Wycieczka wyborcza

15.10. 2023 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Wiśniówka – Barcza – Zagnańsk – Samsonów – Umer – Bobrza – Porzecze – Kostomłoty – Kielce. Dystans 60km (trasa dotyczy uczestników, którzy pojechali w Barczy w lewo). Ogółem wzięło udział 13 osób. Wycieczkową zabawę wyborczą  prowadził Andrzej.

Wycieczka odbyła się w dniu wyborów, dlatego postanowiliśmy ją zorganizować w podobnej konwencji. Jednak w przeciwieństwie do prawdziwej kampanii, w sprawozdaniu z naszych wyborów  nie będziemy manipulować rzeczywistością czy, mówiąc eufemistycznie, mijać się z prawdą w żywe oczy. Dlatego z dziecięcą szczerością przyznajemy, że to był przyjemnie spędzony czas na rowerze, w otoczeniu nieco już nostalgicznej przyrody.

Unikaliśmy jednak pięknych widoków, dlatego że zapierają dech w piersiach, a to w okresie tlącej się jeszcze covidowej zarazy może być groźne dla zdrowia. Trzeba uważać, bo zagrożenie czai się w wielu miejscach. Jak donosi Onet bardzo niebezpieczne dla tchu są także… tiulowe figi z włoskiej koronki. (sic!)

Wracając do rzeczy: wybory wycieczkowe rozpoczęliśmy począwszy od miejsca startu. Przytłaczająca większość uczestników zadeklarowała chęć jazdy w prawo. W Wiśniówce nastąpiła zmiana preferencji. Z alternatywy w prawo czy prosto wszyscy uczestnicy wybrali drugą opcję. Z kolei w głosowaniu w Barczy, mimo że wygrała opcja “w lewo”, część uczestników pojechała prosto, czyli “trzecią drogą” co zaowocowało rozdzieleniem zwartego dotąd peletonu.

Podsumowując: wycieczkowy elektorat KTR cechuje się dużą niestabilnością preferencji wyborczych, która często prowadzi do destrukcyjnych zachowań.

W naszych wyborach nie ma zwycięzców, w przeciwieństwie do wyborów parlamentarnych, których exit poll już prawdopodobnie wskazał. Zatem gratulujemy i życzymy sukcesów w rządzeniu, wszak vox populi, vox Dei.

Tekst MS, foto Dorota, Sławek

Pieczenie ziemniaków

Trasa: Kielce – Dąbrowa – Masłów – Cedzyna – Kielce. Dystans 20 km. Na miejsce ogniskowe nad zalewem w Cedzynie trzynastoosobową grupę przywiódł Andrzej.

Dzień świętej Pelagii stroszył z rana deszczowe piórka, by nagle zmienić się zgodnie z meteo przepowiednią w całkiem przyjemny wietrzno – słoneczny dzień jesienny. Naturalnie nasza wycieczkowa aktywność ogniskowała się, nomen omen, głównie na ognisku, choć nie zaniedbywaliśmy działań towarzyszących. Generalnie wszystko było corect i najlepszej jakości.

Energetyczna wydajność Jarkowego drewna nawet przewyższała wymagania pieczonych ziemniaków… Natomiast energia sponsorowanych przez Jurka płynów sprostała zapotrzebowaniu w sam raz…

Dziękujemy wszystkim darczyńcom. W uznaniu szczególnych zasług energetycznych, dwaj panowie “J” zostali  przyjęci do naszego Towarzystwa bez wysokiego wpisowego przewidzianego statutem.

Niech nikt nie sądzi, że pominiemy w sprawozdaniu obecność dziewczyn. Były obecne cztery, występujące pod wspólnym nickiem BDJM – wszystkie z niewyczerpanymi zasobami wrześniowej energii.

Słowem świetna impreza w odświeżonej formule, z pominięciem rzewnych ogniskowych pieśni zawodzących.

Tekst MS, foto Gosia, Jola.

Dzień “wielkiej schizmy”

1.10. 2023 r.

