Malownicze ścieżki Ani

Powycieczkowy mail od Ani z dnia 2.08.2020 r.:

Trasa wycieczki : Kielce – Białogon – Zalesie – Szewce – Zelejowa – Korzecko – Bocheniec – Dołki – Zakrucze – Kopaniny – Wierna Rzeka – Lasek – Łubno – Piekoszów – Kielce, / 70 km/, prowadziła Anna D.

Na zbiórce spotkało się 17 osób w tym Marek Sz. , który dojechał z nami do Białogonu i wrócił do Kielc. Znaczną część trasy przejechaliśmy ścieżkami rowerowymi w tym nowo oddanymi w Słowiku i Zgórsku,
które bardzo poprawiły bezpieczeństwo na tym odcinku.
Jednak dętkę też można na nich przebić , czego doświadczył Stasiu, ale błyskawicznie uporał się z naprawą. W Bocheńcu nad rzeką Łośną /Wierną Rzeką/ zrobiliśmy odpoczynek , aby nabrać siły na leśny odcinek trasy. Tutaj zostało mi zaśpiewane 100 lat /chyba tak się wszystkim podobała wycieczka/ i po krótkim odpoczynku
/bo w pobliżu sklep był zamknięty/ pojechaliśmy wzdłuż zbiornika wodnego Małogoszcz w Zakruczu i dalej szutrowymi drogami wśród lasów do Wiernej Rzeki. Z Wiernej Rzeki niebieskim szlakiem do Łosienka i bocznymi drogami do Piekoszowa. Jak mało kiedy cała grupa w komplecie w sympatycznej atmosferze dojechała do Kielc.
 Ania
Od redakcji: zauważyliśmy zmiany w sprzęcie rowerowym - kolor biały jest równie piękny.

Upał dobry…, ale nie dla wszystkich

Mail od Doroty z wycieczki z dn. 26.07.2020 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Bilcza – Brzeziny – Ostrów – Łukowa-zalew w Morawicy – Kielce. Wzięło udział 13 osób. Zaliczono 55 km. Prowadzący: Leszek Otwinowski

Ze względu na upalny dzień oraz skandaliczne zachowanie jednego z uczestników - Andrzeja B., zamierzony wypad do Sobkowa został przełożony na inny termin. Najmilszym akcentem tego dnia było poświęcenie naszych rowerów przez księdza z Brzezin oraz podarowanie  obrazków z wizerunkiem Św. KRZYSZTOFA. Szczególne podziękowania za kulturę i dyspozycję fizyczną kieruje do Wiktora, lat 13 (wnuczek Jarka z Baranówka).     

Pozdrawiam Dorota  

P.s. Andrzej B. już nie raz zakłócał spokój w naszym Towarzystwie. Każde jego pojawienie się zapowiada poważne kłopoty. Tym razem wykorzystał nieobecność Andrzeja, który prawidłowo zareagował i wykluczył jego uczestnictwo w naszym Towarzystwie.

Od Redakcji: Nachodzą nas dziwne asocjacje z polskim filmem kryminalnym ze Stefanem Friedmannem w roli głównej, pt. „Na kłopoty ….”        

Wirtualna relacja, czyli lizanie cukierka przez szybę

19.07.2020 r.

Suplement – powycieczkowy mail od Andrzeja

Leszek skorygował trasę ze względu na zagrożenie pogodowe, ale było super! Pojechaliśmy najpierw przez Bilczę, gdzie zwiedziliśmy centrum rekreacyjne osiedla. Dalej przez Kowalę do kamieniołomu w Sitkówce-Nowinach, gdzie zobaczyliśmy wielki ubytek wody na jego dnie (globalne obniżenie poziomu wód gruntowych). Potem, po wykonaniu stosownych zakupów, nad zalew w Lipnicy. A tu niespodzianka! Ochroniarze budowy nie wpuścili nas nad zalew. Dziwne, bo parę dni temu byłem tam i śladu budowy nie było. Tak więc śniadanko w krzakach, po którym opuścili grupę Ania, Staszek i Boguś, a my przez Przymiarki, Starochęciny do Chęcin. Po drodze, na serpentynach, zatrzymaliśmy się przy pomniku tragicznie zmarłych w wypadku samochodowym, członków automobilklubu Śląskiego (22.07.1959). Powrót do Kielc przez Szewce, Zalesie, Białogon. 60 km, 13 osób.
Pozdrawiam

