18.07.2021 r.
Wycieczka, którą prowadzi Leszek, może się stać kamieniem milowym w historii naszego Towarzystwa. Proponujemy bowiem nowatorską formę relacjonowania wycieczkowych wydarzeń. Sprawozdania będziemy publikować zgodnie z modną zasadą „kopiuj – wklej”. Powody oraz szczegóły wprowadzanej innowacji wyjaśniamy poniżej.
Argumenty
Teraz każdy lanser ma swój dress code. Powinniśmy również mieć takowy, żeby nadać Towarzystwu elitarności z odrobiną snobizmu. Nie będziemy go stanowić w stroju, wszak nasze dziewczyny mają w tym względzie doskonałe wyczucie i żaden modowy dyktat nie jest im potrzebny. Niech to zatem będzie speech code, czyli swoisty język stosowny do rowerowych sytuacji, który będzie budował naszą tożsamość i umożliwi sprawną komunikację.
Przykład – relacja z wycieczki 18.07.2021.
Jak zwykle wycieczkę rozpoczęliśmy słowem na niedzielę, by po ewentualnej inspekcji Krzysztofa, w asymetrycznym szyku ruszyć w trasę. Okazywany zwiedzaniowstręt wynikał ze zniecierpliwienia spowodowanego brakiem miejsc charakterystycznych. To uniemożliwiało stabilizację błędnika a w konsekwencji jazdę o suchym pysku. Udało się jednak opanować sytuację i wdrożyć skróconą wersję procedur pobytowych. Dzień bezdętkowy o zerowym bilansie, bez bohatera dnia. Może dlatego, mimo niewielkiego warcholstwa, dalszą część wycieczki odbywaliśmy w stylu beauty.
Czyż to nie jest doskonały sposób relacjonowania naszych wyjazdów? Jest zwięzły i uniwersalny, pasuje bowiem do każdej wycieczki, wystarczy tylko zmieniać datę. Ta formuła pozwala ponadto na publikację sprawozdania z wyjazdu… przed jego rozpoczęciem.
Geneza innowacji
Wszystko wzięło się stąd, że lubimy z Leszkiem lingwistyczne zabawy. Leszek jest mistrzem językowych przekrętów, dlatego słowami bawimy się niemal każdej rowerowej niedzieli. Wprawdzie makaronizmy oraz inne formy nadużywania języka już od Reja były wyśmiewane. Zresztą z samej etymologii słowa wynika, że ten kto ich nadużywa to głuptas. A jednak zapożyczenia czy przekształcenia mają się dobrze, ponieważ są oznaką językowej witalności i puryści nic na to nie poradzą, wszak język zmieniają ignoranci i manipulatorzy. Dokładamy również cegiełkę do tego dzieła, tworząc słownik KTR. Niewykluczone że za jakiś czas wszyscy w Towarzystwie będą mówić tymi dziwnymi słowami a kiedyś, choćby ze względu na rower, może go władze uznają za oficjalny język mniejszości…
Na marginesie.
Słowotwórstwo daje również wymierne korzyści, czego przykładem jest mój znajomy.
Otóż wskutek postępującej demencji, znajomy często gubi się w lesie. Utrzymuje jednak, że przyczyną tej dolegliwości jest tzw. „green out” – jedyny wykryty na świecie przypadek zaburzeń orientacji w otoczeniu zielonych kolorów. Schorzenie rzekomo zdiagnozowali u niego światowej sławy szwajcarscy neurolodzy. Bywają dni, że neurolodzy są amerykańscy, oczywiście również światowej sławy. Znajomy, naznaczony nimbem wymyślonego przez siebie eufemizmu, tak zaimponował swojej o wiele młodszej koleżance, że ta nie odstępuje go na krok, zarówno w lesie jak i w życiu.
Oto co jest w stanie zdziałać magia obcych słów…
Tekst MS.