Trasa wycieczki: Stawiło się 17 osób. W wycieczce “statutowej” na trasie Kielce – Strawczyn- Oblęgorek – Kielce wzięły udział cztery osoby. Dystans 60 km. Wycieczkę prowadził Andrzej.

Wprawdzie już nie raz dochodziło do podziału uczestników na mniejsze grupy, lecz bodaj po raz pierwszy już na pierwszych kilometrach trasy. Tym razem siedemnaścioro uczestników już w Białogonie rozdzieliło się na dwie grupy. Grupa najliczniejsza pojechała w kierunku Chęcin, z czego czworo wróciło do Kielc. Pozostali wzięli udział w święcie myśliwych w Tokarni. Wszak to nic pewnego,  ponieważ “ja tam nie byłem i miodu wina nie piłem”… Pewna jest natomiast wycieczka naszej czwórki, podczas której kontemplowaliśmy złote początki zielonej jesieni.

Wydarzeniem wycieczkowej niedzieli było uhonorowanie Gosi, jeszcze w obecności wszystkich uczestników, doroczną Nagrodą Srebrnego Jaja* wręczaną w rocznicę powstania KTR “Kigari”. Dziękujemy Laureatce za wszystkie pożyteczne dzieła będące powodem tego wyróżnienia.

* tym razem Jajo, ze względów ekologicznych, “wystąpiło” w białej oprawie.

Tekst: MS, foto Gosia

Złote liście 2023

22–24.09.2023 r.

W tym roku „Złote liście” w Jędrzejowie. Wzięło udział 9 osób. Trasy jak w ogłoszeniach. Organizacja oraz prowadzenie spółka SA – A.S.

Łatwo zauważyć, że współcześnie desygnaty coraz częściej rozjeżdżają się ze swoimi nazwami. Nie dziwmy się więc, że tegoroczne Złote liście były zielone, a Złota jesień stała częściowo pod znakiem szarego lata.

Ważne że pogodny nastrój był pogodny niezmiennie podczas całego wyjazdu. Jeszcze pierwszego dnia pławiliśmy się w słońcu włócząc się po skansenie w Tokarni, podczas gdy w kolejnym Stasio skutecznie walczył z aurą wstrzeliwując się z jazdą w pogodowe okna. Również z Jego rekomendacji, zwiedzanie nagłowickiej posiadłości Mikołaja Reja zakończyliśmy w miłym ciepełku, dobrym jedzeniem w miejscowej restauracji “Pod Basztą”. W ostatnim dniu, aby oddać Jędrzejowowi co Jędrzejowskie, odwiedziliśmy Muzeum Przypkowskich. Nad całością czuwały czeskie mapy Andrzeja, które dla żartu dały w Morawicy pokaz czeskiego humoru, prowadząc nas zamiast nad zalew, do czarnej d…  Spod kontroli wymknął się też nieco Rysiowi krok do salsy, który był w tym roku jakby szerszy i rozkołysany, co bynajmniej pogodnego nastroju nie zakłóciło, wręcz przeciwnie. Wszystko powyższe oraz obecność czterech uroczych kobiet, uzupełniona męską donacją Jarka, wraz z urodzinami KTR, to główne siły sprawcze towarzyskich przeżyć podczas tej imprezy. 

Tegoroczne “Liście” wzbogaciliśmy obchodami czwartej rocznicy KTR. Trudno się więc dziwić, że clou wydarzenia stał się doroczny tort Ani przygotowywany na tę okazję. Tort szczególny, bo pyszna orzechowa masa została przełożona grubą warstwą dobrej woli i logistycznego talentu.

Niechaj zatem czerwony topper “4 KTR” zwieńczający to cukiernicze dzieło, będzie symbolem przyjemnie spędzonego czasu podczas, nomen omen, czwartego weekendu września 2023.

Na marginesie: w tym roku Złote liście były organizowane także w wymiarze stacjonarnym. W niedzielę około  14.30 z satysfakcją obserwowaliśmy z Jolą spod parasola w Trattoria Romana, jak spore stadko kigarowców dziarsko zmierzało w stronę Kielc.

Tekst MS. Foto Ania, Dorota, Jola, Małgosia.

