzamcze – Radkowice – Wola Murowana – Nowiny – Białogon – Kielce. Dystans 40 km, wzięło udział 9 osób. Miało być: “na Słopiec mości towarzystwo, na Słopiec!” pod przywództwem Leszka, lecz bezkrwawy rokosz wzniecony przez Sławka, spowodował ostatecznie najazd na Chęciny.

08. 12. 2019 r.

Wszelkie inne wydarzenia tego dnia przyćmiła awaria roweru Rysia, a w jej następstwie spektakularne praśnięcie o ziemię. Gwoli ścisłości, rzeczywistą relację przyczynowo – skutkową tj. czy praśnięcie było przyczyną, czy skutkiem awarii, ustalą biegli. Trudniejsza jest odpowiedź na pytanie, kto jest głównym bohaterem tego wydarzenia. Czy sam sprawca, jego rower, a może kolega Sławek – kierownik dziewięcioosobowego zespołu naprawiającego, lub Pan Paweł z Podzamcza, dostarczyciel specjalistycznego sprzętu do naprawy. W rezultacie rower Rysia jak i on sam, zostali zreperowani i bez przeszkód, wraz z resztą grupy, pokonali etap do następnego sklepu spożywczego. Wiadomo, że sukces ma wielu ojców. Dlatego do grona bohaterów aspiruje także Gosia, spontaniczna ofiarodawczyni dętki, oraz trójka właścicieli urządzeń pompkopodobnych, którymi to urządzeniami Sławek wraz z zespołem próbowali napompować dziurawą dętkę Gosi. Spory procent chwały przysługuje Leszkowi – darczyńcy nowej dętki, która napompowana prawdziwą pompką Pana Pawła, szczęśliwie zakończyła akcję naprawczą. W aspekcie zasług trudno nie wspomnieć o Monice, zgłaszającej gotowość dętkowej pomocy. Spore zasługi w akcji naprawczej położyła również Dorota dlatego, że swoją aktywnością werbalną, sprawiała wrażenie kierującej całością przedsięwzięcia. Są także eksperci utrzymujący, że prawdziwym bohaterem zdarzenia jest klucz francuski Pana Pawła, bo umożliwił odkręcenie koła, a sukces końcowy, to tylko skutek tegoż odkręcenia. Na koniec nie sposób pominąć aktywnego udziału w akcji, dwu piesków niskopiennych o nieznanym rodowodzie, należących do Pana Pawła.

Reasumując: tylko Pan Paweł z Podzamcza jest wymieniony w niniejszym tekście cztery razy. Jemu więc przyznajemy tytuł Bohatera Dnia, dziękując za okazaną, bezinteresowną życzliwość. Nie zapominamy wszakże o pozostałych, nadając im tytuły tzw. Bohaterów Mniejszych.

Czekając na Godota…?

Tekst, foto: M.S.

Uroki bocznych ścieżek

Trasa wycieczki: Kielce, – leśną drogą wywozową do Marzysza – Borków – Słopiec – Kranów – Mójcza – Kielce. Dystans 40 km, wzięło udział 10 osób. Prowadził Sławek (25% trasy) oraz Andrzej (75%).

01. 12. 2019 r.

Dzisiejsza niedziela w pełni potwierdza to, co w tytule. Pozornie banalna trasa, bo niby cóż oryginalnego w wycieczce do Marzysza lub Borkowa? Wszak rowery, podobnie jak kobyła mojego sąsiada, po takich znanych drogach same jadą. A jednak…Tym razem z Borkowa pojechaliśmy północnym brzegiem zalewu w kierunku Słopca. Okazało się, że dla większości z nas była to eksploracja w czystym wydaniu. Kilkaset metrów utwardzonym brzegiem zbiornika, by następnie zjechać na groblę przelewową oddzielającą rozległy polder od koryta Belnianki, która zasila zbiornik. Obok walorów krajobrazowych terenu, to przykład skutecznej retencji wód wezbraniowych, w polderze porośniętym roślinnością, która ogranicza parowanie wody. Dalej, przy wjeździe łąkową ścieżką do Słopca, malowniczo położone domy na skarpie nadrzecznej – jeden z bardziej urokliwych zakątków tych okolic. Dzień słoneczny sprzyjał temu, żeby to dostrzec i podziwiać. Nie pierwszy już raz Andrzej pokazał, że warto czasem zjechać z asfaltu…

Tekst, foto: M.S.

Na grobli – po lewej polder, po prawej Belnianka