Krótko i węzłowato

11.09.2022 r.

Trasa wycieczki:Kielce – Bilcza – Morawica – Łabędziów – Radomice – Marzysz – Suków Modrzewie – Mójcza – Kielce. Dystans 50 km. Prowadził Leszek

Relacja z ostatniej wycieczki będzie krótka, a treść zrozumiała. Zwłaszcza, że sprawozdania z wycieczek to nie romanse z kanadyjskiego Harlekina. Jednak długie teksty to nie tylko wierszówka, czy narzędzie do przemycania reklam. Rozwlekłość i niejasność treści służy też celom szlachetnym. Tak było w przypadku niemieckiego filozofa Teodora Adorno. Podobno pisał dużo i niezrozumiale. Wiem, bo mieszkałem we Frankfurcie nad Menem w lokalu, który kiedyś zajmował Adorno i z ciekawości przeczytałem jego życiorys.  Swoją twórczością inspirował nawet Tomasza Manna, który był wielkim pisarzem, może dlatego, że uwielbiał jazdę na rowerze…

Zgodnie z wymogami poprawnej struktury tekstu, wstęp oraz zakończenie nie powinny być dłuższe od rozwinięcia. Zatem, aby dotrzymać obietnicy wypada sprawozdanie ograniczyć do wstępu, a szkoda bo wycieczka pod dowództwem Leszka była dobrze przygotowana i obfitowała w ciekawe wydarzenia. Firma “LO” zawsze gwarantuje TQM.

PS. Nieprzemakalnym uczestnikom tej wycieczki, za wytrwałość i hart ducha, dedykujemy piosenkę zespołu Sztywny Pal Azji

Nie straszne nam wichry i burze
Niegroźne nam deszcze ulewne
Nie pochłoną nas bagna, kałuże
Nasze peleryny są pewne

Jesteśmy nieprzemakalni
Jesteśmy normalni

Tekst MS (bez post scriptum); foto Gosia, Zbyszek

Wojna kolorów

4.09.2022 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Bilcza – Morawica  wycieczkę prowadził Leszek. W Morawicy nastąpił podział na dwie grupy:

1. Grupa Leszka podążyła w kierunku Dębskiej Woli – następnie przez Drochów – Chomentów- Korytnicę – Staniowice – Sobków – Wierzbicę – Lelusin – Radomice – Marzysz  do Kielc. Dystans 80 km.

Trasa grupy Leszka

2. Grupa Ani “odbiła” na Łabędziów – Komórki – Borków – Marzysz – Kuby Młyny – Kielce. Dystans 60 km. Ogółem wzięło udział 16 osób. Pogoda rześka ok. 20 st. C. Zachmurzenie ze słonecznymi epizodami.

Pod względem organizacyjnym to właściwie kopia wycieczki z poprzedniego tygodnia. Ci sami prowadzący, ten sam powód secesji, no może z tą różnicą, że w grupie Ani jechał Boguś – Lider Honorowy naszego Towarzystwa. Niewykluczone, że z tego powodu zamiast jednej słodkiej uczty tym razem mieliśmy dwie. Mimo, że pozornie wycieczki podobne to jednak, jak śpiewał Piotr Szczepanik, – dzień niepodobny do dnia… Dotyczy to również przyrody,  poprzednio postrzegaliśmy rozległe pola nawłoci jako żółte malownicze kobierce, ostatnio budziła lekki niepokój swoją natarczywą ekspansywnością, której nikt nie chce… Nie powinna jednak mieć kompleksów w stosunku do  rzepakowych łanów, przystraja bowiem nieużytki niczym dzikie wino stare chałupy. Są jednak tacy co twierdzą, że czerwone maki, fioletowe kąkole i niebieskie bławatki robiły to lepiej.

Tekst MS, foto: Ania, Gosia R., Gosia W. Dorota

Sprawozdanie z politycznym suplementem

28.08.2022 r.

