Marzanna 2023

16.04.2023 r.

Trasa wycieczki: Kielce – droga pod Grabiną – rzeka Sufraganiec – Szczukowskie Górki – Jaworznia – Łaziska – Zawada – kamieniołom Szewce – Szewce – Słowik – Białogon – Kielce. Dystans 40 km, wzięło udział 17 osób. Wycieczkę prowadził Andrzej.

Mówiąc wprost, trochę przegapiliśmy tegoroczne topienie marzanny. Żeby jakoś wyjść z tej  kłopotliwej sytuacji należało w miejsce “topienia” wymyślić jakiś inny powód do świętowania.

Okazało się, że to starania zupełnie niepotrzebne. Magia tradycji oraz determinacja Andrzeja była tak wielka, że mimo poślizgu, udało się zorganizować “topienie marzanny” w starym dobrym stylu.  Pomogła w tym bez wątpienia siła perswazji prowadzącego wycieczkę, która skłoniła Dorotę do wykonania pięknej marzannowej kukły. Przyznaję, że mimo wcześniejszych prób, mnie się ta sztuka nie udała. To dowód, że Andrzej ma menadżerskie kwalifikacje i doskonale się nadaje na przwódcę rowerowego stada…

Słoneczna pogoda, urokliwe miejsce oraz liczne towarzystwo skropione przez Leszka złotym płynem  (nie tym o którym myślicie) spowodowały, że przyjemnie spędziliśmy to niedzielne przedpołudnie.

Było tak radośnie, że Marzanna zamiast w wodzie przycupnęła na sośnie i patrzy z góry zazdrośnie jak bobry z Sufragańca wyprawiają harce na starej wersalce…

Tekst MS, foto Gosia

Dyngus w czasach posuchy

10.04.2023 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Bilcza – Brzeziny- Morawica – Kuby Młyny – Marzysz – Suków – Mójcza – Kielce. Dystans 55 km, czas wycieczkowania 7 godzin, tym razem wzięło udział 8 osób. Wycieczkę prowadził Leszek.

To już trzecia wycieczka dyngusowa w historii naszego Towarzystwa. (W 2020 r. nie odbyła się z uwagi na pandemię). Dwie dotychczasowe były bliźniaczo podobne, obie prowadził Leszek tą samą trasą i na podobnym dystansie. W jednej i drugiej wzięło udział 10 tych samych osób. [sic!]

Tak, tak – są takie wydarzenia, jak mawiał Ferdek Kiepski, o których się fizjologom nie śniło!

Oczywiście mogliśmy sprawić by trzeci dyngus był podobny do poprzednich, przynajmniej z formalnego punktu widzenia, zwłaszcza że zrządzeniem losu wycieczkę znów prowadził Leszek. Lecz w czasach klimatycznej schizofrenii, gdy deszcze obfite, lodowce się topią, Kiribati tonie, chociaż wody coraz mniej, już nie wiadomo jak się zachować pro eco. Dla spokoju sumienia przejechaliśmy w słonecznym cieple wiosennym kilkadziesiąt kilometrów, bez dyngusowego marnowania tego cennego zasobu. Nawet przyroda nas pokropiła przed Morawicą tyle co kot napłakał. Również Doroty nie udało się wysmagać wierzbowymi witkami zgodnie ze śmigusowym zwyczajem, w miłym rewanżu za poprzednie dyngusowe wycieczki, podczas których polewała nas obficie.

Aby jednak zupełnie nie ignorować tradycji, udało się Leszkowi znaleźć trochę błota, w którym utaplaliśmy chociaż rowery, bo lany poniedziałek, jakby nie patrzeć, to przecież święto wilgoci…

Tekst MS, foto Dorota

Motywacja na deszczową pogodę

2.04.2023 r.

Trasa wycieczki: prawdopodobnie w kierunku Sukowa. Dystans oraz prowadzący nieznany. Stawiło się na zbiórkę 8 osób w tym dwie zrezygnowały z wycieczki.

Niniejsza “parambuła”, jak mawia Leszek przywołując klasyka, jest w pewnym sensie echem tych czterystu tysięcy kilometrów, które były powodem miłego spotkania ostatniej niedzieli.

Osoby dla których jazda na rowerze jest co najwyżej lekkim hobby, mogą się dziwić jak często ta skłonność zamienia się w pasję, oczywiście nie szewską tylko taką, której desygnatem jest wyższy stopień zaangażowania. Przykładem takich zachowań było uczestnictwo w ostatniej wycieczce.