19.07.2020 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Bilcza – Brzeziny – Nida – Ostrów – Wolica – Tokarnia – Brzegi – Bizoręda – malowniczą drogą przez las – Choiny – Mosty – Jedlnica – Chęciny – Kielce. Przewidywany dystans: 60 km, a później się zobaczy, jako że … wycieczkę będzie prowadził Leszek, wzięło udział (podamy jak się dowiemy). Wg Andrzeja wzięło udział 13 0sób.

Relacja z wycieczki przeprowadzona ex ante wydaje się niemożliwa. Przecież nie można relacjonować jakiegoś wydarzenia przed jego rozpoczęciem. Jednak to właśnie przypadło mi w udziale. Wycieczkę, którą Leszek poprowadzi w niedzielę “relacjonuję” ze względu na okoliczności, dwa dni wcześniej. Na szczęście jestem w lepszej sytuacji niż filozof George Berkeley który uważał, że coś istnieje tylko wtedy, gdy możemy to obserwować. W przeciwieństwie do zacnego Irlandczyka wiem, że np. w okolicach Bizoręda – Choiny istnieje piękny las, mimo że w niedzielę nie będę go oglądał. Pamiętam jego żywiczno – konwaliowy zapach, gdy jechaliśmy tamtędy w ostatnią niedzielę maja 2019 r. pod wodzą Stasia. Najlepszy perfumeryjny “nos” nie stworzyłby tak unikalnej kompozycji. Oczyma wyobraźni widzę również wspomniane Choiny z rzędem drewnianych domków zlokalizowanych na “dnie” niedoszłego zbiornika. Urok tego miejsca opisany sloganem “czas się zatrzymał” długo pozostaje w pamięci. Nie trzeba też koniecznie być w Chęcinach, żeby odtworzyć pocztówkową panoramę tego królewskiego miasta z zamkowymi wieżami w tle, czy w okolicach Ostrowa, aby “podziwiać” całorocznie biały krajobraz…

Jednak, nawet najlepsza wyobraźnia nie zastąpi doznań bezpośrednich, świeżych i nierozmazanych upływem czasu. Mają szansę ich doświadczyć uczestnicy Leszkowej wycieczki, szczególnie podczas pierwszych sześdziesięciu kilometrów, ponieważ później, jak pokazuje życie, naszą uwagę przykuwa głównie strefa kontaktu d… z siodełkiem…

SM

Pochwała szarych kolorów

12.07.2020 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Dyminy – Marzysz – Borków – Trzemosna – Białe Ługi – Obóz Wybranieckich – Niwy Daleszyckie – Daleszyce – Kielce. Dystans 64 km. Wycieczkę prowadził Andrzej, wzięły udział 22 osoby.

Odcienie szarości mają swój dobry czas jedynie w dizajnie, natomiast w innych sferach życia nikt ich specjalnie nie lubi. Szarości szczególnie unikają politycy; oni preferują opinie i poglądy czarno – białe, bo szare trudno sprzedać na politycznym rynku. Przypuszczam, że to kwestia recepcji, która w przypadku opinii jednoznacznych, niezanieczyszczonych wątpliwościami, jest efektywniejsza. Smutne jest jednak to, że na wyważone sądy nie mogą się zdobyć niektórzy ludzie nauki, gdzie dochodzenie do prawdy powinno być cnotą. Nie mogą, bo nie chcą, ponieważ jak wszyscy inni “produkują” pod konkretne zamówienie. Te oczywistości przyszły mi na myśl w miejscu obozowania Oddziału AK „Wybranieccy”, będącego na trasie niedzielnej wycieczki, zaprojektowanej przez Andrzeja. Otóż w ostatnich latach żołnierze „Barabasza” jak i on sam są przedstawiani w niektórych publikacjach w negatywnym świetle. Wspólnym mianownikiem tych opracowań jest m.in. to, że autorzy wkładają sporo wysiłku aby ukryć historyczny kontekst opisywanych wydarzeń, czyli wojenny terror stosowany przez Niemców na okupowanych terenach. Pomijanie kontekstu to stare narządzie manipulacji prawdą historyczną. Dlatego w czasach tzw. postprawdy, kiedy w kwestiach społecznych, miejsce wyważonych opinii zajęły czarno – białe emocje, żeby coś zrozumieć należy myśleć w kolorach szarości.