  • Trasa wycieczki: Kielce – Cedzyna- Bęczków – Krajno – Bieliny – prowadził Leszek. W Bielinach nastąpił podział na dwie grupy:
    1. grupa Leszka:  Bieliny – Czaplin – Makoszyn – Widełki – N. Huta – Holendry – Smyków – Ujny – Trzemosna – Borków – Marzysz – Suków – Mójcza – Kielce –  dystans 83 km;
    2. grupa Ani: Bieliny – Napęków – Skorzeszyce – Górno – Niestachów – Mójcza – Kielce – dystans 65 km
  • Ogółem wzięło udział 16 osób.  Słonecznie, temp. w granicach 30 st. C. Lekki powiew tylko w czasie jazdy.
Trasa grupy Leszka

Na Zachodzie bez zmian*

Właśnie minęło pół roku od napaści rosyjskiej na Ukrainę i przyzwoitość nakazuje by o tym wspomnieć. Nie wiem czy Cyceron miał racje mówiąc, że historia jest nauczycielką życia. W każdym razie Rosjan historia nie nauczyła niczego. Rozpoczęli rakietowe ostrzeliwanie ludzi  pozostających w domach, szkołach, szpitalach, niemal równo w osiemdziesiątą rocznicę lotniczej rzezi, której sami doświadczyli od Niemców w Stalingradzie.

Trudno zrozumieć, że zachodnioeuropejski establishment nie dostrzega w pełni, że należy aktywniej i bez kunktatorstwa pomagać Ukrainie oraz izolować najeźdźcę. Dlatego taktyka – “niech na całym świecie wojna, byle francuska wieś zaciszna, byle niemiecka wieś spokojna”**, w warunkach rzeczywistości globalnej jest naiwna i głupia, bo we współczesnym teatrze wojennym nawet na widowni oberwiemy rykoszetem…

Rowerowa alternatywa

Leszek, swoją osiemdziesięciokilometrową propozycją wycieczki, zasiał lekki niepokój, zwłaszcza wśród zwolenników krótszych dystansów. Wycieczki z Leszkiem zapewniają ciekawe przeżycia, ponieważ należy do tych prowadzących, którzy umieją obserwować oraz byli wszędzie, częściej dalej niż bliżej. Właśnie to “dalej” niekiedy powoduje rozterki typu, zjeść obiad w standardowym czasie, czy odgrzewany późną porą według zachodniej mody.  Stąd podział klubowej społeczności na grupy jest reakcją na wspomniany dylemat. W takich przypadkach często korzystamy z uprzejmości Ani, która skracając trasę, jednocześnie pamięta aby ta nie straciła na atrakcyjności. Tak było i tym razem. Podejrzewam, że obie grupy były zadowolone z wyboru, ponieważ opierał się na marksistowskiej zasadzie “od każdego wg możliwości każdemu wg potrzeb”. To dowód, że w Towarzystwie możemy realizować nawet utopię…

*To pożyczony przeze mnie tytuł  dramatu wojennego E.M. Remarque’a.

** Trawestacja słów z “Wesela” S. Wyspiańskiego, które wypowiedział Dziennikarz do Czepca.

Tekst MS, foto Gosia R., Gosia W., Dorota

Lajtowa lekkość bytu

21.08.2020r.

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Szewce – Zelejowa – Korzecko – Starochęciny –  zalew w Lipowicy – Wola Murowana – Nowiny – Kielce. Wycieczkę prowadziła Ania, dystans 55km. Wzięło udział 12 osób.

Było lajtowo! – to spontaniczna odpowiedź na potencjalne pytanie o wrażenia z wycieczki. Może z tej przyczyny, że jedni jechali szybko, inni wolniej, jednak wszyscy razem. Być może z powodu, że jadąc nad wodę nikt na nią nie zwracał uwagi? Możliwe, że biesiadne zakończenie zadecydowało o klimacie wycieczki. A może dlatego, że nie marnowaliśmy zachwytu nad zmęczoną latem przyrodą… Nie można też wykluczyć, że odpowiedź wyśpiewał Wielki Artysta – “lubię wracać tam gdzie byłem już”. Może ten lajt, to suma wrażeń, a może jedna ulotna chwila…  Kto wie, kto wie …

Tekst MS, foto Małgosia, Dorota.