Bez względu na to jaka intencja skłoniła każdego z uczestników* wycieczki do rowerowej aktywności, nasza motywacja musiała być silna, skoro udało się wyjechać z domu w tak kapryśną, deszczową porę. Mnie oraz Leszkowi wystarczyło jej niestety jedynie aby dojechać na miejsce zbiórki i powrót do domu. Chcemy wierzyć, że pozostała szóstka otrzymała choć trochę motywującej dopaminy, żeby kontynuować wycieczkę, a może nawet serotoninowy zastrzyk dobrego samopoczucia. Tak właśnie rodzi się rowerowa pasja. Ona to powoduje, że jazda na rowerze jest w stanie poprawić nastrój nawet anhedonistom w deszczową porę.

* Autor przeprasza za brak feminatywów

Tekst MS, foto Gosia

Dzień Leszka

26.03.2023 r.

Trasa wycieczki: Tym razem to czterysta tysięcy kilomerów przebyte na rowerach przez Leszka  po drogach i bezdrożach naszego regionu, kraju i kontynentu w latach 1993 – 2023. Podniosła uroczystość poświęcona temu wydarzeniu miała miejsce w Kielcach w wiacie na Stadionie w czwartą niedzielę marca AD 2023. Wzięło w niej udział szesnaścioro rowerowych przyjaciół Naszego Bohatera. Wspomnianą uroczystość poprzedziła m.in. obserwacja żabich godów w rezerwacie Biesak. Wycieczkę do rezerwatu prowadził Andrzej.

Nie ma przesady w stwierdzeniu, że jazda na rowerze krzepi charakter a niewykluczone, że w dłuższej perspektywie kształtuje osobowość rowerzysty. Leszek jest tego najlepszym przykładem. Jego życzliwy stosunek do ludzi oraz pogodne usposobienie zapewne w niemałym stopniu zostały ukształtowane w trakcie tych tysięcy kilometrów, które Leszek przebył na rowerze, wolny od niezdrowej rywalizacji oraz powodowany ciekawością świata i radością z jazdy.

Dziękujemy Leszku za dotychczasowe towarzystwo podczas rowerowych wycieczek wierząc, że jakaś część Twoich przyjemnych przeżyć jest również naszym udziałem. Kręć zatem w zdrowiu i pogodzie ducha kolejne tysiące kilometrów, pamiętając motto KTR –“ jeśli na rower to w dobrym (czytaj w naszym) towarzystwie”.  

Cieszymy się że w uroczystościach wzięła udział Monika przebywająca na rowerowym urlopie. Odczytujemy to jako wyraz szacunku dla Naszego Króla Rowerowych Kilometrów.

Dziękujemy Tobie Leszku oraz Kasi za to piękne spotkanie, dobrze rozumiejąc, że te czterysta tysięcy to Wasz wspólny sukces.

W imieniu Społeczności Kieleckiego Towarzystwa Rowerowego – M.S.

Fotorelację z uroczystości przygotowały: Ania, Gosia, Jola.

Między zimą a wiosną

19.03.2023 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Wola Kopcowa – zalew Cedzyna – Leszczyny Skała – Mąchocice  – Krajno  kościół – Górno – Zawada – Niestachów – Suków – Mojcza – Kielce. Wzięło udział 14 osób, dystans 60 km. Wycieczkę prowadził Leszek

Skoro Andrzej poprzednią wycieczką pożegnał zimę, to podczas kolejnej Leszek musiał powitać wiosnę. Nie sposób bowiem funkcjonować między porami roku, bo to by znaczyło, że ignorujemy kolejność zdarzeń, czyli czwarty wymiar i moglibyśmy wpaść w otchłań międzyczasu. Leszkowa wiosna może nie buchnęła spektakularnym ciepłem lecz niewątpliwie zaznaczyła swoje nadejście w społecznym sensie, czyli gwałtownym przyrostem uczestników wycieczki. To jednak nie jakiś zwykły przyrost. Ten jest wynikiem tajemniczego eksperymentu. Z siedmiorga uczestników wirtualnie wykreowanych podczas poprzedniej wycieczki, część już się ujawniła w formie rzeczywistej podczas ostatniej. Innymi słowy, pewnie za sprawą jakichś ezoterycznych mocy następuje  transmutacja siódemki wirtualnej w siódemkę realną. Musimy chyba zaprzestać tych praktyk, bo z siódemkami nie ma żartów…

Tekst MS, foto Gosia oraz Jola.

Siedem plus siedem

12.03.2023 r.

Trasa wycieczki: Kielce – “Termy Bińkowski” – stok narciarski – G. Pierścienica – G. Kamienna – Kapliczka na Białogonie – Białogon – Jaworznia – Białogon – Kielce. Dystans 37 km, wzięło udział 14 osób. Wycieczkę prowadził Andrzej.