Podczas wycieczki były i momenty filmowe. Nie wiadomo skąd, w sadzawce przy leśnej drodze wywozowej w kierunku Marzysza, zakwitły nenufary! A jak są nenufary to są również romantyczni mężczyźni, którzy je zrywają. Tak było i tym razem. Już Sławek ruszył, by z wodnych odmętów dobyć to kwiecie, które łamie serca niewieście, a tu… gwizdek Doroty dający sygnał do startu. Gdyby się nie wahał, gdyby wykazał większą determinację byłby bohaterem dnia. Łatwo mi mówić, jadącemu w starych butach i w kusych porteczkach z pieluchą. Dylemat – wchodzić do wody czy nie wchodzić? – wziął się jak mniemam stąd, że nasz kolega miał na sobie obuwie za 531 zł (po przecenie!) oraz spodnie światowej marki. Ja na miejscu Moniki doceniłbym intencję, bo to zamiar szlachetny, a przy tym buty całe i spodnie nieprzemoczone…

Po drodze odwiedziliśmy także “Białe Ługi”. Tym razem niestety bez Henia, który ma przecież monopol na wycieczki do tego miejsca. Może dlatego Białe Ługi były tym razem jakieś inne, bardziej zielone niż białe…

Chwała Bohaterom!

Tylko pana Tolibowskiego brakuje…

Wełnianka już przekwitła ale za to bagno w tym roku dorodne!

Tekst SM, foto Ania i Jola

W poszukiwaniu przyjemności

05.07.2020 r.

Trasa przejazdu: Kielce – Mójcza – Suków – Marzysz – Radomice – Brudzów – Chałupki – Dębska Wola – Zbrza – Morawica (kąpiel w zalewie) – Billcza – Kielce. Dystans 50 km. Wycieczkę prowadził Andrzej, wzięły udział 23 osoby.

Przedwczoraj moja koleżanka w dyskusji o wszystkim i o niczym wyraziła pogląd, że wszyscy jej znajomi są tacy jacyś zachmurzeni, a to dlatego, że nie umieją zarządzać przyjemnością. Słowo “wszyscy” uznałem za sąd pochopny zwłaszcza, że właśnie uwięziłem w lodówce świeżego Urquella, którego zamierzałem uwolnić wieczorem i byłbym “zachmurzony” tylko wtedy, gdybym zapomniał go kupić. Jednak jest coś na rzeczy ponieważ, jak pokazują badania psychologii pozytywnej, jesteśmy z natury bardziej skłonni do odczuwania negatywnych emocji niż przyjemności. Zresztą, nawet bez badań to widać. Zatem, aby zachować przynajmniej równowagę między “zachmurzeniem” a psychicznym dobrostanem, należy o wszelkie przyjemności dbać, naturalnie bez hedonistycznej przesady. Andrzej, który prowadził ostatnią wycieczkę pokazał, że wie jak cieszyć się życiem. Planowaną rekreację wodną w Morawicy poprzedził przejażdżką rowerową. Korzystanie z kąpieli samo w sobie jest przyjemne, a poprzedzone lekkim rowerowym zmęczeniem jest przyjemne podwójnie. Ponadto, czyż nie jest miło patrzeć na urodę lata? Skoro robimy zimowe zapasy z dzikich ziół i owoców, to możemy również przechować w pamięci chabrowo – rumiankowe pola, ozdobione dziurawcem i makiem przy drodze do Chałupek, widok chęcińskiego zamku z pagórka pod Brudzowem, czy szwedzki stół pobliskiego lasu oferujacy jagody i poziomki nawet tym, którzy w podzięce zostawiają śmieci. Te letnie obrazy, odgrzebane w pamięci szarą jesienią, są skuteczniejsze niż antydepresanty bez recepty. Tak więc, wykorzystując zdobyte doświadczenie, podajemy przepis na produkcję dobrego nastroju: jadąc w pięknym krajobrazie, wykręćcie na rowerze odpowiednią ilość serotoniny, po czym uwalniajcie ją nieśpiesznie, w ciepłych wodach morawickiego zalewu. Gdyby jednak zamiast łagodnej serotoninowej błogości ogarnęła was niekontrolowana dopaminowa euforia, znajdziecie ukojenie w bezpiecznym kaftanie, zaordynowanym przez miejscowych specjalistów…