Wycieczka świąteczna

15.08.2022

W dzisiejszej wycieczce wzięło udział aż 5 osób, tj. Darek, Rysio, Sławek,Zbyszek i ja. Prowadzącym był Sławek. Trasa wiodła po drogach asfaltowych i na szczęście płaskim tererenie: K-ce, Suków, Marzysz, Borków, Trzemosna, Ujny, Pierzchnianka, Pierzchnica, Kalina Górecka, Górki, Zaborze, Brudzów, Wola Morawika, Morawica, Brzeziny, Piaseczna Górka , Bilcza, Dyminy, Kielce. Dystans 65 km. 🚴‍♂️

Tekst Gosia, foto Gosia, Darek

Wycieczka również historyczna

7.08.2022 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Szczukowice – Piekoszów – wincentów Korczyn – Eustachów – Ruda Zajączkowska – Wierna Rzeka – Łubno – Micigózd – Podzamcze Piekoszowskie – Kielce. Dystans 70 km. Wycieczkę prowadziła Ania, wzięło udział 15 osób.

W wycieczce wzięło udział sześć dziewcząt, co jest wydarzeniem szczególnym, zarówno ze względu strukturę uczestników, a przede wszystkim z uwagi na ten uroczy klimat, który generuje towarzystwo kobiet. Jeśli dodać do tego słoneczną, ciepłą pogodę, tonowaną sierpniowym zefirkiem oraz sprawny menedżment prowadzącej, to nawet dwadzieścia gloryfikacyjnych przymiotników nie wystarczy, aby to opisać. Skądinąd nie można się czuć inaczej w okolicach, gdzie z każdego miejsca widać biały kościółek na Zachętnej górze.

Wycieczka miała również historyczny epizod. Ania zwróciła naszą uwagę na leśny cmentarz z okresu I Wojny Światowej przy drodze za Korczynem, gdzie głównie spoczywają prochy żołnierzy rosyjskich. Zwraca uwagę sentencja umieszczona na cmentarnym krzyżu:

“Śmierć żołnierska jest święta i wszelki nakaz nienawiści maże. Czy bratem był, czy też wrogiem, niech nikt nie pamięta. Jednaką cześć i miłość winniśmy im w darze.”

Nie należy wszak zapominać o tym, że cmentarz obok chrześcijańskiego miłosierdzia jest dokumentem prawdy historycznej i mieszanie tych dwu porządków nie powinno mieć miejsca. To jest bowiem relatywistyczne, nieświadome lub celowe zacieranie śladów niegodziwości. ( por. Krzyż pojednania na cmentarzu w Radomicach).

Aby uczynić zadość Bożemu miłosierdziu wystarczyło napisać:

“Śmierć żołnierska jest święta. Braciom cześć, wrogom wybaczenie winniśmy w darze.”

Tekst MS, foto Ania, Dorota, Gosia.

Na półmetku lata

31.07.2022 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Zalesie – Zgórsko – Trzcianki – Kowala – Brzeziny – Nida – Zbrza – Dębska Wola – Chałupki – Muzeum oraz targi garncarstwa – Wola Morawicka – Brudzów – Radomice – Marzysz – Suków – Mójcza – Kielce. Dystans 65 km, wzięło odział 8 osób. Wycieczkę prowadził Leszek.