Wbrew pozorom nie ma żadnej pomyłki w liczbie uczestników ostatniej wycieczki. Bez wątpienia chcieliśmy by w niej uczestniczyło 14 osób, czyli siódemka uczestników w realu oraz siedem osób odbywających zimową przerwę techniczną, czyli Jarek, Małgosia, Ania, Basia, Marek, Stasiu oraz Krzysztof. Zaprosiliśmy Was symbolicznie abyście nie wyszli z rowerowej wprawy. Należąc do Towarzystwa, będziecie dostawać co jakiś czas, niczym terytorialsi, “powołania” do wirtualnych zmagań rowerowych, aż do uzyskania pełnej gotowości bojowej.

Niezależnie od ładnej pogody, to jeszcze nie ta pora, gdy słoneczko szczodrze obdarza nas witaminą, a ptaszki głośno świergolą. Mimo to, niektórym chce się wyjechać z domu, nie bacząc na piwniczny chłodek schyłku zimy. Np. Leszka wzywa, bez względu na aurę, Madonna del Ghisallo patronka rowerzystów, Gosię motywuje pogodne usposobienie, a ja się zjawiałem zimową porą z płonną nadzieją, że nikt nie przyjedzie i choć przez tydzień będę rowerowym bohaterem. Jednak zawsze grupka zimolubnych krzyżowała te plany. Tym razem wycieczkę prowadził Andrzej, którego jak wiemy ciągnie do lasu w każdą pogodę. O dziwo przejechaliśmy niełatwą leśną trasę nie tylko bez pomstowania, ale nawet z przyjemnością. Dwa szczyty, czyli G. Pierścienicę oraz G. Kamienną zdobyte w stylu  cyclo-perpedes, dedykujemy naszym koleżankom oraz kolegom przebywającym na rowerowych urlopach.

Tekst MS, foto Gosia z pomocą fotoasystentów Leszka i Sławka. Fotoefekty specjalne Jola.

Dzień podobny do dnia…

5.03.2023 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Białogon – Nowiny – Kowala – Brzeziny –  drogą przez las do Bilczy – Dyminy – Kielce. Dystans 45 km, wzięło udział 6 osób. Wycieczkę, podobnie jak 2. poprzednie, prowadził Leszek.

Nic tak nie stabilizuje psychiki, jak poczucie kontroli nad zdarzeniami. To właśnie zapewniała nam pogoda podczas ostatnich wycieczek. Od trzech niedziel bardzo podobna. Umiarkowanie chłodna,  coraz mniej wietrzna i bezdeszczowa, wszak epizodyczna mżawka czy symboliczny śnieżek to przecież nie deszcz. Drobne uciążliwości takiej aury wynagradzała jej przewidywalność. To cenny walor, nic nas bowiem nie mogło zaskoczyć. W tych warunkach nawet nasze zachowania, można było przewidzieć. Sławek ze Staszkiem votum separatum dla wszelkich alternatyw asfaltu, dla Leszka każda droga dobra byle dalej, mnie jak zwykle czapka spadała na oczy, a Gosia jak zawsze bez narzekania i ze stoickim spokojem. Nawet rower Jurka skrzypiał niestrudzenie cały czas w podobnym tonie… Wisienką na wycieczkowym torcie był przejazd z Leszkiem oraz Jurkiem w towarzystwie Gosi, świeżo zaśnieżoną, leśną drogą z Brzezin w kierunku Bilczy. Nasze rowery zostawiały w białym puchu malownicze czarne linie, idealnie jednośladowe, rysowane bez żadnej stabilizacji błędnika…

Tekst MS, foto Gosia z pomocą fotoasystentów Leszka oraz Sławka.

Baj baj luty!

26.02.2023 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Cedzyna – Leszczyny – Bęczków – Krajno – Górno – Zawada – Niestachów – Słopiec – Borków – Marzysz – Suków Modrzewie – Suków – Mójcza – Kielce. Wzięło udział 7 osób. Przejechaliśmy niemal 70 km w czasie od rana do wieczora. Jak wynika z  parametrów, wycieczkę prowadził Leszek.

Ostatnia wycieczka była dwujajową bliźniaczką ubiegłotygodniowej. Pierwsza nas uraczyła wietrzną mżawką, z kolei ostatnia – płatkami śniegu w dojmującym chłodzie. Mimo drobnych niedogodności pogody atmosferycznej, pogoda ducha była wyśmienita.  Tym razem, obok jazdy rowerem, uprawialiśmy czytanie ze zrozumieniem. Pomimo wysiłku, nie udało się jednak pojąć dlaczego na stole szachowym siłowni plenerowej w Cedzynie, zabraniają grać a szachy w czasie deszczu. Zniechęceni intelektualną niemocą, wróciliśmy do sprawdzonych sposobów poprawy nastroju.