Tekst SM. Foto Ania, Jola.

Ekstremalna niedziela

28.06.2020 r.

Trasa przejazdu: Kielce – Dąbrowa – Masłów – Mąchocice – dolina Lubrzanki – Bęczków – Krajno – Górno – Wieża widokowa w Paśmie Brzechowskim – Daleszyce – Słopiec – Borków – Kielce. Wycieczkę prowadził: Andrzej. Dystans 65 km, wzięły udział 22 osoby.

Wprawdzie przyroda jest wyposażona w mechanizmy samoregulacyjne, jednak od czasu do czasu ujawnia swoje transgresyjne skłonności. Przekraczanie granic bywa niekiedy irytujące, bo zaburza stan błogiej homeostazy, w której lubimy pozostawać wraz ze wszystkim co nas otacza. Ostatnia wycieczka niedzielna była ekstremalna w wielu wymiarach. Po intensywnych opadach, w upale powyżej trzydziestki, nawet dolina Lubrzanki z Klonówką w tle, była piękna inaczej. W miejsce ukwieconych łąk, wysokie na chłopa trawy, w gąszczu których wegetują niewidoczne rumianki, bławatki czy jaskry. Nawet brzozowe gaiki za betonową przeprawą straciły swoją białą urodę, zasłaniając się nadmiernie listowiem, zupełnie nie w guście ich malarskiego piewcy Isaaka Lewitana. Okolica z wieży widokowej zalana jednolitą plamą ciemnego chlorofilu, który unicestwił kolory lasu. Wszystko wokół nadmiernie rozbuchane i mało subtelne, lecz przecież na swój sposób piękne. W ten dzień nawet mój rower postanowił zachować się ekstremalnie i dwa razy zerwał swój łańcuch. Pewnie w jakimś proteście, lecz znużony temperaturą nie zdołałem odczytać jego intencji…

Chwila odpoczynku w cieniu wieży widokowej

Tekst Mietek, foto Ania

Rowerowy wyjazd symultaniczny

19-21.06.2020 r.

Nie po raz pierwszy Towarzystwo Rowerowe wykazało “aktywność symultaniczną”. W przypadku naszej organizacji tego typu funkcjonowanie jest odpowiedzią na zróżnicowane potrzeby poszczególnych osób w zakresie przemieszczania się do lub z miejsca docelowego. Podczas ostatniego weekendu miejscem tym był Przedbórz, a uczestnicy imprezy skorzystali z różnych opcji transportowych zarówno tam jak i z powrotem:

Hardkorowi długodystansowcy

Trasa przejazdu: Kielce – Szczukowskie Górki – Piekoszów – Wincentów – Korczyn – Eustachów – Łopuszno – Mnin – Pilczyca – Przedbórz. Dystans 75km. Prowadził Leszek, wzięło udział 6 osób.

Trasa przejazdu: Przedbórz – Góry Mokre – Skąpe – Mnin – Sarbnice – Kuźniaki – Oblęgorek – Chełmce – Szczukowskie Górki – Kielce. Dystans: 76 km. Prowadził Andrzej, wzięło udział 5 osób.

Racjonalni konformiści

Trasa przejazdu: Kielce – Koniecpol (przejazd PKP ) , Koniecpol – Radoszewnica (pałac) – Okołowice – Grodzisko – Maluszyn – Krzętów – Rudka – Pratkowice – Przedbórz. Dystans 45km. Prowadził Andrzej, wzięły udział 3 osoby.