Widziane z góry

17.09.2023 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Cedzyna – Daleszyce – punkt widokowy. Wycieczkę prowadził Leszek. Wzięło udział 16 osób. Z Daleszyc Ania poprowadziła grupę siedmioosobową przez Górno – Niestachów – Domaszowice do Kielc. Dystans ok. 60 km. Natomiast Leszek z pozostałymi uczestnikami wycieczki pojechał w kierunku Słopca i dalej w siną dal. Dystans, jak należy przypuszczać – długodystansowy.

Tytuł wycieczki został zaproponowany przez Leszka i udatnie nawiązywał do widoków widzianych z wieży na Cisowsko – Orłowiński Park Krajobrazowy oraz okolice Daleszyc.

W niniejszym sprawozdaniu “patrzymy z góry” również na miniony rok, jako że w najbliższy weekend przy okazji “Złotych Liści”, będziemy w Jędrzejowie świętować czwartą rocznicę powstania naszego Towarzystwa.

Aby nie zanudzać statystyką, tylko kilka faktów obrazujących kondycję KTR “Kigari”

1. W porównaniu do poprzedniego okresu [styczeń – wrzesień] odbyliśmy zbliżoną liczbę wycieczek , w których wzięła udział podobna liczba osób. I tak: styczeń – wrzesień 2022 –  536 osób, natomiast styczeń – wrzesień 2023 –  524 osoby. Niesłabnący poziom aktywności napawa optymizmem.

2. Aktywność liderów wg liczby prowadzonych wycieczek w okresie styczeń – wrzesień 2023:

Andrzej – 15 wycieczek, Leszek – 14 wycieczek, Stasiu – 4 wycieczki, Marek – 2 wycieczki, Sławek – 2 wycieczki, Gosia – 1 wycieczka,

Doceniamy Wasze zaangażowanie i bardzo dziękujemy.

3. Redakcja strony internetowej, przy okazji czwartej rocznicy KTR wyróżniła nagrodą Srebrnego Jaja:

Gosię Wotlińską za niestrudzoną aktywność rowerową, niezależnie od pogody czy pory roku, a także za niezrównane zasługi w dziele dokumentacji fotograficznej naszych rowerowych wyjazdów oraz pozostałych form klubowego życia.

Stasia Usowskiego za godną podziwu kondycję psycho – fizyczną znajdującą wyraz w starannie planowanych i prowadzonych wycieczkach rowerowych.

Gratulujemy nagrodzonym!

4. Wydarzeniem minionego roku KTR, była niewątpliwie uroczystość poświęcona rowerowym dokonaniom Leszka Otwinowskiego, która miała miejsce 26 marca br.

Leszku, niechaj Twoja pasja dostarcza Ci wiele zdrowia i radości życia.

5. Nowe trendy– W przypadku dużej liczby uczestników wycieczek obserwujemy niekiedy podział na mniejsze grupy. Zjawisko być może wynika z dostosowania  rowerowej aktywności do potrzeb uczestników wycieczki. Wszyscy jednak rozumiemy, że savoir vivre wymaga aby z tym “dostosowywaniem” nie przesadzać.

Tekst MS, foto Dorota, Gosia

Tajemnice małych miasteczek

3.09.2023 r.

Trasa przejazdu: Kielce – Suków – Marzysz – Borków – Szczecno – Pierzchnica – Skrzelczyce – Radomice- Bieleckie Młyny – Kielce. Wycieczkę prowadził Stasiu. Dystans 60 km, wzięło udział 11 osób.

Zachciało się nam małego miasteczka.  Tym razem nasz wycieczkowy apetyt na takowe, za sprawą Stasia, zaspokoiła Pierzchnica – typowy przykład małego miasteczka. Małe miasteczko to takie, które kiedyś było większe a teraz jest małe.