Tegoroczny lipiec pożegnał nas umiarkowanie ciepło, a na koniec wycieczki nawet uronił trochę pożegnalnych deszczowych łez. W języku Papieża Benedykta znaczy to mniej więcej “ żegnam was ciule”. My również, aby nie uchybić uprzejmości, żegnamy lipiec w podobnym tonie. Wybaczamy lipcowi ulewę sprzed trzech tygodni, która uniemożliwiła nam wycieczkę. Być może ten eksces pogodowy był swoistym egzystencjalnym szlochem przyrody powodowanym zmianami klimatu lub dyskryminacją kobiet…, a może z powodu nieprzebranych ilości śmieci przy leśnej drodze w Trzciankach?

Mówiąc modną nowomową, ostatnia wycieczka obfitowała w plusy dodatnie. Trafiliśmy na doroczny kiermasz garncarskiego rzemiosła na terenie Muzeum Garncarstwa w Chałupkach. Zresztą, nawet gdyby ktoś nie gustował w glinianych dzbanuszkach czy frasobliwych świątkach, to przecież chleb ze smalcem, który nam kupiła na kiermaszu Dorota, był smaczny jak wszystko spożywane w małych ilościach na świeżym powietrzu… Nadmieńmy, że prowadzący wycieczkę był silnie zintegrowany z grupą i wice wersa. Ponadto jej uczestnicy wystąpili w strojach, których kolory niosły ukryte przesłania. Leszek wystąpił, co zrozumiałe, w stroju Batmana. Dorota oraz Zbyszek w czarnych kostiumach zadawali wycieczce szyku i elegancji. Gosia tym razem na ciemno i niebiesko, z różowymi przywieszkami zamków błyskawicznych w stylu glamour, pozostawała w nurcie stonowanej awangardy. Z kolei Krzysztof, być może w hołdzie dla twórczości Stendhala, przywdział czerwono – czarną Salewę. Nie można również wykluczyć nawiązań do superbohaterskich czynów Spider – Mana. Natomiast Michał założył bluzę w kolorach Maryjnych, chociaż nie ma pewności co do treści Jego przesłania. Ja z Rysiem, w outletowych czerwieniach, jechaliśmy na końcu peletonu, ma się rozumieć, w charakterze czerwonych latarni.

Tekst MS, foto Gosia, Dorota.

Wycieczka imieninowa A. D. 2022

24.07.2022 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Szczukowskie Górki – Laskowa – Ciosowa – Uroczystość imieninowa w Bobrzy – Oblęgorek – Chełmce – Podzamcze Piekoszowskie – Kielce. Wzięły udział 22 osoby, dystans 60 km. Wycieczkę prowadziła Solenizantka Ania.

Nieczęsto się u nas zdarza, aby prowadzenie niedzielnej wycieczki zadeklarowały jednocześnie trzy prominentne osoby. Najpierw propozycję przedstawił Andrzej, by następnie w sposób kulturalnie bezkolizyjny zrezygnować z jej prowadzenia na rzecz Leszka. Nim Leszek rozpoczął na zbiórce “słowo na niedzielę”, swoją propozycję przedstawiła Ania. Leszek, którego Pan hojnie obdarzył bystrością umysłu, wie, że kobietom w okresie świętowania się nie odmawia. Tym sposobem uczestniczyliśmy w miłej wycieczce imieninowej Ani, jako że wszystko w okolicach 26 lipca z Anną się kojarzy. Trzeba przyznać, że to szczególne imię, zastrzeżone dla szczególnych kobiet i nie bez powodu ma ponad dwadzieścia czułych zdrobnień… Aż dziw, że zapowiada zimne poranki. To pewnie jedna z tych tajemniczych niekonsekwencji, które mają ukryty sens…

Niektórzy z nas nieco żałują, że nie wykorzystali całej puli imieninowych całusków, którymi można było bezkarnie obdarzać solenizantkę, nie bacząc jak rzeczona to znosi. Mądrzejsi doświadczeniem zaczekamy do następnej okazji.

W pełni rozumiemy poimieninową secesję Andrzeja w kierunku Strawczyna oraz Leszka, który obrał azymut na Grzymałków, dali bowiem upust wcześniej nagromadzonej energii wycieczkowej.