Zelektryfikowani

Trasa przejazdu: Przedbórz – Dobromierz – Kluczewsko – Włoszczowa. Dystans: 30 km. Prowadził sam siebie Ryszard. Włoszczowa – Kielce (przejazd PKP).

Skrajni konformiści

Trasa przejazdu: Kielce – Przedbórz – Kielce. Dystans przejechany rowerem 0 km. Prowadziła nawigacja, wzięły udział 4 osoby.

Konfederaci – KTR Kielce wspólnie z TR Przedbórz

Trasa przejazdu: Przedbórz- Góry Mokre – Józefów – Dobromierz – Krzętów – Rudka – Pratkowice – Łączkowice – Przedbórz – Korytno. Dystans 47 km. Prowadził Dzidek, wzięło udział 7 osób w tym 2 z KTR Kielce.

Indywidualistki

Trasa przejazdu oraz dystans rowerowy – brak danych. Prowadziły same siebie dwie Agnieszki.

Lokalsi

Trasa przejazdu – Kielce – Piekoszów – Kuźniaki, a dalej z napotkanymi przypadkowo Długodystansowcami, przez Oblęgorek – Chełmce – Szczukowskie Górki do Kielc. Dystans ok. 80 km. Prowadził Wiesiek, wzięło udział 5 osób.

Głównym powodem tej rowerowej symultany była impreza kajakowo – rowerowa naszego Towarzystwa w dniach 19 – 21.06. 2020 r. we wspomnianym Przedborzu. Sobotni spływ spokojną i zasobną w wodę Pilicą z Przedborza do Tarasu, to przyjemny relaks w pełnym znaczeniu tego słowa. Trzygodzinny dystans wybraliśmy celowo, bo mądrzy ludzie wiedzą, że nic tak nie szkodzi przyjemności jak wszelka przesada. Tym samym udało się zakończyć kajakowe pływanie tą subtelną nutką niedosytu, która powoduje, że zostaje ochota by to kiedyś powtórzyć. Poobiednia część tego dnia, przeznaczona na rowery, była niestety “zmoczona”. Lecz nie ma tego złego…, bowiem w poetyckiej atmosferze “o altanę deszcz dzwoni…” przystąpiliśmy do planu B. Plan B zawsze jest przyjemnym przeżyciem, a zwłaszcza w towarzystwie naszych przedborskich przyjaciół – Dzidka, Fredka i Tadeusza. Dziękujemy im za to, jak również za niedzielną wycieczkę rowerową. Dziękujemy również naszym koleżankom i kolegom z Towarzystwa: Małgosi za smakowite paszteciki oraz wyśmienity bigos, Ani za pyszny murzynek i nie tylko, Jarkowi za ekstra sponsoring, Monice za unikalne ujęcia tańców przedborskich oraz Andrzejowi i Leszkowi za opracowanie ciekawych tras rowerowych Kielce – Przedbórz – Kielce. Bez waszej aktywności, też by się odbyło, lecz nie byłoby tak miło jak było…

Na koniec nie sposób nie podziękować Opatrzności za słoneczny korytarz, który prowadził naszych rowerzystów wśród okolicznych burz i deszczu na trasie Kielce – Przedbórz – Kielce.

Tekst Mietek, foto Jola i Monika

Wycieczka truskawkowa z Porąbek do Bielin

Trasa wycieczki: Kielce – Cedzyna – Leszczyny – Bęczków – Krajno Kościół Porąbki – Bieliny – Czaplów – Makoszyn – Widełki – Łukawa – Smyków – Green Velo – do Borkowa – Kaczyn – Suków – Mójcza – Kielce. Prowadził: Leszek. Dystans 90 km, wzięły udział 24 osoby.

14.06.2020 r.