Posiedzieliśmy w pierzchnickim parko-rynku kontemplując całkiem udane założenia przestrzenne tego miejsca. Starodrzew i beton we właściwych proporcjach, liczba ławeczek dorównuje liczbie mieszkańców a obowiązkowa studnia oraz fontanna z poziomu ziemi wg najnowszych trendów. W Pierzchnicy podobnie jak w innych nieturystycznych miasteczkach ludzi nie uświadczysz, no może za wyjątkiem miejscowych „rezydentów”, którzy w niedzielę okupowali zaledwie jedną ławeczkę. Chyba jednak ktoś tu jeszcze mieszka, ponieważ wszędzie czysto, a na peryferiach okazałe domy oraz trawniki ujarzmione według najnowszej mody. Słowem widać pieniądz, nie wiadomo tylko skąd przyszedł, bo nic nie wskazuje żeby był in situ. Trudno dociec, wszak to jedna z tajemnic małych miasteczek…

Tekst MS, foto Ania, Jola.

Rowerowe działania hybrydowe

27.08.2023 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Wiśniówka – Gruszka – Chrusty – Zagnańsk – Samsonów – Umer – Światełka – Kobylaki – Pępice – Cierchy – Skoki – Oblęgor – Oblęgorek – Kielce.  Wycieczkę główną (90 km) prowadził Leszek. Wzięło udział 13 osób.

W Samsonowie z głównego peletonu sześć osób uprowadziła Gosia –  w tym Dorotę, pięknie ozdobioną wiankiem. Z kolei w Pępicach Ania próbowała urwać się ochronie – na szczęście nieskutecznie. W towarzystwie dwóch bodyguardów, przez Bobrzę – Porzecze – Ławęczną –  Kostomłoty dotarła  bezpiecznie do ul. Kruszelnickiego… Niechaj postronni nie myślą, że te “odjazdy” to skutek jakichś wrogich knowań destrukcyjnych. To nowa taktyka w rowerowych zmaganiach z kilometrami. Dzięki temu kilka dodatkowych miejscowości zostało zdobytych bez większych strat, zaledwie kosztem jednej Sławkowej dziury w dętce…

Tekst MS, foto Gosia

W siną dal i bliżej

20.08.2023 r.

Trasa wycieczki: Grupa trzynastoosobowa pod wodzą Leszka wyruszyła z Kielc w kierunku Morawicy. Do Chałupek (Muzeum Garncarstwa) dotarło 10 osób. Tu nastąpił planowany podział na 2 x po 5. Piątka Leszka udała się w siną dal pt. Wzgórza Sobkowsko – Korytnickie – (prawdopodobnie ok. 90 km), reszta pod kierunkiem Stasia, pojechała w dal zdecydowanie mniej “siną” tzn. ok. 60 km. Bardzo gorąco… Innych szczegółów nie podajemy z uwagi na charakter misji rowerowej.

Tekst MS; foto Ania, Gosia.

Aż do Henrykowa!

13.08.2023 r.

Trasa: Kielce-Chęciny-Bocheniec/odpoczynek nad rzeką/-Małogoszcz- Henryków. Powrót przez Lipowice-Nowiny. Łącznie 90 km. Prowadził Marek. Z miejsca zbiórki wyruszyło 15 osób.

Tym razem nasza grupa pojechała za Małogoszcz, aż do Henrykowa.Tam 8.09.1944 oddziały NSZ rozbiły oddział AL i dywersantów sowieckich. Nowy pomnik był celem naszej wyprawy, która tradycyjnie została zakończona butelką dobrego wiśniaku.

Tekst Marek; foto Gosia

Włóczęga rowerowa

6.08.2023 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Suków Babie – Suków Modrzewie – Marzysz – Kuby Młyny – Bilcza Dyminy – Kielce. Dystans 40km, wzięło udział 9 osób. Wycieczkę prowadził Leszek.

Ostatnia wycieczka była uroczą rowerową włóczęgą. Jechaliśmy tam, gdzie nam się pojechało i na przekór wróżbitom przy pięknej pogodzie, z chwilami poweselnego relaksu. To była odmiana tej stacjonarnej włóczęgi, której doświadczamy pod drzewem w wiklinowym fotelu, z nieotwartą książką po lewej oraz nietkniętą kawą w filiżance po prawej…

Tekst MS; foto Gosia