Tekst MS, foto Gosia oraz Dorota

Szlakiem zbiorników wodnych

17.07.2022 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Wiśniówka – rezerwat Barcza – Stara Występa – zbiornik Kaniów – zbiornik Zachełmie – Gruszka – Kajetanów – Marczakowa Dolina – Masłów – zbiornik Cedzyna – Kielce. Wycieczka przełożona z ub. niedzieli  z uwagi na deszczową pogodę. Dysans 60 km. Wcieczkę prowadził oraz jej temat wymyślił Andrzej, wzięło udział w porywach 20 osób.

Obcowanie z przyrodą to ważny powód naszych rowerowych wyjazdów. Z przyrodą, czyli z “całokształtem rzeczy i zjawisk tworzących wszechświat, bez wytworów pracy ludzkiej”*. A zatem, czy ta sosna nalewkowa, którą ongiś zasadził Rysio koło domu, jest częścią przyrody, bo skoro jest wytworem Jego pracy to może przyrodą nie jest?  Niełatwo ubrać w słowa zwłaszcza tak złożoną rzeczywistość jaką jest przyroda. Jednak dla naszych rekreacyjnych potrzeb nawet definicja przyrody w stylu: „koń, jaki jest, każdy widzi” ** wystarczy, bo w tym przypadku najważniejszy jest sposób jej postrzegania. 

Podczas wycieczki czerpaliśmy z przyrody in gremio, jednak każdy na swój sposób. Wśród walorów przyrodniczych, zgodnie z zamysłem prowadzącego, dominowała woda. Ze zbiorników wodnych korzystaliśmy tym razem „bez namaczania”, podobnie jak z ziemi – bez przyziemiania… Oczywiście wszyscy używali powietrza, acz nierównomiernie, ponieważ niektórzy jadąc pod górę zużywali go więcej niż inni. Bardzo cenimy dary lasu, wczoraj też był użyteczny, choć mniej nam służył jako dawca cienia… Temat wycieczki obligował, żeby nawet dawny kamieniołom w Barczy postrzegać przede wszystkim jako śródleśne jeziorko. Jadąc na rowerze trudno obserwować motylka czy żuczka, za to ptasi świergot zawsze cieszy ucho. Niestety, w połowie lipca już się nikomu świergotać nie chce.  Na kukanie też sezon minął, to i problemy związane z wyższością kukania nad świergotem specjalnie nas nie zajmowały. Czasem ktoś rzucił okiem na niebo lecz nie wiadomo czy po to by podziwiać kumulusy, czy w obawie przed deszczem. Uwielbiamy aromaty przyrody. Szkoda, że nie było okazji aby doświadczyć lipowych zapachów, które mimo że „lipne”, nie ustępują nawet konwaliowo – żywicznym. Skądinąd w rejonie Zagnańska można było doświadczyć tych ostatnich, bo tu również tną na potęgę. Nie brakowało malowniczych widoków, lecz co jest malownicze, a co zwyczajne, to przecież kwestia indywidualna. Np. na przepiękny dąb, nie Bartek, w rejonie Zagnańska, opatrzony tablicą „Drzewo zagrażające życiu” prawie nikt nie zwrócił uwagi. Natomiast w żadnym razie nie są nam obojętne feerie barw w które się stroi natura, chociaż letnia przyroda w stosunku do jesiennej trochę przesadza z zielonym kolorem…

Sprawozdanie ciut przyprawiłem sardonijskim zielem, chociaż potrafimy mądrze korzystać z przyrody podczas naszych wycieczek niedzielnych. Jak nam się chce, to umiemy przeżyć i opisać doznania, które przyroda w nas wzbudza oraz próbujemy zrozumieć procesy, które rządzą jej funkcjonowaniem.

* Def. wg WSJP PAN.

**To znane powiedzenie pochodzi z XVIII – wiecznej encyklopedii ks. Benedykta Chmielowskiego.

Tekst MS, foto Gosia, Dorota.