W sytuacji, gdy grupa rowerzystów jest liczna, a planowany dystans znaczny, niemal zawsze dochodzi do rowerowej secesji. Tak było i tym razem. Wspomniana polaryzacja w naszym Towarzystwie jest procesem tolerowanym, jako że nie jesteśmy wojskiem obrony terytorialnej, czy jakąś inną mocno sformalizowaną strukturą. Naszą grupę integruje sympatia, czyli subtelna siła, która powoduje, że trwałość grupy jest większa niż to co ją spaja. Ten typ struktury może istnieć w wielu konstelacjach i jego funkcjonowanie wydaje się z pozoru chaotyczne. Jednak wszelkie próby porządkowania przypominają przypadek znajomego profesora, któremu sekretarka uporządkowała biurko. W dwa dni biurko wróciło do poprzedniego stanu, w którym jego gospodarz mógł normalnie funkcjonować. Bywa, że podział na grupy rodzi rozterki. Np. czy jechać z Leszkiem wolniej na długim dystansie, czy z Anią szybciej na krótszym, a może leśną drogą z Andrzejem? Szczęście, że najciekawszą część wycieczki – polnym traktem wśród truskawkowych pól, z górskimi widokami po lewej i prawej przejechaliśmy wszyscy.

Foto Ania, tekst MS.

Sąd nad Epidemią* – refleksje reżysera

11.06.2020 r.

Trasa wycieczki artystycznej: Kielce – Kuby Młyny – Kielce. Prowadził Andrzej. Dystans: z Kielc do Hollywood, wzięło udział 17 osób, w tym siedmioro artystów.

Rekreacja, jako forma aktywności ma co najmniej dwa oblicza. W naszym Towarzystwie silniej eksploatujemy aktywność fizyczną. Dlatego postanowiliśmy nieco zagospodarować rekreacyjne odłogi. Mam tu na myśli aktywność artystyczną. Zwłaszcza, że predyspozycje w tym kierunku Towarzystwo ma ponadprzeciętne. Przykładem tego jest chociażby dzisiejszy (czwartek – 11.06) spektakl plenerowy “Sąd nad Epidemią”. Tylko patrzeć świetnych recenzji w “Tajmsie”, a może nawet i ze dwa sezony na Broadwayu? Kto wie, kto wie… Są już tacy co mówią, że to dzieło równe “Czarownicom z Salem” Artura Millera. Niewątpliwie głównym walorem przedstawienia byli utalentowani aktorzy o zróżnicowanym emploi.

W roli Epidemii wystąpiła Małgosia, aktorka wszechstronna, której talent dorównuje urodzie. Wielkie odkrycie sezonu. Wcieliła się w rolę tak czarująco, że nie mieliśmy sumienia Epidemii karać. Mamy nadzieję, że ta kreacja otworzy artystce drogę do kariery. Mówią, że ma szansę zagrania u Martina Skorsese. Radzimy jednak by wysłała swoje portfolio Quentinowi Tarantino, który jest od Martina sporo młodszy…

Sędziego zagrał utalentowany muzycznie, znany aktor komediowy Leszek. Sukces tym większy, że rola poważnego Sędziego mogła być dla niego artystycznym wyzwaniem. Widać jednak, że środowisko rodzimego Pakosza odcisnęło na aktorze swoje piętno, czyniąc go typem wszechstronnego artysty, który w każdej roli pokazuje maestrię.

Podobnie nie miałem wątpliwości przy obsadzie roli Prokuratora, którą powierzyłem Andrzejowi. Nie zawiodłem się, solidna warszawska szkoła. Dobra emisja głosu i doskonałe rozumienie tekstu sprawiły, że był w swoim wykonaniu tak przekonujący, aż sam się go bałem…

Bodaj najwięcej problemów przysporzyła obsada roli Adwokata, którego brawurowo zagrał wybitny aktor drugoplanowy Sławek. Nie obyło się bez perypetii przy negocjacjach kontraktu. Aktorzy tej klasy rozmawiają bowiem z reżyserem wyłącznie przez swoich agentów, a ci zażądali za występ horrendalnej sumy. Towarzystwo Rowerowe nie jest biedną organizacją, dlatego po negocjacjach dopięliśmy swego. Musieliśmy jednak obiecać, że użyjemy swoich wpływów w załatwieniu artyście głównej roli u jakiegoś znanego reżysera. Zdecydowaliśmy się na Hitchcocka, bo zagrać obecnie u śp. Hitchcocka to by było coś!