Tekst MS, foto Gosia

Lutowy trójkąt wycieczkowy

19.02.2023 r.

Trasa wycieczki: Kielce – Dyminy – Jaworznia – Bilcza – Kuby Młyny –  mostki na Nidzie – Suków Modrzewie – Suków – Kielce. Dystans 30 km. Wycieczkę prowadził Leszek. Wziąwszy…, że Jurek odjechał z miejsca zbiórki z powodu defektu łańcucha, to wzięło udział tak jakby 3 i pół osoby.

W ubiegły piątek Leszek uroczyście świętował Dzień Kota. To mi przypomniało, że w dniu wycieczki przypada Dzień Nauki Polskiej obchodzony od czterech lat 19. lutego, czyli w urodziny Mikołaja Kopernika. W tym roku to już pięćset pięćdziesiąte.

Z tej okazji warto wspomnieć innych polskich uczonych, których dokonania mają światowy wymiar: Jan Czochralski, Ludwik Hirszfeld, Ignacy Łukasiewicz, Karol Olszewski, Maria Skłodowska Curie czy Zygmunt Wróblewski. To wybór subiektywny i ten spis można uzupełnić, lecz z pewnością nie można w nim pominąć żadnej z wymienionych osób. Nawiasem mówiąc, wśród wymienionych, jedynie prof. Hirszfelda przypadkowo los  związał z kielecczyzną. W czasie II wojny przez jakiś czas ukrywał się bowiem w Wiślicy.

Pozostając w memorialnym klimacie, trójka uczestników ostatniej wycieczki, czyli Dorota, Leszek oraz piszący te słowa, lwią część wyśmienitego nastroju wycieczkowego, chciałaby przekazać tym, którzy z różnych przyczyn  nie wzięli w niej udziału, nie wyłączając nieobecnych nawet z powodu lenistwa.

Tekst MS; selfie Dorota.

Nie samym rowerem człowiek żyje” wycieczka nietypowa*.

12.02.2023

Trasy wycieczek: por. relacja Andrzeja.

Relacja Andrzeja 

Spotkaliśmy się jak zwykle w gronie najbardziej czynnych i odpornych na mrozy i wichry członków naszego klubu w składzie: Gosia, Dorota, Zbyszek, Leszek, Rysiek, Jurek, Staszek, Sławek i Andrzej. W zamyśle wycieczka miała łączyć w sobie rower i sporty zimowe. Na zbiórkę nie przyjechał Mietek z Jolą ponieważ od bladego świtu szykowali narty na wyjazd do Niestachowa w celu szusowania – głęboki szacun dla narciarzy.

    Grupa „parkowa” po długich debatach i wyrazach zachwytu nad przyczepką do roweru, którą Zbyszek nam prezentował, ruszyła w końcu pod wodzą Gosi na Cedzynę mając w sakwach łyżwy. Tam nastąpił podział naszej grupy. Część uczestników na zaporze zbiornika zrejterowała widząc 10m zalodzonej ścieżki rowerowej i chcąc ukoić stargane nerwy ruszyła, pod wodzą Leszka, w kierunku Słopca w wiadomym celu. Natomiast Gosia, Dorota, Zbyszek i Andrzej suchą ścieżką pojechali kawałek dalej i tu w pięknych okolicznościach przyrody nad plażą Dorota wyjęła pyszną drożdżówkę. Wielkie dzięki Dorotko.

   Na tym zakończyliśmy część rowerową, wróciliśmy szybko do Kielc nad jeziorko w Geoparku, którego widok zaparł nam dech w piersiach. Nieskazitelna tafla lodu nieskalana śladem łyżew. No i zaczęliśmy jazdy, które najlepiej ilustrują zdjęcia…..

  • Autor tytułu wycieczki – Andrzej

Tekst Andrzej; foto Gosia.

Od Redakcji

Biorąc pod uwagę, że siła tarcia na drogach rowerowych podczas ostatniej wycieczki była bliska zeru, to liczba uczestników wycieczki wydaje się być imponująca.

Uznanie dla wszystkich, jednak tytuł zimowych twardzieli redakcja KTR przyznaje Leszkowi oraz Staszkowi, ponieważ tylko ich widzieliśmy (niestety z okien samochodu) ok. godz. 12.00 w Niestachowie  przed skrętem na stok. Kręcili tak dzielnie, że z trudem udało się ich wyprzedzić. Nie wiemy tylko czy Staszek decydując się na jazdę z długodystansowym Leszkiem, wiedział co go czeka…