Rolę Sekretarki powierzyłem bez wahania Dorocie. Byłbym nawet gotów odwołać spektakl gdyby aktorka nie mogła jej przyjąć. Szczęśliwie mimo napiętego kalendarza, wyraziła zgodę. To Artystka z krwi i kości, obdarzona nieprzeciętnym talentem komediowym. Zagrała w pięknej charakteryzacji tak sugestywnie, że nie mogłem się skupić na swoim zadaniu. Zresztą zauważyłem, że Rysio też był niespokojny…

Podobno prawdziwy artysta potrafi zrobić z roli perełkę nawet trzymając halabardę. To powiedzenie potwierdza Jarek, który z niewielkiej roli Ławnika wycisnął nie jakiś tam sok z buraka, tylko czystą sztukę. To aktor charakterystyczny w szczególnym znaczeniu tego słowa. Zarówno Jego fizis, jak również charakter emanuje łagodnością, dlatego roli kata nie miałbym sumienia mu powierzyć.

Obsadzając Krzysztofa w roli Kata, żałowałem, że scenariusz nie przewiduje postaci amanta, do której Krzysiek pasuje jak ulał. Poza tym ci, którzy widzieli jego zbójecki taniec z siekierką to wiedzą, że ten człowiek zbudowany jest z artystycznej kreatywności. Do tego ta świetna charakteryzacja! To artysta kompletny, który mógłby zrobić karierę nawet w Ameryce, no może za wyjątkiem terenów zamieszkałych przez Siuksów – z uwagi na Jego bujny skalp…

I na koniec, nie sposób pominąć Siostry przełożonej – Ani, która zadbała o nasze bezpieczeństwo zgodnie z zaleceniami GIS. Zaproponowane przez nią innowacyjne metody pomiaru temperatury wejdą do kanonu diagnostyki covida 19. W realu byłaby jednak pielęgniarką niebezpieczną dla zdrowia, bo w jej obecności mężczyznom gwałtownie skacze ciśnienie… Jest to aktorka inteligentna i niezmiernie twórcza, która nie potrzebuje reżysera, żeby stworzyć niezapomnianą kreację.

Podsumowując: “Sąd nad Epidemią” to niewątpliwie nasze najlepsze przedstawienie sezonu! Zwłaszcza, że nic innego dotąd nie graliśmy…

Jeszcze raz bardzo dziękuję wszystkim aktorom, a Dorotce, Małgosi oraz Krzyśkowi dodatkowo za piękne charakteryzacje. Chcę również podziękować Joli za scenariusz, Ani, Dorocie oraz Zbyszkowi za oprawę muzyczno – fotograficzną, a publiczności za spontaniczne współuczestnictwo w przedstawieniu.

Jak to wołał, spod czarnego kapelusza nieodżałowany Piotr Skrzynecki, wiercąc się po ciasnej scence “Baranów”: kochajcie teatr, kochajcie sztukę, kochajcie artystów!

Reżyser

*Film i scenariusz widowiska „Sąd nad Epidemią” dostępne są w zakładce Silva Rerum

Dobrodziejstwa ciepłej aury

7.06.2020 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Górki Szczukowskie – Brynica – Strawczyn – Oblęgorek – Chełmce – Brynica – Górki Szczukowskie – Kielce. Dystans ok. 60 km. Prowadził Andrzej, wzięły udział 22 osoby.

Chciałoby się powiedzieć – nareszcie! Po nieprzyjaznym maju, początek czerwca czerwcowy. Nie narzekaliśmy bynajmniej na maj z powodu niskiej temperatury i lekko deszczowej pogody. Jeździmy przecież w gorszych warunkach i nikt nie robi z tego problemu. Maj nas rozczarował ponieważ nie był sobą. To jakby kupić półbuty Lloyda ze świńskiej skóry. Natomiast gorący początek czerwca spowodował, że krajoznawczy charakter naszej wycieczki całkowicie zdominowała, zwłaszcza pod koniec, rekreacja. Odpoczynek w okolicach Brynicy jednym umożliwił spokojne wygrzewanie się w promieniach letniego słońca, a innym leniuchowanie na zielonej łące w cieniu drzew. Wycieczka miała też wymiar historyczny, co widać na poniższym obrazku.

Hołd Pruski?

Tekst i foto: Spółka z o. o. JolMiet